„Ewa Luna”
Okładka książki „Ewa Luna”
  • Autor: Isabel Allende
  • Tytuł: Ewa Luna
  • Tytuł oryginału: Eva Luna
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Ewa Zaleska
  • Liczba stron: 376
  • Rok wydania: 2009
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7495-746-5
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 29 stycznia 2010 A- A A+
Nazywam się Ewa, co według pewnej książki, jaką posłużyła się moja matka, wybierając dla mnie imię, znaczy życie. Urodziłam się w najdalszym pokoju mrocznego domu i wzrastałam wśród staroświeckich książek i ludzkich mumii, choć nie wpędziło mnie to w melancholię, bo przyszłam na świat z zapisanym w pamięci tchnieniem puszczy. Mój ojciec, Indianin o żółtych oczach pachniał lasem i nigdy nie spoglądał prosto w niebo. (…) Consuelo, moja matka, spędziła dzieciństwo w legendarnej krainie, gdzie poszukiwacze przygód od wieków wypatrywali owego miasta ze szczerego złota, które ujrzeli niegdyś konkwistadorzy w bezmiarze własnej zachłanności. Krajobraz tych stron odcisnął na niej swoje piętno, a ona, w sobie tylko znany sposób, zdołała przekazać je mnie.

Jeśli powieść tak się zaczyna, to nie sposób nie przytoczyć otwierającego ją fragmentu, gdyż cokolwiek bym nie napisała w zamian, nigdy nie wzbudziłabym takiego zainteresowania nią, jak sama Ewa, kiedy opowiada o swojej przeszłości. Wydana w 1987 roku Ewa Luna, czwarta powieść w pisarskim dorobku Isabel Allende, choć jedna z najwcześniejszych, to równocześnie jedna z najlepszych książek w jej twórczości.

Ewa Luna, córka płomiennowłosej sieroty wychowanej w klasztorze i Indianina z księżycowego plemienia, to bohaterka, a zarazem narratorka powieści. Urodzona w szczególnych okolicznościach, na łożu śmierci swego ojca, zanim dorosła i została wziętą pisarką, przez wiele lat służyła w domach stołecznych bogaczy. Allende przeprowadza swoich czytelników niemal przez całe życie Ewy - od dnia jej poczęcia, przez jej tułaczkę po ulicach miasta, niezwykłe spotkanie z młodym ulicznikiem, który z czasem przedzierzgnął się w przywódcę partyzantów, a dalej przez jej przyjaźń z transwestytą oraz tureckim małżeństwem, pracę w szwalni czy niedoszły romans z jednym z członków junty. Ewa żyje pełnią życia, jest wręcz jego kwintesencją. Jej biografia jest fascynująca - obfituje w wiele zaskakujących wydarzeń i zwrotów akcji.

Allende lubuje się w opisywaniu monumentalnych historii. Inspiracją dla nich są jej bohaterowie oraz świat, w jakim decyduje się ich umiejscowić. W przypadku Ewy Luny jednak niewyczerpanym źródłem cudownych opowieści jest sama bohaterka książki. Ewa to bajarka, współczesna Szeherezada, która słynie z opowiadania najpiękniejszych historii.

Wyjątkowo ważne w Ewie Lunie jest tło polityczno-społeczne. Choć akcja powieści umiejscowiona jest w jednym z krajów Ameryki Łacińskiej, nieznanym z nazwy, jego fikcyjna XX-wieczna historia znakomicie odzwierciedla dzieje wszystkich krajów regionu. Pisarka opisuje losy swojej bohaterki w najbardziej burzliwym dla Ameryki Południowej okresie: akcja zawiązuje się w okresie powojennym i trwa aż do lat 70. XX wieku. Jednak te peryferyjne daty nie są ważne - liczą się lata 50. i 60., czas zamachów, przewrotów i tumultów w Krajach Latynoskich. To czas zmierzchu „tyranów”: początek wystąpień ludności, nasilanie się żądań reform w wyniku coraz intensywniejszej działalności partii i związków zawodowych, aż wreszcie upadek dyktatur wojskowych. Guerillas, partyzanckie odziały militarne, prowadzą wojnę podjazdową z kolejnymi caudillos. Na Kubie rządzi Fulgencio Batista, w Gwatemali Castillo Armas, zaś na Kostaryce Figueres. Boliwia to Paz Estenssoro, Salwador - Osmin Aguirre y Salinas, a Paragwaj - Alfredo Stroessner. Długie rządy dyktatorskie właściwe były w tym czasie niemal dla wszystkich państw środkowoamerykańskich i karaibskich - bodaj wspomnieć jeszcze Nikaraguę (rodzina Somozów, 1936-1979); Dominikanę (bracia Trujillo, 1930-1961) czy Haiti (Francois Duvalier i jego syn Jean-Claude; 1957-1986). Allende w Ewie Lunie zawiera pamięć o tych wszystkich krwawych dyktaturach. Ukazuje, jak wyglądało codzienne życie zwykłych ludzi w zdestabilizowanym państwie. Przygląda się obu stronom - i wojskowym, i partyzantom. Jednak nie ma cienia wątpliwości, że sprzyja tym drugim. Jej portrety Rolfa Carlégo (reportera) i Huberta Naranjo (rewolucjonisty) są wyśmienite - świetnie uchwyciła ich pasję walki o wolność i prawdę.

Zresztą, po raz kolejny niesztampowe, żywo odmalowane postacie są siłą prozy Allende. Intryguje niemal każdy z przedstawionych bohaterów: Elwira, Mimi, Turek czy Zulema. Przedstawione na kartach książki kobiety są silne, temperamentne, obdarzone niezwykłą intuicją. Tak, jak Ewa, chcą żyć życiem najlepszym z możliwych.

Nie wiem, czy na koniec nie pokusiłabym się o nazwanie Ewy literackim alter ego pisarki. Allende bowiem, tak jak jej mała bohaterka, ma dar snucia fascynujących opowieści. Urzeka nimi wszystkich, którzy ją poznają. Odpowiedzi na pytanie, jak to robi, nie sposób nie odnaleźć w tej historii.

Rzeczywistość jest mgławicą, nie udaje nam się jej ogarnąć ani rozszyfrować, bo wszystko dzieje się równocześnie. Gdy pan i ja tu rozmawiamy, za pana plecami Krzysztof Kolumb wymyśla Amerykę, a ci sami Indianie, którzy witają go na witrażu, żyją nadal nadzy w głębi puszczy o kilka godzin od tego urzędu i będą tacy sami za sto lat. Staram się odnaleźć drogę w tym labiryncie, wprowadzić odrobinę porządku w cały ten chaos, sprawić, żeby życie było łatwiejsze do zniesienia. Gdy piszę, opowiadam o życiu takim, jakie według mnie powinno być.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję