- Autor: Żurakowska Małgorzata
- Tytuł: Muchy w zupie i inne dramaty
- Język oryginału: polski
- Liczba stron: 352
- Rok wydania: 2009
- Oprawa: miękka ze skrzydełkami
- Wymiary: 125 x 195 mm
- ISBN: 978-83-61725-01-5
- Seria: Sekrety Kobiet
- Wydawca: Grasshopper, Wydawnictwo Sp. z o.o.
- Miejsce wydania: Lublin
| A- | A | A+ |
- Co było w przedszkolu?
- Wąże.
- Prawdziwe?
- No, taka jedna pani przyniosła i pozwalała głaskać.
- Fuj, głaskałaś?
- Tak.
- A jakie były te węże?
- Fajne, jednego założyłam sobie na szyję, ale pani go zabrała. A sama nam mówiła, że to dusiciel, no to go troszkę poddusiłam, ale tylko troszkę, naprawdę.
- A co jadłaś?
- Zupę z muchami.
- Z jakimi muchami?
- Normalnymi.
- Zaraz, a skąd się te muchy w zupie wzięły?
- A pani nawrzucała...
Muchy w zupie i inne dramaty to antologia lekkich, pogodnych, niezwykle dowcipnych, nierzadko ironicznych felietonów w formie zapisków z pamiętnika współczesnej kobiety, radiowej dziennikarki i mamy, która z humorem i swadą opisuje codzienne wydarzenia. Znakomity warsztat autorki w połączeniu z niezwykle trafnymi obserwacjami i kąśliwymi, ale przy tym wyjątkowo ciepłymi, uwagami sprawił, iż Małgorzata Żurakowska zaserwowała czytelnikom w swojej książce porcję przedniej lektury. Autorka wie, jak pisać – absolwentka UMCS i KUL-u, polonistka, dziennikarka, wykładowczyni w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikowania Społecznego, kierownik redakcji Publicystyki Społeczno-Kulturalnej w Polskim Radiu Lublin. To właśnie na antenie tej stacji w latach 1998-2000 w programach „Magazyn Domowy” oraz „To i owo” ukazywały się „musze” zapiski.
Niedźwiadkowa kredka, podduszony boa, konserwy przyjazne delfinom, elektryczny czajnik na gaz, wywiadówki, oceny, poranne pobudki… Z każdą kolejną stroną na ustach czytelnika wykwita coraz szerszy uśmiech. Komiczne sytuacje (nierzadko autorstwa pociesznych dziewczynek) barwią szarą rzeczywistość na różowo. Codzienna monotonia przemienia się w przezabawny raban, w którym niepodzielnie rządzi książę małżonek (a kiedy nie patrzy – synuś, dwie córcie i nieco neurotyczny pies o imieniu Mini w maksi rozmiarze). Figlarny tytuł książki kryje więc w sobie nie mniej figlarne historie z życia codziennego sympatycznej lubelskiej rodziny.
Małgorzata Żurakowska opisuje na wesoło codzienne zmagania matki i żony, które w rzeczywistości są codziennymi zmaganiami setek tysięcy matek i żon. Przepełniona miłością do najbliższych, nie skarżąc się, dzielnie wypełnia powierzone jej role: sprząta, gotuje, pierze, prasuje, a przy tym kocha, uczy i wysłuchuje – smutków małych, trosk większych, ujadania psa czy gry na flecie poprzecznym… Emanuje ciepłem, dzięki któremu lubelskie mieszkanie zdaje się przypominać kamieniczkę przy Roosevelta 5 – trochę bardziej nowoczesną, zdecydowanie mniej gwarną, ale nadal wesołą i tak bardzo przyjemną. Muszę przyznać, że dawno się tyle nie uśmiałam podczas lektury książki. Dlatego z niecierpliwością będę czekać na kolejną powieść lubelskiej autorki.

|
|

-
1
kalio 2009-3-14 17:00:16 ja odniosłam podobne wrażenia:)
sympatyczne, niezobowiązujące, dobre na odreagowanie -
2
Annie 2009-3-14 20:28:09 Oj, tak. Pochłonęłam ją w jedno popołudnie i powiem szczerze, było mi mało :)

Duma i uprzedzenie
Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony. To zdanie otwierające Dumę i uprzedzenie znają nie tylko miłośnicy Jane Austen. Powieść, obok Rozważnej i romantycznej, należy...

Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna...

Ekranizacja „Bez mojej zgody” Jodi Picoult
Zawsze z recenzowaniem ekranizacji mam kłopot. Trudno jest mi bowiem zdystansować się od książki i rzetelnie zaopiniować obejrzany obraz jako autonomiczne dzieło kultury. Podobnie rzecz się ma z filmowym Bez mojej zgody. Co z tego, że dobre...

Śladami "Wypadku na ulicy Starowiślnej"
- Słucham panią? - wyblakły, zmęczony mężczyzna (…) podniósł wzrok znad papierów i spojrzał na mnie z lekkim zniecierpliwieniem.
(…) - Zbieram materiały dotyczące mojego pradziadka...

Dziennik Literacki v3.0 (beta ;)
Germini, jeszcze na poprzedniej wersji strony, zapytała, co od tak wielu dni szykuję na Dzienniku Literackim. Dziś wieczorem już wszyscy możecie obejrzeć wstępne efekty naszej ciężkiej pracy...




