„Dziewczyny z Rijadu”
Okładka książki „Dziewczyny z Rijadu”
  • Autor: Radża as-Sani
  • Tytuł: Dziewczyny z Rijadu
  • Tytuł oryginału: Banat ar-Rijad
  • Język oryginału: arabski
  • Przekład: Eryka Lehr
  • Liczba stron: 288
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka ze skrzydełkami
  • Wymiary: 145 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-62122-02-8
  • Seria: Z przyprawami
  • Wydawca: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Miejsce wydania: Sopot
  • Logo wydawnictwa: Smak Słowa, Agencja Wydawnicza
  • Logo serii: Z przyprawami
  • Patronat Dziennika Literackiego
Recenzja
Data publikacji: 6 lutego 2011 A- A A+
Panie i Panowie, mam zaszczyt zaprosić Was do wzięcia udziału w największym skandalu i najbardziej wybuchowej imprezie w okolicy. Waszą narratorką będę „moi”, czyli ja we własnej osobie. Przeniosę Was w świat, który jest dużo bliżej, niż się spodziewacie. W otaczającą nas rzeczywistość, której nie dostrzegamy, ponieważ przyjmujemy tylko to, w co jest nam wygodnie wierzyć, negując istnienie całej reszty. Panie i Panowie, oto Dziewczyny z Rijadu. Książka, która nikogo nie pozostawi obojętnym!

Dziewczyny z Rijadu to literacki debiut dziewczyny z Rijadu – Radży as-Sani. Pisarka urodziła się w stolicy Arabii Saudyjskiej, w rodzinie lekarzy. W 2005 roku ukończyła stomatologię na najstarszym i najbardziej prestiżowym rijadzkim uniwersytecie – Uniwersytecie Króla Sauda. Obecnie dalej studiuje – na Wydziale Stomatologii w Chicago. As-Sani jest przez to często porównywana do jednego z najpopularniejszych egipskich pisarzy – Ala al-Aswaniego. Oboje są dentystami wykształconymi na tej samej uczelni w Chicago, którzy zdobyli w ostatnich latach ogromną popularność jako pisarze arabscy.

Dziewczyny z Rijadu zostały po raz pierwszy opublikowane w Libanie w 2005 roku. Dwa lata później książka została wydana w języku angielskim, właściwie głównie na fali skandalu, jaki wywołała w konserwatywnym świecie arabskim. Powieść została w roku 2008 uznana za arabską książkę roku; przetłumaczono ją już na ponad 20 języków. Dziś uznaje się ją za powieść przełomową dla współczesnej literatury arabskiej. Radża as-Sani odważyła się bowiem napisać o tym, o czym nikt nigdy wcześniej w taki sposób nie pisał. O saudyjskich dziewczynach, które wreszcie zaczęły się emancypować.

Powieść ma formę listów elektronicznych pisanych przez blogerkę kryjącą się pod pseudonimem Seerehwenfaha7et (arab. OpowiedzMiSwojąHistorię), a wysyłanych za pośrednictwem listy mailingowej co piątek do większości użytkowników Internetu w Arabii Saudyjskiej.

Do wszystkich maruderów i malkontentów, gniewnych i buntowników, i tych, którzy są przekonani, że to właśnie na nich spadają wszelkie nieszczęścia, a reszta ludzkości jest w czepku urodzona. To do Was piszę moje e-maile, które sprawią, że pociągniecie za spust i wreszcie coś zacznie się zmieniać.

Maile wzbudzają w Królestwie ogromne zamieszanie. Stale powiększający się krąg czytelników z napięciem czeka nadejścia kolejnej wiadomości. Społeczeństwo zaczyna się dzielić – niektórzy stają się przyjaciółmi Seerehwenfaha7et, zaś dla innych to ona staje się wrogiem publicznym. Ferment trwa, stąd o krok do wybuchu rewolucji obyczajowej. A wszystko za sprawą historii czterech młodych kobiet…

Bohaterkami powieści Radży as-Sani są cztery dziewczęta: Sadim, Gamra, Lamis i Michelle. Ta pierwsza – zniewolona przez mężczyznę, ta druga – ubezwłasnowolniona we własnym domu, ta trzecia – całkowicie pochłonięta medycyną, zaś ostatnia – zbyt amerykańska jak na saudyjskie społeczeństwo. Takimi właśnie je widzimy przez pryzmat opowiadanej przez Seerehwenfaha7et historii. Wszystkie są przyjaciółkami z dzieciństwa – wywodzą się z bogatszych saudyjskich rodów, chodziły razem do podstawówki od drugiej klasy. Tworzą czteroosobową szillę. Która z nich jest anonimową blogerką, nie wie nikt.

Recenzent „Glamour” pokusił się o stwierdzenie, że „Dziewczyny z Rijadu” napisane są w takim brawurowym stylu, że śmiało można je nazwać saudyjskim „Seksem w wielkim mieście”. Styl może i jest brawurowy, ale bardziej wierutnej bzdury już dawno nie słyszałam. Może i w Rijadzie mają swoją Piątą Aleję, może i tajemnicza blogerka może wydawać się komuś podobna do Carrie, ale na Boga – trochę opamiętania. Te dwie książki są absolutnie nieporównywalne!

Radża as-Sani uchyla bowiem przed czytelnikami rąbek zasłony skrywającej świat, do którego naprawdę nie ma dostępu nikt z zewnątrz. Pisarka opowiada bowiem o życiu kobiet w Arabii Saudyjskiej – kraju, w którym życie obywateli całkowicie podporządkowane jest dwóm pismom – Świętemu Koranowi i Sunnie. System prawny Arabii Saudyjskiej opiera się więc na szariacie, ale w jego najbardziej rygorystycznej postaci. W Królestwie obowiązuje tzw. szkoła hanbalicka (założona przez Ahmada Ibn Hanbala na przełomie VIII i IX wieku), odwołująca się do pierwotnej czystości Koranu. Na tyle radykalna, że o Arabii Saudyjskiej mówi się przeto jako o największym na świecie więzieniu dla kobiet (ten termin upowszechniła Wajeha Al-Huweidar, saudyjska dziennikarka i działaczka na rzecz praw obywatelskich)*.

Saudyjskie kobiety żyją w przestrzeni, której ramy wyznaczają religia i tradycja. Nie doświadczają wolności osobistej, bo żyją w permanentnym uprzedmiotowieniu. Kiedy są młode, są podporządkowane woli rodziców. Kiedy dorastają – stają się marionetkami w rękach mężczyzn. Mężowie najczęściej pochodzą z zaaranżowanych małżeństw. Oni nie troszczą się o wybrane im przez rodziny kobiety. Za to przyznają i odbierają im różne prawa i przywileje, nakładają kolejne obowiązki i to oni zawsze mają ostatnie słowo w każdej sprawie. Każdy aspekt życia kobiety jest całkowicie kontrolowany przez opiekującego się nią mężczyznę, choć słowo „opieka” jest tu zdecydowanie nie na miejscu, bo z tradycyjnym jego rozumieniem nie ma ono w stosunku do saudyjskich kobiet nic, ale to nic wspólnego.

Powabne ciała Arabek ukryte są pod czarnymi abajami, zaś ich włosy i szyje przesłaniają skromne hidżaby, pomimo tego, że i tak zdecydowana większość życia upływa im z dala od mężczyzn. W szkołach odbywają się oddzielne zajęcia dla dziewcząt i chłopców. Także w prywatnych domach rodziny dbają o to, aby kobiety i mężczyźni byli od siebie odseparowani. Na ulicach na zakochanych czyha saudyjska policja religijno-obyczajowa. Komitet Krzewienia Cnót i Zapobiegania Złu pilnuje, aby zasady szariatu były przestrzegane. Tu nie ma miejsca na miłość, bo miłość to nic innego jak tylko niemoralne akty.

A cztery młode bohaterki jedyne o czym marzą, to o prawdziwej miłości. Pragną dla siebie tylko jednego – szczęścia. I choć wiedzą, na jakie niebezpieczeństwo się narażają, są na tyle odważne, że już nie chcą dłużej siedzieć cicho. Podejmują ryzyko, bo chcą zawalczyć o prawo do miłości, w kraju, gdzie skandalem jest domagać się prawa do kochania i bycia kochaną.

Dziewczyny z Rijadu są skandalizujące z jeszcze jednego powodu, niewidocznego jednak dla tych, którzy czytają książkę w języku innym niż oryginalny. Radża as-Sani napisała bowiem powieść, której język nie jest literackim językiem arabskim. Pisarka miesza różne arabskie dialekty z anglicyzmami oraz slangiem internetowym. Dzięki temu powieść staje się przełomowa dla literatury saudyjskiej także od strony lingwistycznej i formalnej.

Nie da się jednak ukryć, że siła jej znaczenia tkwi przede wszystkim w próbie odmienienia sposobu myślenia Saudyjczyków (a szerzej, Arabów w ogóle) na temat pozycji i roli kobiety w arabskim społeczeństwie. As-Sani chce, aby mężczyźni upodmiotowili kobiety i zrozumieli, że także im należy się prawo do nadziei, marzeń, planów i szczęścia. Ich emancypacja niekoniecznie musi oznaczać natychmiastową westernizację i dewastację muzułmańskich tradycji i arabskiej kultury. Mądre reformy i ewolucyjne zmiany mogłyby przyczynić się do respektowania godności kobiety przy zachowaniu saudyjskiej tożsamości. Pozostaje pytanie, kiedy wreszcie arabscy mężczyźni i arabskie kobiety spotkają się w połowie drogi. I czy kiedykolwiek będą w stanie to zrobić.



* Wajeha Al-Huweidar, „Saudi Arabia – The World\'s Largest Women\'s Prison”, http://www.memri.org/report/en/0/0/0/0/0/0/3432.htm, z dn. 6.02.2011 r.
Komentarze
  • 1
    Beatrix 4 kwietnia 2011 | 8:08:42

    Zawsze bałam się się czytać książek o arabskich kobietach, nie mogłam wytrzymać tego co mężczyźni robią z dziećmi i kobietami, ale ta książka chyba nie przybliża losów jakiejś okaleczonej żony czy córki? Z tego, co piszesz to inna powieść tego typu - bardzo chciałabym ją przeczytać, dlatego dopytuję.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję