„Córka fortuny”
Okładka książki „Córka fortuny”
  • Autor: Isabel Allende
  • Tytuł: Córka fortuny
  • Tytuł oryginału: Hija de la fortuna
  • Język oryginału: hiszpański
  • Liczba stron: 456
  • Rok wydania: 2008
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 130 x 200 mm
  • ISBN: 978-83-7495-440-2
  • Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
  • Miejsce wydania: Warszawa
  • Logo wydawnictwa: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
Recenzja
Data publikacji: 2 stycznia 2009 A- A A+
Jeśli coś odchodzi w niepamięć, to jakby nigdy się nie wydarzyło; ona natomiast wspomnień, realnych czy też zmyślonych, miała całe mnóstwo, więc zdawać się mogło, że żyła dwa razy – właśnie tymi słowy Isabel Allende opisuje w pierwszym akapicie Córki fortuny swoją główną bohaterkę, Elizę Sommers. Jeśli więc poczytywać jej słowa za prawdziwe, można stwierdzić, iż sama pisarka żyła co najmniej kilka razy. Wyszarpuje z niepamięci wspomnienia, ubogaca je swoją magiczną wyobraźnią i opowiada o przeszłości młodszym pokoleniom, z powieści na powieść coraz bardziej brawurowo, z coraz większą swadą i z coraz większym rozmachem.

1849 rok. Kalifornię ogarnia gorączka złota. W tym samym czasie, siedem tysięcy mil na południe, w chilijskim porcie Valparaíso, mieszka młoda dziewczyna, Eliza Sommers, szaleńczo zakochana w biednym ideologu demokracji, Joaquínie Andiecie. Kiedy jej kochanek, pełen nadziei, że to właśnie jemu dopisze szczęście, postanawia wyjechać na północ w poszukiwaniu Eldorado, brzemienna kobieta decyduje się ruszyć za nim. Eliza wyrusza w trudną podróż, którą odbywa „na gapę” pod pokładem żaglowca w towarzystwie chińskiego znachora, Tao Chi’ena. Wieloletnia tułaczka sprawia, iż niewinna dziewczyna przemienia się w nieprzeciętną i silną kobietę, a w miejsce jej młodzieńczej miłości, w jej sercu pojawia się dojrzałe uczucie do swojego opiekuna i przyjaciela…

Córka fortuny to chyba najbardziej kosmopolityczna powieść Isabel Allende. Valparaíso i Chile połowy XIX wieku, Kanton i Hongkong czasów wojen opiumowych, wybuch kalifornijskiej gorączki złota i jej powolne przeradzanie się w ogromne zbiorowe rozczarowanie – niezwykły przekrój przez fascynującą historię krajów zachodniej hemisfery, zaaferowanej ciekawym życiem w jeszcze ciekawszych czasach.

Choć ramy czasowe powieści obejmują dziesięć lat z życia Elizy Sommers, Allende tak naprawdę opowiada drobiazgowo XIX-wieczną historię Chile i Cesarstwa Chińskiego. Jej szalenie deskryptywny język i umiejętność gawędziarskiego snucia opowieści sprawiają, że słowa samoistnie powołują do życia opisywane obrazy, stanowiąc same w sobie najlepszą ekranizację powieści Chilijki. Jednak to, co mnie najbardziej ujęło, to kosmopolityzm i wielokulturowość opisywanego przez Allende świata. Kiedy mówi o Chile, interesuje ją żyjąca weń mniejszość brytyjska. Kiedy opowiada o Kalifornii, skupia się na Little Canton, Chilecicie i innych gettach narodowych, tworzonych w obrębie rodzących się amerykańskich miast. Kiedy opowiada o miłości, opowiada o tej zakazanej – Angielki i Wiedeńczyka, Chilijki i Chińczyka. Namiętnej, gorącej i w myśl rozsądku, zupełnie niemożliwej.

Pisarka, choć wyrasta z nurtu realizmu magicznego, przez ostatnie kilka lat coraz częściej zarzuca go na rzecz zbeletryzowanego historyzmu. Napisana przez nią w 1999 roku Córka fortuny niemal zupełnie nie przypomina innego tomu z trylogii autorki, wydanego w 1982 roku Domu duchów – książki, która powstała skądinąd w dość niecodziennych okolicznościach. Kiedy w 1981 roku dziadek Isabel Allende spoczywał na łożu śmierci, pisarka postanowiła napisać do niego list, który z biegiem czasu przerodził się w obszerny manuskrypt. Jej inspirację stanowiły stare dokumenty i opowieści rodzinne i zdawałoby się, że posiłkując się tak obszernym materiałem historycznym pisarka nie powinna była uciec aż tak w sferę nadprzyrodzoności i marzeń. A jednak. W przypadku Córki fortuny jest zaś zupełnie na odwrót. Choć bohaterowie Allende podróżują po niezbadanych sferach świata człowieczej duchowości, elementy niematerialne nie są dla nich tak ważne, jak kontekst polityczno-społeczny, w którym przyszło się im obracać. W tym świetle Córka fortuny jawi się jako powieść historyczna, nota bene niezwykle podobna w swojej wymowie do Inés, pani mej duszy. Owszem, pisarka nadal czerpie z realizmu magicznego, ale zaczyna usadawiać się na jego obrzeżach, na granicy pomiędzy wyobraźnią a mimesis. Wymoszcza sobie gniazdko w dotąd niezagospodarowanej literackiej przestrzeni i wygląda na to, że jest jej w nim coraz bardziej wygodnie.

Allende odbrązawia mit amerykańskiego pędu na Zachód za złotem. Jednak nie zatraca się w suchej krytyce, okraszając powieść cudownym, jej właściwym, poczuciem humoru. Jego kwintesencją jest fragment opisujący zamawianie własnego portretu przez opiekunkę Elizy, Miss Rose. Ponieważ całkowicie mnie rozbroił, nie mogę go w tym miejscu nie przytoczyć.

Na zaproszenie rządu przybył do kraju znakomity francuski malarz Monvoisin, żeby wspólnie z artystami krajowymi założyć szkołę. Mistrz malował jedynie głowę, cała reszta zaś była dziełem jego pomocników, a nawet dla zyskania na czasie koronki przyklejano bezpośrednio na płótnie, mimo tych oszukańczych wybiegów nic jednak nie dawało takiego prestiżu jak sygnowany przez niego portret. Obraz kosztował sześć uncji złota plus dodatkowo po jednej za każdą namalowaną dłoń, ale w tym wypadku nie było miejsca na robienie oszczędności. Szansa na posiadanie autentycznego dzieła wielkiego Monvoisina nie pojawiała się w życiu dwa razy, jak mawiali jego klienci.
- Skoro wydatek nie jest problemem, chcę, żeby mnie namalował z trzema dłońmi. Będzie to najsławniejszy jego obraz i przynajmniej trafi do jakiegoś muzeum, a nie nad nasz kominek – skomentowała Miss Rose.


Słowem, Córka fortuny to obok Inés, pani mej duszy moja ulubiona powieść Isabel Allende. Poruszająca historia o miłości i przyjaźni, o chciwości i o odwadze i o egzotycznym świecie – tak bardzo ujmującym, choć nadal tak bardzo nieznanym…
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję