- Autor: Braun Lilian Jackson
- Tytuł: Kot, który nie polubił czerwieni
- Tytuł oryginału: The Cat Who Saw Red
- Język oryginału: angielski
- Liczba stron: 192
- Rok wydania: 2008
- Oprawa: miękka
- ISBN: 978-83-61226-44-4
- Seria: Dobry Kryminał
- Wydawca: Elipsa Sp. z o.o.
- Miejsce wydania: Warszawa
| A- | A | A+ |
Kiedy w 1968 roku Lilian Jackson Braun napisała Kota, który się włączał i wyłączał, żaden z jej czytelników nie sądził, że na następną powieść przyjdzie mu czekać kolejne osiemnaście lat. A jednak. Autorka zamilkła na dwie dekady i powróciła dopiero w 1986 roku z czwartym tomem kocich opowieści. Kot, który nie polubił czerwieni, choć klimatem przypomina wcześniejsze kryminały, wydaje mi się, że jest od nich nieco bardziej dojrzały. Pisarka sprawniej prowadzi intrygę, tworzy bogatsze opisy i sięga po bardziej emocjonalne słownictwo, operując częściej soczystymi epitetami. Książka jest zatem odrobinę odmienna od wcześniejszych pozycji, ale dalej niezwykle przyjemna w czytaniu.
Żadnych ziemniaków
Żadnego chleba
Żadnych zup-kremów
Nic smażonego
(…)
Żadnego tłuszczu
Żadnej śmietany
Żadnych deserów
Nadszedł ten dzień. W wieku czterdziestu sześciu lat Qwilleran, miłośnik jedzenia, zostaje zmuszony do przejścia na dietę. Jakby tego było mało, szef przydziela mu zupełnie nowe zlecenie – Morning Rampage ma zamiar za dwa tygodnie wystartować z nowym dodatkiem, a The Daily Fluxion nie może pozostać za konkurentem w tyle. Dlatego też Qwill musi uprzedzić rywali i w przeciągu tygodnia przygotować pierwsze teksty do nowego działu. Jest świetnym dziennikarzem i na pewno sobie poradzi.
- Qwill, wszyscy uważają, że znasz się na kuchni jak rzadko kto. A na dodatek umiesz pisać ciekawie i treściwie, a o takie teksty chodzi nam przede wszystkim. Przydzielamy cię, przyjacielu, do nowego działu smakosza.
- Jakieś szczegóły? – spytał szorstkim, matowym głosem.
W ten oto sposób dieta Qwillerana staje pod znakiem zapytania, a on sam trafia do Maus Haus, rezydencji ekscentrycznego prawnika, Roberta Mausa, który wynajmuje pokoje jedynie miłośnikom jedzenia. Dziennikarz poznaje tam wielu dziwnych, acz sympatycznych ludzi. Jedną z lokatorek okazuje się być dawna miłość Qwilla, Joy Wheatley. Jednak samozwańczy detektyw nie cieszy się długo jej towarzystwem. Pożyczywszy od niego siedemset pięćdziesiąt dolarów, kobieta znika w tajemniczych okolicznościach. Wkrótce po niej ginie bez śladu inny mieszkaniec Maus Haus, student akademii sztuk pięknych. Wąsy Qwillerana podpowiadają mu, że żadne z tych zdarzeń nie jest przypadkowe. Dobra kuchnia, ceramika i piękne kobiety zaczynają stanowić niebezpieczną mieszankę. Qwill, Koko i Yum Yum postanawiają rozwiązać zagadkę.
Lilian Jackson Braun przez blisko trzydzieści lat pracowała jako dziennikarka Detroit Free Press, największej gazety codziennej wydawanej w stanie Michigan. Osadzając swojego bohatera w roli dziennikarza, Braun wprowadza czytelników w arkana sztuki dziennikarskiej. W swoich powieściach przemyca informacje na temat procesu wydawania gazety, sposobów powstawania tekstów, a nade wszystko opowiada o zwyczajach dziennikarskich, towarzyszących żurnalistom w ich codziennym, redakcyjnym życiu. Wplecione do fabuły, niejednokrotnie prowadzą Qwillerana do zaskakujących wniosków:
Qwilleran obudził się z poczuciem straty. Czy to oznaczało, że Joy zniknęła na dobre? A może to czysty przypadek, że Koko wystukał na maszynie „30”, stary symbol dziennikarski, używany na określenie końca historii?
Inna rzecz, że wątek Koko zostawiającego wiadomości na maszynie do pisania jest uroczo rozbrajający:
Nie bez satysfakcji spojrzał na kartkę papieru, którą regularnie zostawiał w maszynie. Zobaczył na niej jedno słowo, napisane bez błędów. Poprawił na nosie okulary i przyjrzał się z bliska. Tym razem małymi literami wypisane było pojedyncze słowo: „dog”!
Zdumiony Qwilleran odwrócił się i spojrzał na kota, który pracowicie lizał swoją łapkę i mył pyszczek.
- Koko! – powiedział. – Tego już za wiele!
Zakończenie powieści jest co najmniej wstrząsające, jeśli czytelnik ma w zwyczaju, tak jak ja, wizualizować sobie w wyobraźni opowiadaną historię. Pomysł Braun na zbrodnię był nietypowy i zaskakujący. Naprawdę nie spodziewałam się tak krwawej reminiscencji po tak lekkim przecież i pogodnym kryminale. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to odpowiedź autorki na zmiany, jakie nastąpiły w świecie literackim w okresie jej pisarskiego milczenia. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte obfitowały w powieści epatujące krwią, przemocą, seksualnym wyuzdaniem i możliwe, że decydując się na sięgnięcie do chińskich tradycji wypalania ceramiki, Braun chciała wywołać u czytelnika podobnie elektryzujący efekt jak ówczesne bestsellery i zapewnić sobie szansę na wydanie powieści. Jeśli tak było, gratuluję przebiegłości. Nie odbierając unikalnego charakteru swoim książkom, zapewniła im publikację. I o to chodzi ;)
Inne recenzje książek Braun Lilian Jackson:
Kot, którego nurtował strumień
Kot, którego tam nie było
Kot, który bawił się w listonosza
Kot, który czytał wspak
Kot, który jadał wełnę
Kot, który lubił Brahmsa
Kot, który lubił sery
Kot, który miał 60 wąsów
Kot, który mieszkał wysoko
Kot, który mówił po indyczemu
Kot, który myszkował w szafach
Kot, który obrabował skarbonkę
Kot, który patrzył w gwiazdy
Kot, który pchnął śledztwo na właściwe tory
Kot, który poruszył górę
Kot, który przedrzeźniał ptaki
Kot, który przyszedł na śniadanie
Kot, który rozmawiał z duchami
Kot, który się publiczności nie kłaniał
Kot, który się włączał i wyłączał
Kot, który spuścił bombę
Kot, który tropił złodzieja
Kot, który wąchał klej
Kot, który wyczuł pismo nosem
Kot, który wykradał banany
Kot, który znał kardynała
Kot, który znał Szekspira
Kot, który zszedł pod podłogę

|
|
|


Szkarłatny płatek i biały
Niebywała, elektryzująca, wielka. Chyba nie ma słów, w które można by było ująć tę monumentalną powieść. Faber popełnił dzieło swego życia; napisał książkę, która porusza, intryguje, zachwyca. Mnie uwiodła...

Jestem feministką!!! - wywiad z Alicią Gimènez-Bartlett
Chyba wszyscy zdążyli się już zorientować, że jedną z moich ulubionych pisarek kryminałów jest Hiszpanka, Alicia Gimènez-Bartlett...

Ekranizacja "Człowieka, który gapił się na kozy"
Ten film powstał w oparciu o książkę. Nie jest jednak jej ekranizacją, choć opowiada podobną historię. O super-wojownikach, szpiegach psychotronicznych i niemeczących kozach. Tyle, że dużo, dużo sprawniej. I choć jest irytująco idiotyczny...

Śladami "Wypadku na ulicy Starowiślnej"
- Słucham panią? - wyblakły, zmęczony mężczyzna (…) podniósł wzrok znad papierów i spojrzał na mnie z lekkim zniecierpliwieniem.
(…) - Zbieram materiały dotyczące mojego pradziadka...

Przekręty w Dworku Białoprądnickim
Dworek Białoprądnicki i Wydawnictwo Znak zapraszają na ostatnie przed wakacjami spotkanie z cyklu
Czytasz ? Czytam! Czytamy!
Inspiracją spotkania są przekręty z książki Michała Rusinka Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci...




