Okładka książki: Mansfield Park
  • Autor: Austen Jane
  • Tytuł: Mansfield Park
  • Tytuł oryginału: Mansfield Park
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 440
  • Rok wydania: 2007
  • Oprawa: twarda z obwolutą
  • ISBN: 978-83-247-0666-2
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
A- A A+

Mansfield Park wydano w 1814 roku, na trzy lata przed śmiercią Jane Austen. Ukazał się jako trzecia powieść tej angielskiej pisarki, a zarazem pierwsza, otwierająca zupełnie nowy etap w jej twórczości. Jedna z najpopularniejszych polskich tłumaczek prozy Austen, Anna Przedpełska-Trzeciakowska, tak pisze we wstępie do powieści (warty odnotowania jest fakt, iż to jeden jedyny wstęp poprzedzający treść którejkolwiek przetłumaczonej na język polski książki Austen): Powieść ta uważana jest za najtrudniejszą z całej twórczości Jane Austen, ale jeśli idzie o Czytelnika polskiego, trudność nie leży w zawiłościach czy to filozoficznych, czy znaczeniowych, lecz w tym, że ten właśnie utwór Jane Austen jest szczególnie głęboko osadzony w historycznych i społecznych realiach Anglii, niezbyt dobrze nam znanych. Zapytana przez swoją siostrę, co będzie tematem pisanej właśnie przez nią powieści, Jane Austen – a było to już po wydaniu „Dumy i uprzedzenia” – odpowiedziała: „Będzie to kompletnie inny temat – święcenia”. Czy faktycznie ta powieść jest najtrudniejsza? I czy rzeczywiście traktuje o święceniach? Ciężko mi jednoznacznie orzec. Zdając się jednak na swoją intuicję i wiedzę, mogę napisać co następuje… ;)

Na początku miałam bardzo mieszane uczucia związane z odbieraniem przeze mnie tej książki. Z jednej strony, była to ta Austen, za którą wyglądałam i do której tęskniłam (bo po przeczytaniu każdej jej powieści dziwnie się czuję; ogarnia mnie smutek tak, jakbym rozstawała się z bliskimi mi osobami ;), z drugiej, niby ta sama, ale… jakaś inna ;) Mansfield Park nie jest już tak beztroski jak Rozważna i romantyczna i Duma i uprzedzenie, jest bardziej dopracowany warsztatowo, linearny w treści. Nie ma tu miejsca na przypadek, chaos, jakiekolwiek dygresje. Mam wrażenie, że Austen mocno trzyma powieść w ryzach i nie daje jej się rozrosnąć na boki. Nie znaczy to jednak, że książka mi się nie podobała, wręcz przeciwnie. Pomimo tego, że Austen ujęła jej tej lekkości jaka charakteryzowała poprzednie powieści, utwór zaciekawił mnie i niesamowicie wciągnął. To moje zainteresowanie kładę po części na karb tego, iż treść Dumy i uprzedzenia i Rozważnej i romantycznej już wcześniej znałam, jeszcze przed ich lekturą, zaś obecne spotkanie z Mansfield Park było moim pierwszym. Czytało mi się więc tę powieść wyśmienicie, aczkolwiek podczas lektury miałam wrażenie, że w jakiś, nie do końca jeszcze sprecyzowany przeze mnie sposób, ta książka odstaje od dwóch wcześniejszych ;)

Przedpełska-Trzeciakowska pisze: Mansfield Park, piękny, dostatni angielski dwór, należący do rodziny sir Thomasa Bertrama, jest terenem, na którym rozgrywa się akcja powieści, ale też symbolizuje zespół obyczajów, uznawanych przez Jane Austen za fundament panującego w jej świecie ładu. Jej dwór Mansfield Park to mikrokosmos moralnego wszechświata. Zaburzenia jego ładu to zaburzenia porządku, jaki pisarka uważa za niezbędny element indywidualnego i zbiorowego szczęścia. W Austen obserwującej powolny upadek moralny społeczeństwa angielskiego, sprzeniewierzanie się ludzi tradycyjnym wartościom czy odrzucenie tradycji i etyki na rzecz hedonistycznej przyjemności i rozrywki, narastał gniew na zmiany zachodzące we współczesnym jej świecie i na moralną degradację młodzieży mającej za nic rodziców, autorytety czy samą moralność. W tym degenerującym się społeczeństwie, pogardzano również, cieszącym się do tej pory największym poważaniem, zawodem pastora. Status społeczny kapłana postrzegano za niezwykle niski z dwóch powodów. Po pierwsze, w coraz bardziej konsumpcjonistycznym społeczeństwie, zawód pastora uważany był za niedający szans na wzbogacenie się (a co za tym idzie, osiągnięcie prestiżu społecznego). Po drugie, dość często sprawowany był przez duchownych, którzy nie mieli moralnego autorytetu i, którzy powierzone im zadanie wykonywali jako przykry obowiązek, a nie jako swoistą misję, powołanie.

Wydaje mi się, że dla Katolików wyznania protestanckie stanowią pewne wyzwanie, a zwłaszcza ich postrzeganie roli pastora w społeczeństwie. W katolicyzmie posługa duszpasterska była związana niemal wyłącznie z powołaniem, choć zdarzały się niejednokrotnie sytuacje, kiedy zostanie księdzem było jedyną alternatywą dla żądnej wyrwania się z biedy młodzieży. Jednak w tym przypadku nikt nie myślał o dorobieniu się, choć posiadanie księdza w rodzinie niewątpliwie podnosiło jej status społeczny. W anglikanizmie pastor to zawód jak każdy inny - wiążą się z nim pewne przywileje, pewne obowiązki, ale i niewątpliwe korzyści. Mężczyźni mogli rozważać obranie takiej drogi życiowej, bo w przeciwieństwie do księdza katolickiego, w niczym ich nie ograniczała - mogli założyć rodzinę i stworzyć dom. W tym rozumieniu służba, choć motywowana względami moralnymi i etycznymi, niczym nie różniła się od pracy innego obywatela - oficera marynarki, zarządcy majątku etc. Podejrzewam, że gdyby podobnie liberalne podejście związane z brakiem celibatu panowało w obrębie katolicyzmu, pewnie takie zachowania byłyby dla świadomości Katolików akceptowalne. Sama, czytając Mansfield Park, mam świadomość istnienia różnic pomiędzy oboma wyznaniami i wynikającym z nich porządkiem społecznym, ale myśl o tak przedmiotowym traktowaniu pozycji duchownego wydaje mi się w pewien sposób niepojęta.

Święcenia są więc poniekąd tematem Mansfield Park, jednak dominującym są etyka i moralność, których Austen decyduje się bronić, gdyż to w nich upatruje porządku świata i ludzkiego szczęścia. Do obrony tych wartości pisarka zaprzęga postaci powieści, konstruując je na zasadzie kontrastu. Fanny i Edmund symbolizują piękne, proste i klasyczne wartości, którym hołubi sama pisarka. Pozostała opisywana w powieści młodzież – rozpustę i degenerację. Równocześnie, mam wrażenie, że Austen zanadto podporządkowała swoich bohaterów temu wątkowi etycznemu. Czasami pobożne i potulne zachowania Fanny czy hedonistyczne zabawy rodzeństwa Bertram, były przez Jane radykalizowane dla naprawdę wyraźnego ukazania co jest dobre a co złe, co godne pochwały a co potępienia. Ten zabieg doprowadził do tego, że chociaż bardzo polubiłam Fanny, jawiła się mi jako dziwnie sztuczna. Podobnie rzecz się miała z pozostałymi postaciami – żadna nie była dla mnie tak autentyczna, jak bohaterowie innych powieści Austen.

Moja największa antypatia? Bezapelacyjnie pani Norris. Austen w detalach obmyśliła sobie tę postać i według mnie to jeden z najpełniej opisanych w powieści bohaterów. Bogactwo cech, szczegółów, charakterystycznych wypowiedzi. Morze sygnałów utwierdzających nas w przekonaniu co do charakteru tej postaci. Lubiła być dobra, ale czyimś kosztem. Rozporządzała się majątkiem Bertramów, najczęściej tak, żeby coś z ich dobytku uszczknąć dla siebie. Uwielbiała czuć się najważniejsza, najbardziej potrzebna, niezastąpiona. I chyba żyła w przekonaniu, że tak istotnie jest. Niesamowicie ucieszyłam się kiedy okazało się, że pojechała sobie w siną dal do swojej ukochanej siostrzenicy (i, że tyle ją widzieli ;)

Chyba najbardziej negatywnie nastroiła mnie do niej poniższa scena, aczkolwiek obrazuje ona równocześnie całe jestestwo pani Norris (i sióstr Bertram również, których to dziewcząt właśnie przez to ich rozpuszczenie szczerze nie lubiłam).

(Rozmowa o Fanny)
- Ale, ciociu, ona naprawdę nic nie umie! Niech sobie ciocia wyobrazi, spytałyśmy ją wczoraj wieczór, którędy jechałaby do Irlandii, a ona na to, że musiałaby popłynąć przez wyspę Wight. Nic innego nie ma w głowie, tylko wyspę Wight i mówi o niej Wyspa, jakby żadnej innej wyspy nie było na świecie. Naprawdę, byłoby mi wstyd, gdybym nie umiała o wiele więcej, kiedy byłam od niej młodsza. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek w życiu nie wiedziała różnych rzeczy, o których ona nie ma najmniejszego pojęcia. Kiedy to było, ciociu, kiedyśmy musiały recytować po kolei imiona królów angielskich, z datami wstąpienia na tron i najważniejszymi wydarzeniami za panowania każdego z nich.
- Tak - dorzuciła jej siostra - i cesarzy rzymskich aż do Sewerusa, oprócz tego tyle mitologii pogańskiej i wszystkie metale, i półmetale, i planety, i najwięksi filozofowie.
- To wszystko szczera prawda, moje kochane, ale Pan Bóg obdarzył was wspaniałą pamięcią, a wasza kuzynka, biedaczka, pewno w ogóle nie ma pamięci. Są ogromne różnice, jeśli idzie o pamięć, tak zresztą jak o wszystko inne, i dlatego trzeba wiele wybaczyć waszej kuzynce i współczuć jej ułomności.


[Uwaga na marginesie, w recenzji Dumy i uprzedzenia zastanawiałam się nad interpretacją znaczenia dumy i pychy w kontekście Darcy'ego. W świetle Mansfield Park Darcy nie byłby pyszny, za to siostry Bertram owszem ;)

Podsumowując, Austen jak zawsze bogata, barwna, pasjonująca i poruszająca takie spektrum problemów, że nie sposób ich wszystkich opisać. Dlatego recenzję zakończę cytatem z książki, który wydał mi się dość trafny i, który pobudził mnie do kolejnych rozważań. A mianowicie: (Fanny) Stwierdziła, że wszystkim im daleko do zadowolenia i radości i, że każdy pragnie czegoś, czego nie ma a sam jest przyczyną pretensji innych. Czy właśnie tak nie wygląda nasze życie? ;)


Inne recenzje książek Austen Jane:

Duma i uprzedzenie
Emma
Lady Susan. Watsonowie. Sandition
Opactwo Northanger
Perswazje
Rozważna i romantyczna
Komentarze
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Potem…

Potem…Kiedy buszowałam po paryskich i normandzkich księgarniach, bardzo często natykałam się na regały, na których piętrzyły się książki Guillaume Musso. Obklejone plakatami, przyciągały uwagę, nie tylko z powodu wymyślnych dekoracji...

Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris

Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris O swoim bohaterze C.S. Harris mówi, że stanowi wypadkową Austenowskiego pana Darcy’ego i Jamesa Bonda. Przystojny, odważny, elokwentny; prawdziwy ideał. Czego boją się anioły to pierwsza część cyklu C.S...

Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki Miller

Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki MillerPrywatne życie Pippy Lee to film w reżyserii Rebecki Miller, opierający się na scenariuszu Rebecki Miller, który powstał na podstawie powieści Rebeki Miller. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to prawda. Obraz powstał w rok po tym...

Śladami "Obietnicy anioła"...

Śladami Obietnicy anioła... - „Czarodziejski zamek wyrosły na morzu…” - zacytował François. – Szary cień, wznoszący się na tle mglistego nieba… O zachodzie słońca niezmierzone połacie piasku były czerwone...

Wszędzie dobrze, ale w domu... ;) (stosiki)

Wszędzie dobrze, ale w domu... ;) (stosiki) Wakacje, wakacje i po wakacjach. Po trzech tygodniach sielskiego leniuchowania czas wrócić do szarej rzeczywistości. Żeby ten powrót był mniej bolesny, zafundowałam sobie parę książkowych słodkości. Jednak zanim o nich, wpierw to, co najważniejsze...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone