Okładka książki: Wichrowe Wzgórza
  • Autor: Brontë Emily
  • Tytuł: Wichrowe Wzgórza
  • Tytuł oryginału: Wuthering Heights
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 264
  • Rok wydania: 2006
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-7389-323-8
  • Seria: Arcydzieła literatury światowej
  • Wydawca: Zielona Sowa, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Zielona Sowa, Wydawnictwo
A- A A+

Kiedy zaczęłam czytać powieść, już po kilku pierwszych linijkach zaczęło mi się cisnąć na usta jedno pytanie: to są te sławetne Wichrowe Wzgórza?! Niesamowite rozczarowanie – stylem, językiem, sposobem snucia opowieści. Pierwsza myśl: Jane Austen i Anno Przedpełska-Trzeciakowska wróćcie! Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie Wichrowe Wzgórza i pewnie stąd to niesamowite zaskoczenie. Dziś, po przeczytaniu całości, muszę przyznać, że (z trudem ;) zaakceptowałam jej styl i formę, i powieść nawet mi się spodobała. Ale... hmm, jakby to ująć. Bez większych fajerwerków?

Wichrowe Wzgórza to jedyna powieść, jaka wyszła spod pióra Emily Jane Brontë, jednej z trzech sióstr-pisarek, które zrewolucjonizowały XIX-wieczną prozę angielską, zapisując się tym samym w kanonie brytyjskiej literatury. Pisarka urodziła się w 1818 roku (rok po śmierci swojej wybitnej poprzedniczki, Jane Austen) w skromnym probostwie w hrabstwie Yorkshire. Jej rodzinne Haworth to, jak podaje Anna Przedpełska-Trzeciakowska, drobny punkt w łańcuchu Gór Pennińskich, okrywających piaskowcową skorupą zachodnią część północnej Anglii. Punkt w zachodniej części Yorkshire, największego brytyjskiego hrabstwa, o historii równie gwałtownej i surowej, jak tutejsze wiatry. Niewielka osada wśród rozległych wrzosowisk i torfowisk tworzących pejzaż, który znalazł odbicie w najlepszej angielskiej prozie.* Krajobraz Haworth stał się w naturalny sposób przestrzenią stanowiącą tło debiutanckiej powieści młodej pisarki. Malownicze, intrygujące, a przede wszystkim surowe i mroczne wrzosowiska, znakomicie wpisały się w ogólny nastrój utworu.

Wichrowe Wzgórza to powieść osadzona w dużej mierze na autobiograficznych wątkach. Tak jak otaczający pisarkę krajobraz, na jej nastrój wypłynął także charakter samej Emily.

Moja siostra Emily nie była osobą o wylewnym charakterze i w tajniki jej myśli i uczuć nawet najbliższym i najdroższym nie wolno było wdzierać się bez pozwolenia. (…) Od bardzo wczesnych lat snułyśmy marzenia, że kiedyś zostaniemy pisarkami. Te marzenia, których nie porzuciłyśmy nigdy, nawet gdy dzieliła nas odległość i zajmowały absorbujące obowiązki, nagle nabrały siły i woli urzeczywistnienia.

Charlotte Brontë


Wspomnienia sióstr o Emily dają obraz skrytej i niezwykle zamkniętej w sobie kobiety. Milcząca, potrafiła niekiedy nie odzywać się do domowników całymi tygodniami. Domatorka, opuściła probostwo tylko raz, podróżując do Brukseli, gdzie uczyła się w renomowanej szkole państwa Héger. Jej wrodzony upór doprowadził do jej przedwczesnej śmierci w 1848 roku. Przeziębiwszy się na pogrzebie brata, Emily konsekwentnie odmawiała wezwania lekarza, co doprowadziło do szybkiego pogorszenia się jej stanu. Zmarła na gruźlicę w wieku zaledwie trzydziestu lat.

Emily zaczęła pisać Wichrowe Wzgórza prawdopodobnie jesienią 1845 roku. Ukończyła je niespełna rok później, w lecie 1846 roku. Pisarka wydała ją pod pseudonimem jako Ellis Bell. Książka zebrała jak najgorsze recenzje. Krytyk „New Monthly Magazine” grzmiał: „Wichrowe Wzgórza” pióra Ellisa Bella to straszliwa opowieść, powiązana z równie przerażającym i odstręczającym miejscem. Powinna nazywać się „Obmierzłe Wzgórza”, bo trudno sobie wyobrazić coś, przed czym umysł i ciało instynktownie bardziej się wzdraga niż ów dwór i jego mieszkańcy. Po prawdzie, nie mogę częściowo nie przyznać mu racji. Wichrowe Wzgórza są powieścią mroczną i niepokojącą. Przerażenie wzbudza u czytelnika dwór, przerażają wrzosowiska i przerażają sami bohaterowie. Dzicy, nieokiełznani albo, co zabrzmi bardziej elegancko, temperamentni i targani namiętnościami, wiodą życie, w którym dramaty poszczególnych jednostek składają się na tragedię całej niewielkiej powieściowej społeczności.

O fabule powieści pisano już wiele, podobnie jak i sporządzono mnóstwo charakterystyk głównych bohaterów. Bezcelowe byłoby zatem powielanie tego, co już zostało powiedziane. To, co mnie ciekawi i o czym chciałabym napisać, to o autobiograficznym wymiarze utworu na dwóch jego najważniejszych płaszczyznach – genezy i kreacji jego najważniejszych postaci.

Wichrowe Wzgórza to jedna z pierwszych powieści, w których odchodzi się od wszystkowiedzącego narratora. Zawężenie naszej percepcji świata przedstawionego wynika nie tylko z rozproszenia narracji, ale także z drugiego zabiegu, tak chętnie uprawianego przez Austen. U Emily brak komentarzy odautorskich, są jedynie segmenty faktów, z których wynikają związki przyczynowo-skutkowe. Brak tu moralizowania, brak psychologizacji postaci... Interpretacja tekstu pozostawiona zostaje wyłącznie w rękach czytelnika. Sam tekst płynie zaś z ust dwojga narratorów, którzy niczym klamra spinają w jedną całość opowiadaną w powieści historię. Jednym z nich jest Ellen (Nelly) Dean – opiekunka i służąca, od lat związana z rodzinami Earnshaw i Linton, która swoimi opowieściami o czasach minionych skraca dzierżawcy Drozdowego Gniazda, panu Lockwoodowi, nudne dni choroby. Pierwowzorem powieściowej Nelly była niania rodzeństwa Brontë – Tabithy (Tabby) Aykroyd. Jej talent gawędziarski, a także opowiadane przez nią ludowe opowieści czy ballady, zostały uwiecznione przez jej podopieczną na kartach powieści. Jednak Emily tworząc swoją historię nie opierała się wyłącznie na głoszonych przez nianię podaniach. Kanwą, na której oparła intrygę Wichrowych Wzgórz była jej własna historia rodzinna, stanowiąca podwaliny najważniejszego wątku, wątku Heathcliffa.

Hugh Brunty [dziadek rodzeństwa Brontë – przyp.], pochodzący z zamożnej kupieckiej rodziny, został intrygami i podstępem pozbawiony majątku przez dziecko przygarnięte przez jego ojca, a pradziadka sióstr Brontë. Ciemnoskóry znajda, nazywany Welsh (Walijczycy odznaczali się ciemną karnacją), postać przypominająca Heathcliffa, zakochał się w córce swego opiekuna, Mary. Odrzucony, poprzysiągł zemstę rodzinie Brunty. Udało mu się zgarnąć cały ich majątek i przejąć opiekę nad małym Hugh, którego bezlitośnie tyranizował. Dopomagał mu w tym obłudny służący, przypominający powieściowego Józefa.**

Jeśli dodać do tego fakt, iż problem Heathcliffa z alkoholizmem i narkomanią, jak również rozpacz Hindleya po utracie ukochanej, były wzorowane na doświadczeniach brata Emily, można powiedzieć tylko jedno: życie naprawdę przerasta fikcję.
Niedawna lektura powieści Jane Austen sprawiła, że przez całą lekturę Wichrowych Wzgórz mimowolnie próbowałam odnajdywać podobieństwa i wychwytywać różnice w prozie obu pisarek. I choć cech wspólnych pomiędzy dwiema prozaiczkami nie ma zbyt wiele, to czytając powieść Emily nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że ponownie sięgnęłam po Opactwo Northanger Jane.

Zaintrygowały mnie odniesienia obu autorek do tak modnej wówczas powieści gotyckiej. Zaintrygowało zwłaszcza podobieństwo imion. Trzy Katarzyny. Przypadek czy zabieg celowy? ;)

Emily czerpie z motywów powieści gotyckiej, ale nie w sposób, w jaki to robiła Jane. Brontë nie tworzy satyry, ale umiejętnie wplata elementy świata nadprzyrodzonego do swojej historii. Niemniej jednak, sceny oniryczne wydają mi się szalenie wydumane, a to magiczne odrealnienie zamiast być autem, mierzi swoją banalnością. Jeśli miałabym mieć zastrzeżenie do któregokolwiek aspektu tej powieści, to właśnie do objawienia się ducha Katarzyny Lockwoodowi w pierwszych rozdziałach utworu. Rozumiem intencje, rozumiem pomysł, doceniam, w jaki sposób zostało to do powieści wprowadzone, ale… No, właśnie, ALE ;)

Rozumiem przełomowość tej powieści, nową jakość, którą wprowadzała i jej miejsce wyjątkowe w literaturze brytyjskiej. Mroczna, brutalna, niezwykła jak na tamte czasy, zdumiewała wówczas i zdumiewa teraz, gdyż pomimo upływu lat, dalej odróżnia się swoją posępnością i unikalnością. Jednak należy do tego typu utworów, których wielkość rozumiem, akceptuję, ale do których już więcej nie miałabym ochoty wracać. I po które, przynajmniej w najbliższej przyszłości, na pewno z nostalgią nie sięgnę…

* Przedpełska-Trzeciakowska Anna, Na plebanii w Haworth, Warszawa 1998, s. 9.
** Pałac Agnieszka, [w:] Brontë Emily, Wichrowe Wzgórza, Kraków 2006, s. 261.

Zwróć też uwagę na...
Daisy Miller - okładka
Przeczytaj więcej...
Opactwo Northanger - okładka
Przeczytaj więcej...
Komentarze
  • 1
    matylda_ab 2008-11-4 18:44:29

    Witaj. Wiesz chyba sława filmu i urok filmu przytłacza książkę. Po obejrzeniu filmu akurat ciężko się czyta "Wichrowe wzgórza". Wiem coś o tym.

  • 2
    be.el 2008-11-5 6:54:52

    Muszę się przyznać, że i mnie ta powieść rozczarowała, choć w końcu ją zaakceptowałam. Wolałam Dziwne losy Jane Eyre- jej siostry oczywiście. Tamta książka- im blizej końca to tym bardziej smutek mnie ogarniał. Fajna była też powieść Vilette ( chyba też Charlotty- pożyczyłam ją wieki temu i teraz księgołap ani myśli oddać:(((((

  • 3
    zosik 2008-11-5 13:00:57

    Ubóstwiam "Wichrowe wzgórza", mam zresztą związane z nią bardzo miłe wspomnienia. Inna sprawa, że takie mroczne (lekko gotyckie) powieści z tajemnicą to jeden z moich ulubionych literackich tematów. W ogóle powieść Bronte kojarzy mi się z taką mglistą jesienią, jak teraz. I czar wrzosowiska. Ach... Natomiast "Dziwne losy Jane Eyere" mnie irytowały tą naiwnością tytułowej bohaterki, która tylko wzdychała do Pana Rochestera. Wolę "Wichrowe wzgórza" :)

  • 4
    nutta 2008-11-5 18:57:38

    Sceny oniryczne faktycznie są przypadkowe. Książka jesienno-zimowa, podobnie jak "Dziwne losy...", które obecnie czytam;)

  • 5
    Annie 2008-11-6 0:37:46

    I chyba właśnie w tym tkwi siła tej powieści, że po dziś dzień potrafi wzbudzić w czytelnikach tak odmienne i tak gwałtowne uczucia ;) Mi, podobnie jak Be.el, dużo przyjemniej i o wiele ciekawiej czyta się Dziwne losy Jane Eyre. Sądu o książce jeszcze nie wydam, bo ledwie przekroczyłam jej setną stronę, ale, w przeciwieństwie do Wichrowych Wzgórz, Dziwne losy... mnie do siebie mocno przyciągają. Brakowało mi tego przy czytaniu powieści Emily - miałam wrażenie, że nie tylko ja się męczę z powieścią, ale, że i ona się ze mną męczy. Tu, na szczęście, takie uczucie mi nie towarzyszy, co mnie cieszy. Choć podobieństw między pisarstwem obu sióstr wyłapuję niemało, ale o tym później... ;)

  • 6
    Lilithin 2008-11-7 18:04:24

    Mi też bardziej podobały się "Dziwne losy Jane Eyre", ale nie byłam zawiedziona lekturą "Wichrowych wzgórz". Ciekawe wątki autobiograficzne znalazłaś, nie wiedziałam o nich. Swego czasu próbowałam zdobyć książkę Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, ale się nie udało.

  • 7
    Annie 2008-11-7 20:25:06

    Ja już kończę 'Dziwne losy...' i powiem jedno, wsiąkłam całkowicie ;) Dużo bardziej mi się podobają od 'Wichrowych Wzgórz', bez dwóch zdań. Co zaś się tyczy wątków autobiograficznych to udało mi się ich znaleźć jeszcze więcej, ale o nich już napiszę przy okazji recenzji powieści Charlotty, gdyż te właśnie bardziej do niej, niż do pozostałych sióstr się odnoszą (a tak na marginesie, wydanie Zielonej Sowy estetycznie tragiczne, ale ciekawostki z opracowania na tyłach książki, świetne ;)

  • 8
    eD 2011-6-15 23:01:54

    A ja jestem zachwycona Wichrowymi wzgórzami. ; D chociaż jest mroczna i prawie dołująca jest fantastyczna :D

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Trucicielka i inne opowiadania

Trucicielka i inne opowiadaniaMarie Maurestier ma siedemdziesiąt pięć lat. Miejscowi wołają na nią na kilka sposobów. „Trucicielka z Saint-Sorlin”, „Diablica z Bugey”, „Messalina z Saint-Sorlin-en-Bugey”...

Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem

Chciałbym spotkać Hitlera – wywiad z Philipem Kerrem Po sukcesie Komisarza Maciejewskiego Marcina Wrońskiego, wydawnictwo Red Horse przedstawiło czytelnikom nowy cykl znakomitych czarnych kryminałów. Ich autorem jest Philip Kerr...

"Chłopiec w pasiastej piżamie" John Boyne

Po przeczytaniu Chłopca w pasiastej piżamie postanowiłam obejrzeć jego ekranizację. Tym bardziej, że zaledwie tydzień temu weszła ona na ekrany polskich kin. Dziś wiem, że nie powinnam była tego robić. Film bowiem niezwykle mnie zirytował...

Śladami Marleny de Blasi. San Casciano dei Bagni i Orvieto

Śladami Marleny de Blasi. San Casciano dei Bagni i Orvieto – „Ce l’abbiamo fatta, Chou-Chou. Zrobiliśmy to – mówi, nazywając mnie wymyślonym przez siebie imieniem. Ręce zaciska na kierownicy starego bmw, łokcie ma lekko uniesione, zupełnie jakby to były skrzydełka...

Biesiada ze Skibą

Absolwent kulturoznawstwa Uniwersytetu Łódzkiego (uzyskał magisterium w 1989 r. na temat Pomarańczowej Alternatywy). Współzałożyciel Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego. Współzałożyciel, autor tekstów i lider zespołu Big Cyc, znany także z telewizji.....

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone