„Pelagia i biały buldog”
Okładka książki „Pelagia i biały buldog”
  • Autor: Boris Akunin
  • Tytuł: Pelagia i biały buldog
  • Tytuł oryginału: Piełagija i biełyj buldog
  • Język oryginału: rosyjski
  • Przekład: Wiktor Dłuski
  • Liczba stron: 280
  • Rok wydania: 2004
  • Oprawa: miękka
  • Wymiary: 145 x 235 mm
  • ISBN: 83-7392-047-1
  • Seria: Kryminał prowincjonalny
  • Wydawca: Noir sur Blanc, Oficyna Literacka
  • Miejsce wydania: Warszawa
Recenzja
Data publikacji: 17 sierpnia 2009 A- A A+
O kryminałach Borisa Akunina krążą legendy. Że są magiczne, niesamowite, porywające. Że mają klimat, jakiego próżno szukać u innych twórców kryminałów. Że ukazują cudowny XIX-wieczny świat, obłaskawiając groźne oblicze Carskiej Rosji. A nade wszystko, że ich dobrym duchem jest pewna miedzianowłosa mniszka, która niczym Dantejska Beatrycze przeprowadza czytelników przez zadziwiający świat czarów…

Boris Akunin, a właściwie Grigorij Czchartiszwili, to rosyjski pisarz gruzińskiego pochodzenia, który należy do czołówki prozaików Federacji Rosyjskiej. Obok Tatiany Polakowej i Aleksandry Marininej jest jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej rozpoznawalnych, rosyjskich twórców kryminałów. Japońskie słowo akunin składające się na jego pseudonim, sam autor definiuje, jako określenie osoby, która sama tworzy swoje zasady. Zresztą w wywiadach przyznaje, że jest przekorny, niezależny i że lubi chodzić własnymi drogami. Eseista, krytyk, tłumacz z języka japońskiego i angielskiego, zasłynął jako twórca kryminałów rozgrywających się w realiach Carskiej Rosji. Do najważniejszych stworzonych przez niego cykli należą Przygody Erasta Fandorina, Przygody magistra oraz Kryminał prowincjonalny, opowiadający o przygodach mniszki Pelagii i jako jedyny, ku rozpaczy fanów serii, ukończony.

Pelagia i biały buldog (2000) to pierwszy tom trylogii, której akcja rozgrywa się na XIX-wiecznym Zawołżu. Określenie jej mianem kryminału prowincjonalnego znajduje w pełni uzasadnienie w świecie przedstawionym książek. Brak tu sanktpetersburskich salonów, balów, mężczyzn uganiających się za awantażami. Za centrum akcji Akunin obrał siedzibę archijereja Zawołżska, zaś kompetencje gubernatora przekazał w ręce władyki Mitrofaniusza. Biskup opiekuje się Zawołżem – stara się umacniać w wiernych nie tylko wiarę, ale nade wszystko przekonanie o słuszności prawego postępowania. Szerzy uczciwość, postęp oraz tolerancję, zwłaszcza wobec licznych innowierców obecnych na tych terenach. Postać archijereja jest więc obok tytułowej bohaterki powieści jedną z kluczowych dla tego kryminału. To duszpasterz, filozof, a nade wszystko brzydsza połowa szalonego duetu, który umiłował sobie rozwiązywanie zagadek kryminalnych.

Pozornie pomysł na detektywów w sutannie nie jest nowy. Bodaj wspomnieć amerykański serial kryminalny z przełomu lat 80. i 90. XX wieku, Father Dowling Mysteries. Jednak tak, jak w serialu, pierwsze skrzypce grał ksiądz Frank Dowling (w tej roli Tom Bosley), tak u Akunina zmysłem detektywistycznym obdarzona została mniszka – jeszcze bardziej temperamentna, wścibska i nieobliczalna od serialowej siostry Stephanie (brawurowo zagranej przez Tracy Nelson).

Na końcu, tuż przy ściance, stała sobie niewysoka, chudziutka siostra Pelagia (literatura i gimnastyka). Tej to nie sposób z żadną inną pomylić: apostolnik przekrzywiony, a z boku – dla mniszki wstyd, rzecz niedopuszczalna – kosmyk rudych włosów sterczy i w promieniu słońca miedzią połyskuje. (…) Gdyby ktoś tak mimochodem na nią spojrzał, powiedziałby: młodziutka panna – twarz czysta, o miłym owalu, budząca sympatię i z pozoru naiwna. Ale to mylne wrażenie brało się z zadartego nosa i uniesionych zdziwieniem brwi, a ciekawskie, okrągłe, ciemne oczy patrzyły zza takichże okrągłych okularów wcale a wcale nie prostodusznie. (…) Pelagia to zakonnica okropnie niemnisiego usposobienia: żywa, ruchliwa, ciekawska, przekorna, szalenie inteligentna. A przy tym niepokorna i niezdarna, jedno utrapienie piegowate. Uwielbia robić na drutach (pomimo tego, że wszystkie oczka w robótkach żyją w nich własnym życiem) oraz spierać się z Mitrofaniuszem (powodowana grzechem wrodzonej, acz wzbudzającej ogromną sympatię, zuchwałości).

Pelagii nie da się nie lubić. A przynajmniej ja, pełna zachwytu, przyjęłam jej postać z całym dobrodziejstwem inwentarza. Szalenie przypomina mi przez swoją przekorę pannę Marple czy młodziutką Flawię. To idealna żeńska bohaterka.

To właśnie w jej ręce władyka przekazuje niezwykle delikatną sprawę. Ciotka biskupa, stara generałowa Tatiszczewa, utrzymuje, że ktoś dybie na życie jej i jej ukochanych białych buldogów. Mitrofaniusz prosi Pelagię, aby sprawdziła czy to realne niebezpieczeństwo, czy też majaki starszej pani. Mniszka udaje się do majątku generałowej i nieoczekiwanie dostaje się w centrum trwającej walki o spadek po generałowej. Wśród pretendentów do majątku znajduje się między innymi inspektor Świętego Synodu, Bubiencow, który przybywa do Zawołżska z Sankt Petersburga, aby skompromitować biskupa, twierdząc, że na podległym mu terenie praktykuje się okrutne pogańskie obrzędy… Czy rzekomy morderca zostanie schwytany? I czy Mitrofaniusz obroni się przed zarzutami? Zapraszam do lektury książki. Odpowiedź na to pytanie musicie już bowiem odszukać sami ;)
Komentarze
  • 1
    awita22 18 sierpnia 2009 | 21:09:08

    Dotąd lekwie posmakowałam Akunina. Po znakomitym "Azazelu" trafiłam na niezbyt ciekawy "Gambit turecki". W zapasie mam Kochankę Śmierci i Kochanka Śmierci (ponoć należy czytać je razem. Siostrzyczka Pelagia kusi na pewno, jednak wrócę chyba do detektywa Fandorina, czuję niedosyt ;-)

  • 2
    Annie 19 sierpnia 2009 | 21:56:45

    Wcale Ci się nie dziwię, bo o Fandorinie wszyscy wypowiadają się w samych superlatywach. Sama mam zamiar poznać jego albo jego wnuka w najbliższym czasie :) Ale Pelagię też warto poznać - szalenie tę postać polubiłam :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję