„Kot, który się włączał i wyłączał”
Okładka książki „Kot, który się włączał i wyłączał”
  • Autor: Lilian Jackson Braun
  • Tytuł: Kot, który się włączał i wyłączał
  • Tytuł oryginału: The Cat Who Turned On and Off
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 192
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: miękka
  • ISBN: 978-83-61226-43-7
  • Seria: Dobry Kryminał
  • Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Elipsa Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
We dnie ulica robiła jeszcze bardziej ponure wrażenie. Stały przy niej stare wiktoriańskie rezydencje, brudne i zaniedbane. Niektóre z nich przekształcono w tanie pensjonaty, oferujące pokoje za podejrzanie niski czynsz. Fasady innych szpeciły okna wystawowe, zniekształcające ich pierwotną formę. (…) Nad ulicą nie zwisały kolorowe łańcuchy, migoczące aniołki nie trąbiły na chwałę bożą z wysokości latarni. Przechodniów idących chodnikiem dałoby się zliczyć na palcach jednej ręki. Nawet samochody wstydliwie przemykały jezdnią, pragnąc się stąd jak najszybciej wydostać.

Junktown. To właśnie tu ląduje Qwilleran po tym, jak zdecydował się wziąć udział w konkursie na najlepszy tekst do świątecznych wydań Daily Fluxion. Boże Narodzenie zastaje go w wyjątkowo podłym nastroju. Po chwilach radości związanych z odnalezieniem zaginionej kolekcji żadów, znowu dopadła go szara rzeczywistość – nędzny pokój w pensjonacie, para wygłodniałych kotów i nieustające problemy finansowe. Ratunku dla siebie i swoich kocich towarzyszy upatruje w nagrodzie za artykuł. Trzy tysiące dolarów plus dwadzieścia pięć mrożonych indyków od Cybernetic Poultry Farms, Inc. To jest coś. Qwill postanawia pisać o Bożym Narodzeniu w Junktown, najbardziej zaniedbanej części miasta okrytej wyjątkowo złą sławą. Pijacy, włóczędzy, bandziory, wszystkie śmiecie tego świata. (…) Dlatego ludzie nazywają to miejsce Junktown. Jednak szybko okazuje się, że dzielnica postrzegana jako mroczna i niebezpieczna, nie jest niczym więcej jak siedzibą rzeszy… antykwariuszy.

Qwilleran zerknął na zapisane na kartce nazwy: „Annytyki”, „Królestwo Kiczu”, „Trzy Zwariowane Siostrzyczki”, „Zaczarowany Kuferek”, i poczuł, że zbiera mu się na wymioty.

Świat, w który wkracza, jawi się Qwillowi jako odrealniony, magiczny, wręcz nawiedzony. Dziennikarz szybko się jednak przekonuje, że pod tą warstewką kurzu, magii i nudziarstwa, kryje się coś więcej. Czy Andy Glanz, jeden z antykwariuszy, rzeczywiście zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku? Śmierć kolejnego mieszkańca Junktown przekonuje go, że i tym razem jego intuicja go nie zawiodła. Kto i w jakim celu morduje antykwariuszy? Zawistny konkurent, szalony kolekcjoner, a może… duchy?

Kot, który się włączał i wyłączał to trzecia powieść Lilian Jackson Braun, a zarazem ostatnia napisana jeszcze w latach 60. XX wieku (1968). Stylem niezwykle przypomina wcześniejsze kryminały autorki, jest lekka, żartobliwa i wciągająca. Nie brak tu charakterystycznego dla pisarki poczucia humoru:

Usiadł na pierwszym z brzegu wolnym miejscu – kościelnym tronie z dziurawą poduszką, między zabandażowaną stopą Cluthry a kulami Russa Patcha.
- Mógłby ktoś pomyśleć, że czekamy na autobus do Lourdes – powiedziała Cluthry, pochylając się w stronę Qwillerana.


Braun kpi ze swoich bohaterów, ale kpi w sposób życzliwy, choć niejednokrotnie jej dowcip jest mocno wyostrzony. Zwłaszcza, kiedy rozprawia się ze środowiskiem właścicieli antykwariatów:

Tiny ze zgrozą rozejrzał się po pokoju.
- Jak możesz żyć w tym śmietniku?
- Można się przyzwyczaić.
- Czy to łóżko? Wygląda jak pogrzebowa barka na Nilu. A kto to ten zakonserwowany przyjemniaczek nad kominkiem? Wiesz, ci antykwariusze to zwyczajni nekrofile i rabusie grobów. Jeden gość kazał mi fotografować zdechłego kota. A trzy babki sprzedające zardzewiałe puszki chciały mi wcisnąć pogrzebową biżuterię z inkaskich grobów.
- Po prostu jesteś uprzedzony – powiedział Qwilleran. (…) – Antyki mają duszę, mają swoją biografię, zupełnie jak ludzie. Weźmy na przykład tę półkę na książki. Patrzysz na nią i myślisz, gdzie wcześniej stała, kto ją posiadał, jakie książki na niej trzymał, jakaż dłoń polerowała ten mosiądz. Angielskiego kamerdynera? Poety z Massachusetts? A może nauczyciela z Ohio?
- Wszyscy jesteście bandą nekrofilów! – wykrzyknął Tiny. – O proszę, nawet ten kot!
I wskazał ręką na Yum Yum, która wyłoniła się zza sekretarzyka, niosąc w pyszczku zdechłą mysz.
- Wypluj natychmiast to paskudztwo!


Co istotne i warte odnotowania to fakt, iż z książki na książkę, Braun coraz ciekawiej kreuje sylwetki swoich bohaterów. Kot, który się włączał i wyłączał pełen jest barwnych i interesujących charakterów – sam Qwilleran, państwo Cobbs czy trzy siostry noszące imiona po gatunkach artystycznego szkła używanego w sztuce Art Nouveau, naprawdę zauraczają czytelnika swoimi osobowościami. Oczywiście, bohaterom książek Braun daleko do postaci występujących w powieściach Caroline Graham, jednak opisywani przez nią mieszkańcy Junktown są zdecydowanie bardziej interesujący, niż choćby artyści z Kota, który czytał wspak. A to już niewątpliwy postęp i zmiana na plus.

Zastrzeżenia? Tylko te, dotyczące przygotowania książki. Zmieniono jej wymiary (w porównaniu do poprzednich tomów, jej format jest większy), a korekta przepuściła niesamowitą ilość błędów interpunkcyjnych (i merytoryczny na okładce, związany z datą wypuszczenia na rynek kolejnej powieści). Niemniej jednak, z niecierpliwością wyczekuję czwartku i kolejnego tomu przygód trójki dzielnych detektywów. Kot, który nie polubił czerwieni. Hmm… Ciekawe, co tym razem Koko wymyśli ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję