„Ukryty kwiat”
Okładka książki „Ukryty kwiat”
  • Autor: Pearl S. Buck
  • Tytuł: Ukryty kwiat
  • Tytuł oryginału: The Hidden Flower
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Magdalena Jędrzejewska
  • Liczba stron: 256
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7495-634-5
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 15 kwietnia 2009 A- A A+
Tego się nie spodziewałam. Prosta forma, odrobina egzotyki i mnóstwo emocji. Czytałam już wiele powieści autorów z Dalekiego Wschodu, lecz na ich tle proza Pearl S. Buck wypada zaiste zjawiskowo.

Josui, młoda dwudziestoletnia Japonka i Allen, oficer armii amerykańskiej, stacjonujący w Tokio podczas powojennej okupacji, zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Jednak ojciec dziewczyny, wzięty lekarz, jest zaprzyjaźniony z arystokratyczną rodziną Matsui i liczy na to, że któregoś dnia córka poślubi syna pana Matsui, szlachetnego i światłego Kobori. Ostatecznie młodzi za namową swych ojców zaręczają się, jednak dziewczyna wciąż tęskni za tajemniczym Amerykaninem. Wkrótce Allen ponownie pojawia się w życiu Josui. Pełen determinacji, chce zawalczyć o jej miłość…

Ukryty kwiat to niezwykła powieść – pozornie lekka, niemal romans, nęci czytelnika cichym szumem ogrodowych strumyczków i słodkim zapachem chryzantem i wisterii, po czym zaskakuje, stawiając go przed niezwykle trudnymi zagadnieniami. Książka powstała w 1952 roku, w trzy lata po rozpoczęciu przez Pearl S. Buck pierwszych działań, mających na celu pomóc azjatyckim sierotom – dzieciom, pochodzącym najczęściej z mieszanych związków Japonek z Amerykaninami. Jej powstanie ściśle się wiąże więc z biografią autorki, dlatego też nie sposób jej w tym miejscu nie przytoczyć.

Pearl Sydenstricker Buck, znana również jako Sai Zhen Zhu, urodziła się 26 czerwca 1892 roku w Wirginii. Kiedy miała trzy miesiące, jej rodzice, misjonarze prezbiteriańscy, wyjechali do Chin. W Państwie Środka pisarka spędziła właściwie nieprzerwanie pierwszych osiemnaście lat swojego życia. W 1914 roku, po ukończeniu amerykańskiego college’u, Pearl S. Buck powróciła do Chin. To właśnie podczas swojego tam pobytu, w 1930 roku zaczęła po raz pierwszy pisać.

Choć pisarka wyjechała z Chin w 1934 roku, tematyka chińska na stałe zagościła w jej powieściach, podobnie zresztą jak widoczne zainteresowanie autorki prawami człowieka, a zwłaszcza losem porzuconych, azjatyckich i amerykańsko-azjatyckich dzieci; niechcianych owoców smutno kończących się romansów. Swoje zainteresowanie problemami społecznymi Buck przekuła w prawdziwe zaangażowanie – założyła Welcome House, Inc., pierwszą międzynarodową, a zarazem „międzyrasową” agencję adopcyjną (tylko przez pierwsze pięć dekad swojego istnienia Welcome House asystował przy adopcji ponad pięciu tysięcy sierot), zaś w 1964 roku powołała do życia fundację swojego imienia, która sprawowała opiekę finansową nad tysiącami dzieci z sześciu azjatyckich krajów, a także sama zaadoptowała siedmioro dzieci. W 1938 roku jej unikalny jak na owe czasy dorobek literacki przyniósł je literacką Nagrodę Nobla. Otrzymała ją jako pierwsza w historii Amerykanka. Jednak co ciekawe, po dziś dzień sami Chińczycy uważają Pearl S. Buck za chińską pisarkę.

Bez wątpienia Pearl S. Buck była autorką niezwykle płodną – pozostawiła po sobie niezliczone nowele i aż 85 książek. Pisarka zmarła 6 marca 1973 roku. Została pochowana pod zaprojektowaną przez siebie samą płytą nagrobną, na której zapisała swoje imię wyłącznie w języku chińskim. Poszczególne litery składają się na jej imię i panieńskie nazwisko, Pearl Sydenstricker.

Ukryty kwiat to niezwykle odważna powieść obyczajowa. Choć upłynęło pół wieku od jej wydania, nadal może wzbudzać kontrowersje. Buck poruszyła w niej bowiem temat, który wciąż jest aktualny. Poprzez burzliwe dzieje swoich bohaterów pyta, czy silne uczucie jest w stanie przezwyciężyć różnice kulturowe, wynikające z odmiennego pochodzenia?

Choć II wojna światowa już dawno się skończyła, pamięć o niej wciąż pobrzmiewa w myślach Japończyków i Amerykanów. Ci pierwsi wciąż nie mogą się pogodzić z nienawiścią, jaka spotkała ich zamieszkujących w Stanach Zjednoczonych pobratymców, zmuszając ich do opuszczenia swoich domów i przesiedlenia się do obozów internowania założonych na amerykańskiej pustyni. Ci drudzy wciąż tęsknią za pełniącymi służbę synami, okupującymi Kraj Kwitnącej Wiśni. Wzajemna niechęć wynikająca z historycznych zaszłości, a także konserwatywne poglądy na temat mieszania się ras, wzbudzają sprzeciw w rodzicach Josui i Allena, iż ich dzieci mogłyby kiedykolwiek się pobrać. Jak na ironię, kiedy młodzi decydują się wziąć ślub, doktor Sakai z krwawiącym sercem wraża zgodę na uroczystość. Jednak matka Allena, zdawałoby się kosmopolityczna Amerykanka, woli wyrzec się syna, niż gościć pod swoim dachem Japonkę i pokraczne azjatycko-amerykańskie dzieci, których ma nadzieję, że dziewczyna nigdy nie urodzi. Uprzedzenia rasowe okazują się silnie determinować postrzeganie świata. Zawężają percepcję, w irracjonalny sposób eksponując obcość i przedstawiając ją jako swoiste niebezpieczeństwo, zagrożenie, ułomność.

W podobnie niejednoznaczny i zaskakujący sposób Buck kreuje sylwetki swoich bohaterów. Ich zachowania są zupełnie nieprzewidywalne, nawet (a może zwłaszcza) wtedy, gdy wydają się być zbudowane w oparciu o pewne funkcjonujące w obrębie gatunku schematy. Niemniej jednak, każde zachowanie każdej postaci jest się w stanie pojąć i zrozumieć. Pisarka znakomicie kreśli portrety psychologiczne wszystkich bohaterów, a jej łatwość w ukazywaniu wszystkich meandrów ich uczuć jest zadziwiająca.

Ta łatwość towarzyszy również pisarce w opisywaniu wszystkich niesprawiedliwości dotykających niechciane dzieci. Parafrazując słynne słowa wybitnej amerykańskiej poetki, Gertrudy Stein, woła za pośrednictwem jednej ze swoich bohaterek, że dziecko jest dzieckiem, jest dzieckiem, jest dzieckiem. A każde dziecię to cud. Jego życie to coś cudownego i musi trwać. Mimo WSZYSTKO.
Komentarze
  • 1
    chiara76 17 kwietnia 2009 | 13:51:27

    ja jej aż tak entuzjastycznie nie odebrałam, owszem dobra, ale czegoś mi zabrakło, o czym zresztą pisałam u siebie a więc nie będę się powtarzać;) pozdrawiam weekendowo.

  • 2
    Annie 18 kwietnia 2009 | 20:45:42

    Czytałam Twoją recenzję i muszę się zgodzić, że język jest anachroniczny (w pewnym momencie zaczęłam odczuwać przesyt związany z bezustannym pojawianiem się dwóch słów: miłować i dziecię ;) Ale pomimo to, powieść bardzo mi się podobała. Może dlatego, że to było moje pierwsze spotkanie z tą pisarką? ;)

  • 3
    germini 21 kwietnia 2009 | 1:45:57

    Wybrałaś sobie dość niestandardową powieść Buck na to pierwsze spotkanie :) Ciekawa jestem, czy spodobają Ci się inne, te bardziej "standardowe".
    Co do języka - ja go właśnie uwielbiam! ;)

  • 4
    Annie 21 kwietnia 2009 | 14:37:59

    Już niedługo pewnie będę miała okazję się przekonać, bo na półce czeka jeszcze na mnie Smoczne ziarno. Przy czym, jak czytałam u Ciebie, też nie jest to powieść typowa dla autorki ;) Słowem, dwie książki i obie będące wyjątkami, masz tu babo placek :D

  • 5
    waldi 22 kwietnia 2009 | 9:24:01

    Zjawiskowość, to dobre określenie dla tego rodzaju powieści. Wszystkie powieści Pearl Buck (w większości o Chinach) dotyczą spraw ludzkich, codziennych i są pisane językiem niezwykle przystępnym. Może dlatego tak łatwo dotykają serca i na długo pozostają w duszy człowieka. Czytałem wszystkie polskie wydania licznych powieści tej niezwykłej pisarki, która swymi dziełami w przepiękny sposób potrafi wywołać w czytelniku pozytywną energię, pomimo tragizmu, jakim są naznaczeni bohaterowie jej opowieści o Dalekim Wschodzie. Z niecierpliwością oczekuję na kolejne, bardzo udane, polskie tlumaczenia arcydzieł tej wspaniałej pisarki. Gorąco polecam "Cesarzową", trylogię "Łaskawa ziemia" i inne arcydzieła tchnące mistrzowską prostotą. Po przeczytaniu nawet kilku opowieści o Chinach, daje się odczuć, jak bardzo pisarka kochała ten kraj i jego mieszkańców. Dzięki jej powieściom obraz Chińczyków i innych mieszkańców Dalekiego Wschodu nabiera zupełnie nowego wymiaru. Po duchowej uczcie powieści Pearl Buck nie trudno zrozumieć, dlaczego Chińczycy postrzegali nas - ludzi Zachodu, jako barbarzyńców i Białych Diabłów. Naprawdę, los nie mógł sprawić Chińczykom lepszego "prezentu", niż ten pod postacią Pearl S. Buck. :)

  • 6
    Annie 23 kwietnia 2009 | 19:37:33

    A takie opinie, Waldi, jak Twoja, znakomicie świadczą o tym, że tak, jak Pearl S. Buck szczerze kochała ludzi, tak równie mocno czytelnicy pokochali i ją :) Na pewno sięgnę po inne jej powieści - póki co, czeka na mnie jeszcze wspomniane "Smocze ziarno", a później, niewykluczone, że trylogia, o której wspominasz i którą kusisz ;) Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku wydawnictwo Muza wyda jakąś kolejną jej powieść. W planie wydawniczym na kwiecień-czerwiec żadnych zapowiedzi związanych z Pearl S. Buck nie ma, ale może w późniejszym kwartale? Oby! :)

  • 7
    germini 28 kwietnia 2009 | 18:51:01

    Aniu, "Smocze ziarno" jest tylko trochę nietypowe ;) Jak na Buck jest po prostu dość brutalne (bardzo mnie to zaskoczyło). Myślę, że ta książka bardziej Ci przybliży twórczości pisarki niż "Ukryty kwiat", choć i w nim jest całe mnóstwo charakterystycznych dla Buck cech. Ech, zresztą sama zobaczysz ;)

    Waldi, ładnie - i trafnie - napisane. Z tą pozytywną energią mam tak samo, tylko nigdy nie potrafię tego sprecyzować. Właśnie mimo że Buck tak często porusza trudne kwestie, pisze o tragicznych wydarzeniach, to robi to w sposób, który mnie uspokaja. Podczas lektury zawsze mam takie cudowne wrażenie, że wszystko na tym świecie ma swoje miejsce. Chyba tylko Buck tak na mnie działa :)

  • 8
    waldi 12 maja 2009 | 15:03:28

    Całkowicie się z Tobą zgadzam Annie:-)) Już po "pochłonięciu" dwu książek Pearl Buck wiedziałem, że wpadłem w uzależnienie:-)) :)Doskonała jest także, oparta na faktach, powieść "Cesarzowa", w ktorej PearlBuck opisała losy ostatniej cesarzowej Chin Ci Xi. Miałem okazję czytać 2 inne powieści o tej kontrowersyjnej władczyni, pod tym samym tytułem, pióra Anhee Min oraz Shan Sa. Pearl Buck jest jednak niedoścignioną mistrzynią pióra i dla mnie pozostaje bezkonkurencyjna:-)) Jednakże, na podbudowanie wiary w lepszą część ludzkiej duszy, gorąco polecam cudowne dzieło "W stronę życia":-)))

  • 9
    Annie 13 maja 2009 | 22:16:11

    Ger, Waldi - ależ kusicie :) Ale już się nie dziwię czemu, po lekturze "Smoczego ziarna" również czuję się uzależniona od prozy Pearl S. Buck :)

    Waldi, dziękuję za podpowiedzi! Już nawet zaczęłam rozglądać się za wymienionymi przez Ciebie tytułami :) Póki co muszę zadowolić się jedynie "Peonią" - obiecałam sobie, że jak skończę pisać pracę magisterską (za dwa, trzy tygodnie) to jej lekturą uczczę zakończenie mordęgi nad magisterką :)

    Pozdrawiam serdecznie!

  • 10
    Waldi 14 maja 2009 | 12:15:51

    Cieszę się, że zostałaś skuszona, Annie:-) Dobrze, że zaplanowałaś "ucztę" po napisaniu pracy mag., bo nocki będą zarywane:-) Powodzenia na obronie!!

  • 11
    Annie 21 maja 2009 | 20:37:26

    Nie-dziękuję! :) Nocki niestety są zarywane, bo choć ja jestem zadowolona z pracy, niemal zupełnie nie podoba się ona mojej promotorce (pociesza mnie fakt, że nie tylko ja nie cieszę się jej sympatią, jak dotąd żadna z prac nie została przez nią zaakceptowana, bo kolejne rozdziały co i rusz są odrzucane, jeśli nie w całości, to w części ;) Dlatego Buck na osłodzenie tych gorzkich tygodni tym bardziej mi się przyda ;) Jednak póki co literackie słodkości odnalazłam w powieści Elif Safak - cudo! Chyba po Isabel Allende i Pearl S. Buck stanie się ona jedną z moich ulubionych autorek. Dlatego jeśli nie czytałeś - gorąco polecam. "Pchli pałac" powinien Ci się spodobać :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję