„Portret w sepii”
Okładka książki „Portret w sepii”
  • Autor: Isabel Allende
  • Tytuł: Portret w sepii
  • Tytuł oryginału: Retrato en Sepia
  • Język oryginału: hiszpański
  • Przekład: Marta Jordan i Ewa Zaleska
  • Liczba stron: 376
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7495-511-9
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 22 września 2009 A- A A+
Sto dwadzieścia lat historii jednej chilijskiej rodziny w trzech tomach. Wydany w 2000 roku Portret w sepii zamyka magiczną trylogię historyczną Isabel Allende. Postać Aurory del Valle, głównej bohaterki książki, choć podczas pisania Domu duchów zupełnie przez pisarkę nieplanowana, stała się ogniwem, które w cudowny sposób połączyło dwie pozornie odrębne od siebie historie. Historie wielobarwne, różnokolorowe, malownicze i intensywne. I chociaż wyłaniające się z fotografii w sepii, nadal niepozbawione swego ożywczego blasku.

Chinatown, San Francisco, 1880 rok. W niemajętnej rodzinie, w przywodzącym na myśl labirynt domu dziadków ze strony matki, przychodzi na świat nieślubna córka Lynn Sommers, Lai-Ming. Jej biologiczny ojciec, miejscowy dandys, syn prominentnej mieszkanki Kalifornii, Pauliny del Valle, wyrzeka się ojcostwa, utrzymując, iż to nie on zbałamucił córkę Elizy, niegdysiejszej przyjaciółki matki, i Tao Chi’ena. Tymczasem jego kuzyn, Severo del Valle, od lat bez pamięci zakochany w Lynn, postanawia ofiarować niemowlęciu swoje nazwisko, wzbudzając tym samym gniew swojej ciotki. Maleńka Aurora zyskuje ojca, jednak niebawem zastaje ją śmierć matki. Opiekę nad dziewczynką przejmują Eliza i Tao Chi’en. Kiedy jednak po paru latach ukochany dziadek umiera, a babka postanawia dotrzymać danego mu słowa i złożyć jego ciało w chińskiej ziemi, Aurora zostaje sama, zdana na łaskę Pauliny del Valle…

Mleczno brązowa tonacja sepii, pełna ciemnych barw i nieokreślonych odcieni, odpowiada barwom wspomnień młodej bohaterki powieści Isabel Allende. Aurora pragnie zrozumieć nękający ją niepokojący sen, który, jak wierzy, stanowi klucz do jej tożsamości. Dziewczyna chce odkryć dawne sekrety dotyczące swojego dzieciństwa i rozplątać zagmatwane ścieżki jej własnej przeszłości. Wierząc, że pamięć jest jak fikcja literacka, stara się ją za pomocą blaknących fotografii na nowo zapisać.

Aurora de Valle, potomkini Lynn Sommers, najpiękniejszej panny w San Francisco, oraz Matíasa del Valle, mizogina i syfilityka, to wnuczka Elizy Sommers i Pauliny de Valle, postaci z napisanej w roku 1998 Córki fortuny, a zarazem adoptowana córka Severa del Valle, ojca zielonowłosej Rosy i jasnowidzącej Clary z Domu duchów, pierwszej powieści Allende, opublikowanej w 1982 roku. Choć relacje łączące poszczególne postaci na pozór wydają się skomplikowane, miłośnicy twórczości Chilijki odnajdą się w pokrętnych koligacjach rodzinnych bez najmniejszego problemu. Będą tym bardziej ukontentowani, gdyż na kartach Portretu w sepii bohaterowie znani z innych powieści na nowo ożywają, niektóre tajemnice wyjaśniają się, losy kilku bohaterów Córki fortuny zamykają, zaś sytuacje, których rozwiązanie znamy już z ostatniej części trylogii, z Domu duchów, zarysowują się, wyjaśniając, dlaczego później dzieje rodów del Valle i Trueba potoczyły się tak, a nie inaczej.

To, co łączy Aurorę z bohaterkami innych powieści Isabel Allende to ich niesamowita siła i nieposkromiony temperament. Kobiety zaludniające światy chilijskiej autorki są niezwykle charakterne, pełne wigoru, zuchwałe. Śmiało podejmują się realizacji swoich marzeń. Są odważne, otwarte na nowości i choć wypełniają tradycyjnie przypisywane im role, zachowują szerokie horyzonty myślowe. Angażują się politycznie, społecznie, ideologicznie. Są siłą napędową skostniałej, ultrakonserwatywnej Republiki Chile.

Pisarka z niezwykłą pieczołowitością odmalowuje rzeczywistość końca XIX i początku XX wieku, w Stanach Zjednoczonych i w Chile. San Francisco, Santiago oraz Valparaíso stają się najważniejszymi punktami na mapie świata dorastającej Aurory. Opisując otaczający dziewczynę świat, Allende przedstawia czytelnikom konserwatywnych Chilijczyków, chińskich imigrantów mieszkających w największym w owych czasach amerykańskim Chinatown czy amerykańskie aktywistki podejmujące działania na rzecz uwolnienia sing-song girls, nieletnich chińskich prostytutek. Tę wielobarwną przestrzeń pisarka wzbogaca o wiele niezwykłych postaci – Williamsa – arystokratę-kamerdynera – czy o posiadającą dar przewidywania przeszłości Níveę, drugą żonę Severa del Valle – walczącą socjalistkę, feministkę i liberałkę, a przy tym szczęśliwą matkę jedenaściorga dzieci. Bogata galeria różnorodnych oryginalnych bohaterów po raz kolejny okazuje się jednym z największych atutów chilijskiej autorki, który zdecydowanie wyróżnia ją na tle innych latynoamerykańskich twórców prozy.

Portret w sepii bardziej przypomina Córkę fortuny aniżeli Dom duchów. To misternie skonstruowana powieść historyczna, czerpiąca z realizmu magicznego, ale zdecydowanie usadawiająca się na jego obrzeżach. Choć odrobinę słabsza od innych utworów trylogii, to książka pełna niezwykłych bohaterów i opowiadająca fascynującą historię. Pełna pasji, emocji, wzruszająca, a przy tym zwyczajnie niezwyczajnie mądra.
Komentarze
  • 1
    szamanka30 22 września 2009 | 19:20:29

    "Portret w sepii" dopiero zaczęlam czytać, ciagle mmi brakowało środka. Gdy więc dostałam "Portret...', musiałam sobie przypomnieć "Córkę fortuny", bo zbyt wiele czasu mineło od jej lektury. Lubie Allende i na pewno ta powiesc też mi sie spodoba.
    A teraz nieco nie na teamt.Ależ pracę wykonałas! pieknie w tym miejscu teraz, bardzo przejrzyście. Gratulacje!

  • 2
    Annie 23 września 2009 | 18:37:48

    Szamanko droga! Jak miło Cię widzieć :) Cieszę się, że i Tobie nowy DL przypadł do gustu :) Zanim sięgnęłam po "Portret w sepii", również powróciłam do "Córki fortuny". Zrobiłam sobie mini-drzewko powiązań i dopiero tak uzbrojona rozpoczęłam lekturę powieści. A później wszystko samo się poprzypominało :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję