- Autor: Buck Pearl S.
- Tytuł: Ukryty kwiat
- Tytuł oryginału: The Hidden Flower
- Język oryginału: angielski
- Przekład: Magdalena Jędrzejewska
- Liczba stron: 256
- Rok wydania: 2009
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 145 x 205 mm
- ISBN: 978-83-7495-634-5
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Tego się nie spodziewałam. Prosta forma, odrobina egzotyki i mnóstwo emocji. Czytałam już wiele powieści autorów z Dalekiego Wschodu, lecz na ich tle proza Pearl S. Buck wypada zaiste zjawiskowo.
Josui, młoda dwudziestoletnia Japonka i Allen, oficer armii amerykańskiej, stacjonujący w Tokio podczas powojennej okupacji, zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Jednak ojciec dziewczyny, wzięty lekarz, jest zaprzyjaźniony z arystokratyczną rodziną Matsui i liczy na to, że któregoś dnia córka poślubi syna pana Matsui, szlachetnego i światłego Kobori. Ostatecznie młodzi za namową swych ojców zaręczają się, jednak dziewczyna wciąż tęskni za tajemniczym Amerykaninem. Wkrótce Allen ponownie pojawia się w życiu Josui. Pełen determinacji, chce zawalczyć o jej miłość…
Ukryty kwiat to niezwykła powieść – pozornie lekka, niemal romans, nęci czytelnika cichym szumem ogrodowych strumyczków i słodkim zapachem chryzantem i wisterii, po czym zaskakuje, stawiając go przed niezwykle trudnymi zagadnieniami. Książka powstała w 1952 roku, w trzy lata po rozpoczęciu przez Pearl S. Buck pierwszych działań, mających na celu pomóc azjatyckim sierotom – dzieciom, pochodzącym najczęściej z mieszanych związków Japonek z Amerykaninami. Jej powstanie ściśle się wiąże więc z biografią autorki, dlatego też nie sposób jej w tym miejscu nie przytoczyć.
Pearl Sydenstricker Buck, znana również jako Sai Zhen Zhu, urodziła się 26 czerwca 1892 roku w Wirginii. Kiedy miała trzy miesiące, jej rodzice, misjonarze prezbiteriańscy, wyjechali do Chin. W Państwie Środka pisarka spędziła właściwie nieprzerwanie pierwszych osiemnaście lat swojego życia. W 1914 roku, po ukończeniu amerykańskiego college’u, Pearl S. Buck powróciła do Chin. To właśnie podczas swojego tam pobytu, w 1930 roku zaczęła po raz pierwszy pisać.
Choć pisarka wyjechała z Chin w 1934 roku, tematyka chińska na stałe zagościła w jej powieściach, podobnie zresztą jak widoczne zainteresowanie autorki prawami człowieka, a zwłaszcza losem porzuconych, azjatyckich i amerykańsko-azjatyckich dzieci; niechcianych owoców smutno kończących się romansów. Swoje zainteresowanie problemami społecznymi Buck przekuła w prawdziwe zaangażowanie – założyła Welcome House, Inc., pierwszą międzynarodową, a zarazem „międzyrasową” agencję adopcyjną (tylko przez pierwsze pięć dekad swojego istnienia Welcome House asystował przy adopcji ponad pięciu tysięcy sierot), zaś w 1964 roku powołała do życia fundację swojego imienia, która sprawowała opiekę finansową nad tysiącami dzieci z sześciu azjatyckich krajów, a także sama zaadoptowała siedmioro dzieci. W 1938 roku jej unikalny jak na owe czasy dorobek literacki przyniósł je literacką Nagrodę Nobla. Otrzymała ją jako pierwsza w historii Amerykanka. Jednak co ciekawe, po dziś dzień sami Chińczycy uważają Pearl S. Buck za chińską pisarkę.
Bez wątpienia Pearl S. Buck była autorką niezwykle płodną – pozostawiła po sobie niezliczone nowele i aż 85 książek. Pisarka zmarła 6 marca 1973 roku. Została pochowana pod zaprojektowaną przez siebie samą płytą nagrobną, na której zapisała swoje imię wyłącznie w języku chińskim. Poszczególne litery składają się na jej imię i panieńskie nazwisko, Pearl Sydenstricker.
Ukryty kwiat to niezwykle odważna powieść obyczajowa. Choć upłynęło pół wieku od jej wydania, nadal może wzbudzać kontrowersje. Buck poruszyła w niej bowiem temat, który wciąż jest aktualny. Poprzez burzliwe dzieje swoich bohaterów pyta, czy silne uczucie jest w stanie przezwyciężyć różnice kulturowe, wynikające z odmiennego pochodzenia?
Choć II wojna światowa już dawno się skończyła, pamięć o niej wciąż pobrzmiewa w myślach Japończyków i Amerykanów. Ci pierwsi wciąż nie mogą się pogodzić z nienawiścią, jaka spotkała ich zamieszkujących w Stanach Zjednoczonych pobratymców, zmuszając ich do opuszczenia swoich domów i przesiedlenia się do obozów internowania założonych na amerykańskiej pustyni. Ci drudzy wciąż tęsknią za pełniącymi służbę synami, okupującymi Kraj Kwitnącej Wiśni. Wzajemna niechęć wynikająca z historycznych zaszłości, a także konserwatywne poglądy na temat mieszania się ras, wzbudzają sprzeciw w rodzicach Josui i Allena, iż ich dzieci mogłyby kiedykolwiek się pobrać. Jak na ironię, kiedy młodzi decydują się wziąć ślub, doktor Sakai z krwawiącym sercem wraża zgodę na uroczystość. Jednak matka Allena, zdawałoby się kosmopolityczna Amerykanka, woli wyrzec się syna, niż gościć pod swoim dachem Japonkę i pokraczne azjatycko-amerykańskie dzieci, których ma nadzieję, że dziewczyna nigdy nie urodzi. Uprzedzenia rasowe okazują się silnie determinować postrzeganie świata. Zawężają percepcję, w irracjonalny sposób eksponując obcość i przedstawiając ją jako swoiste niebezpieczeństwo, zagrożenie, ułomność.
W podobnie niejednoznaczny i zaskakujący sposób Buck kreuje sylwetki swoich bohaterów. Ich zachowania są zupełnie nieprzewidywalne, nawet (a może zwłaszcza) wtedy, gdy wydają się być zbudowane w oparciu o pewne funkcjonujące w obrębie gatunku schematy. Niemniej jednak, każde zachowanie każdej postaci jest się w stanie pojąć i zrozumieć. Pisarka znakomicie kreśli portrety psychologiczne wszystkich bohaterów, a jej łatwość w ukazywaniu wszystkich meandrów ich uczuć jest zadziwiająca.
Ta łatwość towarzyszy również pisarce w opisywaniu wszystkich niesprawiedliwości dotykających niechciane dzieci. Parafrazując słynne słowa wybitnej amerykańskiej poetki, Gertrudy Stein, woła za pośrednictwem jednej ze swoich bohaterek, że dziecko jest dzieckiem, jest dzieckiem, jest dzieckiem. A każde dziecię to cud. Jego życie to coś cudownego i musi trwać. Mimo WSZYSTKO.
Inne recenzje książek Buck Pearl S.:
Smocze ziarno
Trzy córki pani Liang
Wiatr ze wschodu, wiatr z zachodu

|
|
|

-
1
chiara76 2009-4-17 13:51:27 ja jej aż tak entuzjastycznie nie odebrałam, owszem dobra, ale czegoś mi zabrakło, o czym zresztą pisałam u siebie a więc nie będę się powtarzać;) pozdrawiam weekendowo.
-
2
Annie 2009-4-18 20:45:42 Czytałam Twoją recenzję i muszę się zgodzić, że język jest anachroniczny (w pewnym momencie zaczęłam odczuwać przesyt związany z bezustannym pojawianiem się dwóch słów: miłować i dziecię ;) Ale pomimo to, powieść bardzo mi się podobała. Może dlatego, że to było moje pierwsze spotkanie z tą pisarką? ;)
-
3
germini 2009-4-21 1:45:57 Wybrałaś sobie dość niestandardową powieść Buck na to pierwsze spotkanie :) Ciekawa jestem, czy spodobają Ci się inne, te bardziej "standardowe".
Co do języka - ja go właśnie uwielbiam! ;) -
4
Annie 2009-4-21 14:37:59 Już niedługo pewnie będę miała okazję się przekonać, bo na półce czeka jeszcze na mnie Smoczne ziarno. Przy czym, jak czytałam u Ciebie, też nie jest to powieść typowa dla autorki ;) Słowem, dwie książki i obie będące wyjątkami, masz tu babo placek :D
-
5
waldi 2009-4-22 9:24:01 Zjawiskowość, to dobre określenie dla tego rodzaju powieści. Wszystkie powieści Pearl Buck (w większości o Chinach) dotyczą spraw ludzkich, codziennych i są pisane językiem niezwykle przystępnym. Może dlatego tak łatwo dotykają serca i na długo pozostają w duszy człowieka. Czytałem wszystkie polskie wydania licznych powieści tej niezwykłej pisarki, która swymi dziełami w przepiękny sposób potrafi wywołać w czytelniku pozytywną energię, pomimo tragizmu, jakim są naznaczeni bohaterowie jej opowieści o Dalekim Wschodzie. Z niecierpliwością oczekuję na kolejne, bardzo udane, polskie tlumaczenia arcydzieł tej wspaniałej pisarki. Gorąco polecam "Cesarzową", trylogię "Łaskawa ziemia" i inne arcydzieła tchnące mistrzowską prostotą. Po przeczytaniu nawet kilku opowieści o Chinach, daje się odczuć, jak bardzo pisarka kochała ten kraj i jego mieszkańców. Dzięki jej powieściom obraz Chińczyków i innych mieszkańców Dalekiego Wschodu nabiera zupełnie nowego wymiaru. Po duchowej uczcie powieści Pearl Buck nie trudno zrozumieć, dlaczego Chińczycy postrzegali nas - ludzi Zachodu, jako barbarzyńców i Białych Diabłów. Naprawdę, los nie mógł sprawić Chińczykom lepszego "prezentu", niż ten pod postacią Pearl S. Buck. :)
-
6
Annie 2009-4-23 19:37:33 A takie opinie, Waldi, jak Twoja, znakomicie świadczą o tym, że tak, jak Pearl S. Buck szczerze kochała ludzi, tak równie mocno czytelnicy pokochali i ją :) Na pewno sięgnę po inne jej powieści - póki co, czeka na mnie jeszcze wspomniane "Smocze ziarno", a później, niewykluczone, że trylogia, o której wspominasz i którą kusisz ;) Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku wydawnictwo Muza wyda jakąś kolejną jej powieść. W planie wydawniczym na kwiecień-czerwiec żadnych zapowiedzi związanych z Pearl S. Buck nie ma, ale może w późniejszym kwartale? Oby! :)
-
7
germini 2009-4-28 18:51:01 Aniu, "Smocze ziarno" jest tylko trochę nietypowe ;) Jak na Buck jest po prostu dość brutalne (bardzo mnie to zaskoczyło). Myślę, że ta książka bardziej Ci przybliży twórczości pisarki niż "Ukryty kwiat", choć i w nim jest całe mnóstwo charakterystycznych dla Buck cech. Ech, zresztą sama zobaczysz ;)
Waldi, ładnie - i trafnie - napisane. Z tą pozytywną energią mam tak samo, tylko nigdy nie potrafię tego sprecyzować. Właśnie mimo że Buck tak często porusza trudne kwestie, pisze o tragicznych wydarzeniach, to robi to w sposób, który mnie uspokaja. Podczas lektury zawsze mam takie cudowne wrażenie, że wszystko na tym świecie ma swoje miejsce. Chyba tylko Buck tak na mnie działa :) -
8
waldi 2009-5-12 15:03:28 Całkowicie się z Tobą zgadzam Annie:-)) Już po "pochłonięciu" dwu książek Pearl Buck wiedziałem, że wpadłem w uzależnienie:-)) :)Doskonała jest także, oparta na faktach, powieść "Cesarzowa", w ktorej PearlBuck opisała losy ostatniej cesarzowej Chin Ci Xi. Miałem okazję czytać 2 inne powieści o tej kontrowersyjnej władczyni, pod tym samym tytułem, pióra Anhee Min oraz Shan Sa. Pearl Buck jest jednak niedoścignioną mistrzynią pióra i dla mnie pozostaje bezkonkurencyjna:-)) Jednakże, na podbudowanie wiary w lepszą część ludzkiej duszy, gorąco polecam cudowne dzieło "W stronę życia":-)))
-
9
Annie 2009-5-13 22:16:11 Ger, Waldi - ależ kusicie :) Ale już się nie dziwię czemu, po lekturze "Smoczego ziarna" również czuję się uzależniona od prozy Pearl S. Buck :)
Waldi, dziękuję za podpowiedzi! Już nawet zaczęłam rozglądać się za wymienionymi przez Ciebie tytułami :) Póki co muszę zadowolić się jedynie "Peonią" - obiecałam sobie, że jak skończę pisać pracę magisterską (za dwa, trzy tygodnie) to jej lekturą uczczę zakończenie mordęgi nad magisterką :)
Pozdrawiam serdecznie! -
10
Waldi 2009-5-14 12:15:51 Cieszę się, że zostałaś skuszona, Annie:-) Dobrze, że zaplanowałaś "ucztę" po napisaniu pracy mag., bo nocki będą zarywane:-) Powodzenia na obronie!!
-
11
Annie 2009-5-21 20:37:26 Nie-dziękuję! :) Nocki niestety są zarywane, bo choć ja jestem zadowolona z pracy, niemal zupełnie nie podoba się ona mojej promotorce (pociesza mnie fakt, że nie tylko ja nie cieszę się jej sympatią, jak dotąd żadna z prac nie została przez nią zaakceptowana, bo kolejne rozdziały co i rusz są odrzucane, jeśli nie w całości, to w części ;) Dlatego Buck na osłodzenie tych gorzkich tygodni tym bardziej mi się przyda ;) Jednak póki co literackie słodkości odnalazłam w powieści Elif Safak - cudo! Chyba po Isabel Allende i Pearl S. Buck stanie się ona jedną z moich ulubionych autorek. Dlatego jeśli nie czytałeś - gorąco polecam. "Pchli pałac" powinien Ci się spodobać :)

Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy
Coś takiego już wcześniej mi się przydarzyło. Książka, która miała być kolejną kobiecą opowiastką, okazała się fantastyczną sagą rodzinną, której lektura sprawiła mi wiele przyjemności. Tak było przed laty z Pannami i wdowami Marii Nurowskiej. Tak było teraz z ...

Laleczka voodoo zwana Prusky (wywiad)
Już 24 kwietnia swoją premierę będzie mieć Ballada o chaosiku – druga książka Wawrzyńca Prusky’ego, laureata plebiscytu portalu Onet.pl w konkursie na Blog Roku 2005. Z tej okazji, trochę bardziej na poważnie, o nowej książce...

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja
Po obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Śladami "Wypadku na ulicy Starowiślnej"
- Słucham panią? - wyblakły, zmęczony mężczyzna (…) podniósł wzrok znad papierów i spojrzał na mnie z lekkim zniecierpliwieniem.
(…) - Zbieram materiały dotyczące mojego pradziadka...

"Smak dżemu i masła orzechowego" Lauren Liebenberg
Już 30 października nakładem wydawnictwa Smak Słowa ukaże się osadzona na tle wojny domowej i umierania kolonii, zachwycająca i mroczna debiutancka powieść pt. Smak dżemu i masła orzechowego autorstwa południowoafrykańskiej pisarki, Lauren Liebenberg...




