„Oko Księżyca”
Okładka książki „Oko Księżyca”
  • Autor: Anonim
  • Tytuł: Oko Księżyca
  • Tytuł oryginału: The Eye of the Moon
  • Język oryginału: angielski
  • Liczba stron: 448
  • Rok wydania: 2010
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-247-1466-7
  • Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Świat Książki, Wydawnictwo
Recenzja
Data publikacji: 20 lutego 2010 A- A A+
Chapeau bas, Świecie Książki! Jeszcze nigdy nie spotkałam się z tak ciekawą, oryginalną i nowatorską kampanią reklamową, jak ta, towarzysząca promocji Oka Księżyca. Zanim bowiem otrzymałam do zrecenzowania książkę, znalazłam w skrzynce teczkę wypełnioną przeróżnymi materiałami dowodowymi. Był tam opatrzony fotografiami raport z sekcji zwłok, protokół z oględzin miejsca zdarzenia, zbiór danych do analizy daktyloskopijnej, list gończy, wycinek z gazety czy zeznania jednego ze świadków w sprawie zabójstwa.



Intrygujące? A jakże. Napisane pół żartem, pół serio, materiały policyjne wzmogły we mnie apetyt na powieść, która miała łączyć w sobie elementy powieści kryminalnej, fantastycznej i czarnego humoru. Jednak w teczce znajdowało się coś jeszcze. Dowód numer 2. Niepozorny łańcuszek z wisiorkiem z granatowego kamienia.



Panie i panowie, oto Oko Księżyca. Rzecz, dla której na każdej z ponad czterystu stron książki, krew się rozlewa, i rozlewa, i rozlewa.

Santa Mondega. Niewielkie miasteczko na amerykańskiej prowincji. To właśnie tu na metr kwadratowy przypada najwięcej dziwaków. Znajdziemy tu żywe trupy – wampiry i wilkołaki, anioła śmierci, egipskiego faraona, drewnianego Beethovena, Mistyczną Damę, Dorotkę i Stracha Na Wróble, przebiegłe służby specjalne, Dantego i jego Beatrycze, Kacy… A to tylko kropla w morzu wszystkich bohaterów. Co ich łączy? Każdy z nich ma jakieś niezałatwione sprawy. A niemal każda z tych niezałatwionych spraw mniej lub bardziej bezpośrednio łączy się z miejscowym seryjnym mordercą, Bourbon Kidem, i Okiem Księżyca – kamieniem, który dysponuje nadprzyrodzoną mocą i który ściąga zło wszędzie, gdzie tylko się znajdzie. Świat ulegnie katastrofie, jeśli magiczny amulet posiądzie Władca Ciemności. Obecnie posiada go Peto, ostatni z mnichów hubalan. A ten, nie wiedząc, co go czeka, jakby nigdy nic powraca do Santa Mondega. Tymczasem komitet powitalny już się zbiera…

W warstwie fabularnej ta książka jeszcze by się obroniła. Absurd goni absurd, szaleństwo szaleńców, a nieżywych chęć do życia. Jednak to, co ją całkowicie dyskwalifikuje w moich oczach, to fakt, że nie ma ona żadnych, ale to żadnych walorów literackich. Jej język jest wulgarny i prostacki, żarty – prymitywne, a jakby tego było mało, właściwie nie wiadomo, kto jest jej adresatem. Dla dorosłych za głupia. Dla dzieci zbyt brutalna. Humoru (nie tylko czarnego) jest tu jak na lekarstwo. Jeśli to pastisz, absolutnie nieudany. Jeśli książka pisana na serio, strach się bać kolejnych części. Aby ją podsumować, wystarczy zacytować jedną z bohaterek Oka Księżyca: ta książka w większości jest zupełnie bez sensu. Gramatyka i ortografia są wręcz koszmarne, natomiast autor to niewątpliwie idiota, co być może tłumaczy, dlaczego się nie podpisał pod tekstem. Podobnie zresztą jak tłumacz.


Komentarze
  • 1
    ktrya 20 lutego 2010 | 17:09:43

    Dokładnie zgodzę się z Tobą, w sumie jedyną przyjemnością jaką czerpałam z słuchania tej książki, to słuchanie głosu Barcisia.

  • 2
    Krzysztofuw 20 lutego 2010 | 20:59:45

    Mocna, męska recenzja ;-) Od dłuższego czasu patrzy się na mnie "Księga bez tytułu" i tak spoglądając na nieprzychylne recenzje "następczyni", to chyba jeszcze długo będziemy spoglądać na siebie ;-)

  • 3
    vampire_slayer 20 lutego 2010 | 21:55:14

    Książka mnie nie zainteresowała i czytają kolejną recenzję o niej skłaniam się ku temu, aby jej nie przeczytać. Chociaż te materiały dowodowe są świetne! :)

  • 4
    Annie 21 lutego 2010 | 21:16:43

    Ktryo, nawet nie wiedziałam, że powstał już audiobook. Ale to fajnie, jeśli wydawnictwo zatrudnia do jednej serii tego samego lektora. Głos Artura Barcisia będzie przez to dla niektórych tożsamy z głosem tajemniczego Anonima ;)

    Vampire_slayer, powiedziałabym, że są wręcz genialne i dlatego poświęciłam im tyle miejsca w recenzji :) Bardzo mi się spodobały i mam nadzieję, że wydawnictwa, parafrazując klasyka, pójdą tą drogą :)

    Krzysztofie, to dlatego, że książka też była w stereotypowy sposób męska i mocna ;) Choć inna rzecz, że ciekawi mnie fenomen tego typu "literatury". Przejrzałam recenzje na Amazonie i są co najmniej entuzjastyczne ;) Może więc to ja się nie znam? ;) (Ale do tego, abyś przekonał się sam na własnej skórze, jak to smakuje, nie mam serca Cię namawiać ;)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję