„Duma i uprzedzenie”
Okładka książki „Duma i uprzedzenie”
  • Autor: Jane Austen
  • Tytuł: Duma i uprzedzenie
  • Tytuł oryginału: Pride and Prejudice
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 368
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda z obwolutą
  • ISBN: 978-83-247-0667-9
  • Wydawca: Świat Książki
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki
Recenzja
Data publikacji: 19 czerwca 2008 A- A A+
Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. To zdanie otwierające Dumę i uprzedzenie znają nie tylko miłośnicy Jane Austen. Powieść, obok Rozważnej i romantycznej, należy, głównie poprzez jej liczne ekranizacje, do najpopularniejszych utworów pisarki. Jednak produkcje kinowe są niczym w porównaniu do samej książki. Fantastycznie napisana, wprowadza czytelnika w świat, którego później zupełnie nie ma ochoty się opuszczać. Przynajmniej ja nie miałam. A do odłożenia książki na półkę po jej przeczytaniu skłoniła mnie tylko myśl, że przede mną jeszcze cztery powieści mojej ulubionej autorki ;)

Duma i uprzedzenie, podobnie jak Rozważna i romantyczna, została napisana w połowie lat dziewięćdziesiątych XVIII wieku, a jej pierwotny tytuł brzmiał: First Impressions. Zważywszy na treść powieści, ciężko byłoby mi dziś ocenić, który z nich jest bardziej trafny – pierwszy czy obecny. Niewątpliwie oba odnoszą się do głównych bohaterów utworu: Elżbiety Bennet i Fitzwilliama Darcy’ego. W jaki sposób?

Początkowo, kiedy poznajemy Darcy’ego jawi się on nam jako dumny, pyszny, zarozumiały człowiek. Lekceważąco odnosi się do ludzi niższego stanu i nawet nie stara się zachować pozorów grzeczności w kontaktach z mieszkańcami angielskiej prowincji. Uważa ich za głupich i bezbarwnych, jest wobec nich uprzedzony i, nie starając się zweryfikować swoich poglądów poprzez poznanie lokalnego towarzystwa, trzyma się z góry powziętego zdania. Darcy nie tylko po balu w Netherfield, ale już wcześniej, zaraz po poznaniu rodziny Bennetów, wyrabia sobie konkretną, nieprzychylną opinię na ich temat. Kiedy jeszcze nie zna Lizzy, w rozmowie z przyjacielem obraża ją odmawiając jej urody i jakiegokolwiek powabu. Darcy czuje się źle w nowopoznanym towarzystwie przede wszystkim dlatego, że nie jest mu ono równe. Jednak, podobnie jak Darcy, uprzedzona jest również Elżbieta. Usłyszawszy na balu wypowiedzianą przez Darcy’ego negatywną opinię na swój temat, uważa go za aroganta, napuszonego elegancika. Upewnia się, że jej zdanie jest słuszne, kiedy poznaje Wickhama. Oficer jest synem dawnego rządcy Pemberley, dorastał razem z Darcym lecz, po śmierci właściciela dworu, wbrew woli ojca Darcy’ego, zostaje pozbawiony należnego mu spadku. Elżbieta, sugerując się negatywnym pierwszym wrażeniem jakie zrobił na niej pan na Pemberley, wierzy, że cofnięcie decyzji o nadaniu Wickhamowi prebendy wynikało tylko i wyłącznie z podłego charakteru Darcy’ego. Nie stara się ani zweryfikować usłyszanej historii, ani dać Darcy’emu jeszcze jednej szansy na bliższe poznanie, gdyż wszystko co o nim wie układa jej się w zgrabny obraz nieprzyjemnego człowieka. Przepełniona dumą, odrzuca oświadczyny aroganckiego według niej adoratora. Oboje są zatem i dumni, i uprzedzeni, a ich uprzedzenie wynika z mylnego pierwszego wrażenia i kurczowego trzymania się z góry powziętego mniemania na temat innych osób.

Szalenie spodobały mi się trzy postaci tej powieści: wspomniani już Elżbieta i Darcy oraz pan Bennet, i właściwie to one nadają powieści taki przewrotny i zabawny charakter. Są ironiczni, mają cięty język, a obowiązujące konwenanse niemal w niczym ich nie ograniczają, ponieważ mają do nich stosunek co najmniej ambiwalentny. Z jednej strony mają świadomość obowiązywania pewnych norm i się im układnie podporządkowują, z drugiej – buntują przeciwko nim (postępując zupełnie odmiennie wobec ich wskazań) oraz podważają sens ich obowiązywania w dyskusjach prowadzonych z innymi. Bardzo podobała mi się scena, w której Elżbieta postawiła się lady Katarzynie, jak również cała korespondencja pana Benneta z pastorem (a zwłaszcza ostatni list do Pana Collinsa zwalił mnie z nóg, boski! ;) Już choćby te dwie sytuacje pokazują, że jednak nie wszyscy jak gąski podążali za wymogami salonów i w sposób jawny, choć nie zawsze dla wszystkich zrozumiały, kpili z etykiety.

A jeśli mowa o sympatiach, od razu słowo o antypatiach - podobnie jak w Rozważnej i romantycznej, na mojej czarnej liście znalazły się dumnie napuszone arystokratki (lady Katarzyna, siostry Bingley) oraz wszelkiej maści głupiutkie panienki. Przez całą powieść zastanawiałam się jak pan Bennet nie zwariował przy takiej żonie i takich córkach. Chociaż w pewnym momencie sam stwierdza, że świadomość faktu, że jego córki są głupie ułatwia mu jego własną egzystencję. (Inna rzecz, że za ich charakter i rozpuszczenie odpowiada w nie mniejszej mierze niż pani Bennet ;)

W Dumie i uprzedzeniu, podobnie jak w Rozważnej i romantycznej, Austen swoimi głównymi bohaterkami czyni dwie siostry. I znowu, jedna jest bardziej rozważna, druga - romantyczna. Kolejny też raz pozostałe siostry są marginalizowane i opisywane na tyle, na ile jest to niezbędne dla rozwoju wątków Lizzy i Jane. Dlatego też zarzut jaki mogłabym tu ponowić nie brzmiałby inaczej jak ten sformułowany przy omawianiu Rozważnej i romantycznej - trochę szkoda, że powieść nie jest obszerniejsza i pełniejsza. Austen stworzyła fantastyczne sylwetki postaci, które aż się proszą o dalsze ich rozpisanie. Owszem, Jane opowiada szerzej o miłości Lidii do Wickhama, ale bardziej w kontekście konsekwencji ich ucieczki dla rodziny, aniżeli samego uczucia. Możemy utożsamić się przez to wyłącznie z dwiema bohaterkami powieści, a jako, że prezentują różne charaktery, można stwierdzić, że każda czytająca tę powieść w którejś z nich się odnajdzie.

Te zakończenia, pisane na chybcika i bardzo ogólnikowo, zupełnie odbiegają stylem i charakterem od całej powieści. Przypominają telegraficzny skrót informacji. Z jednej strony nie dziwię się Austen, że tak brutalnie przerywała akcję. Gdyby miała zamykać wszystkie wątki w tak obszerny sposób jak to było w przypadku Jane czy Lizzy, powieści liczyłyby blisko tysiąc stron i przypominały sagi rodzinne, a nie błyskotliwe powiastki obyczajowe. Niemniej jednak, abstrahując od tych wszystkich drobnych niedoskonałości, prozę Austen uważam za wyśmienitą, całkowicie ponadczasową i uniwersalną. Czasy przemijają, lecz ludzkie charaktery nie zmieniają się.

Wbrew obiegowej opinii, powieści Austen to nie literatura dla łatwo wzruszających się pensjonariuszek, ale dla wszystkich czytelników ceniących sobie prawdziwie wysokiej jakości prozę. Dlatego, w przerwie pomiędzy jednym kryminałem a drugim, zapraszam do XVIII-wiecznej Anglii ;)
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję