„Uczeń architekta”
Okładka książki „Uczeń architekta”
  • Autor: Elif Şafak
  • Tytuł: Uczeń architekta
  • Tytuł oryginału: The Architect’s Apprentice
  • Język oryginału: angielski
  • Przekład: Jerzy Kozłowski
  • Liczba stron: 448
  • Rok wydania: 2016
  • Oprawa: twarda
  • Wymiary: 144 x 205 mm
  • ISBN: 978-83-240-4122-0
  • Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
  • Miejsce wydania: Kraków
  • Logo wydawnictwa: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
Recenzja
Data publikacji: 21 lipca 2017 A- A A+
Tak, jak niektóre powieści same odnajdują swoich czytelników, tak też niektóre tematy same wybierają swoich pisarzy, a tym samym swoje pióra, którymi chciałyby zostać spisane na papier. Acz dzieje się tak niezwykle rzadko i wyłącznie w ważkich przypadkach. Materia zakotwicza się w realności, krąży wokół autora, uosabia się w inspiracji, poddaje tropy, aż wreszcie ujawnia się, nakładając na twórcę nie lada zobowiązanie. Coś podobnego przydarzyło się Elif Şafak. Do pisarki temat przyszedł nieoczekiwanie, pod postacią rysunku w książce, jaką otrzymała od swojego oddanego przyjaciela. Niepozorny szkic przedstawiał Sulejmana Wspaniałego przed meczetem Süleymaniye. Towarzyszyła mu para poddanych. Jak później dowiodła Turczynka, byli to dwaj najlepsi przyjaciele – biały słoń i kornak Dżahan. Bohaterowie najnowszej i najlepszej z dotychczasowych powieści Elif Şafak.

Stambuł, XVI wiek. Na dwór Sulejmana Wspaniałego trafia młody Hindus o imieniu Dżahan. Chłopak podaje się za opiekuna białego słonia, który trafił do sułtańskiej menażerii jako podarek od wielkiego szacha. Kornak kryje tajemnicę, jednak nie znajduje się nikt, kto chciałby ją odkryć. Młody opiekun słonia nic bowiem nie znaczy na dworze Sulejmana, a jego osobista intryga jest zaledwie jedną z setek, jakie knute są na terenie Pałacu Topkapı. Dżahan nie jest jednak tak niewidoczny dla innych, jak mu się wydaje. Młody kornak zaczyna budzić zainteresowanie księżniczki Mihrimah, która zafascynowana egzotycznymi zwierzętami, zapuszcza się do ogrodów seraju. Dżahan uwodzi ją swoimi opowieściami. Między młodymi ludźmi zaczyna rodzić się wyjątkowe, choć skazane na niepowodzenie, uczucie. Inteligencję chłopca i jego usposobienie docenia też Sinan, nadworny architekt na dworze sułtana Sulejmana Wspaniałego. Wielki budowniczy widzi w młodym Hindusie duży talent. To dlatego podejmuje decyzję o przyjęciu go do grona swoich uczniów, do którego już należą Nikola (Anatolijczyk o niezwykłej pamięci do detali), Davud (bystry architekt urodzony nieopodal irańskiej granicy) oraz Yusuf (niemowa o delikatnej urodzie, ale wyjątkowo niezłomnym charakterze i błyskotliwym, analitycznym umyśle). Młodzi mężczyźni pod bacznym okiem Sinana przygotowują projekty coraz to nowych i coraz to wspanialszych budowli: meczetów, akweduktów, karawanserajów, zmieniając nie do poznania Imperium Osmańskie.

Uczeń architekta to najnowsza powieść Elif Şafak. Mimo że autorka napisała ją – podobnie jak swoje inne książki – w języku angielskim, utwór został najpierw wydany w tureckim przekładzie. Przypadek? Celowy zabieg? Przeznaczenie? Wszak historia zrodziła się i zadebiutowała w Stambule, który skądinąd jest jej ważnym bohaterem. Dla Elif Şafak największym wyzwaniem było ujarzmienie czasu powieści. Pisarka rekonstruowała chronologię w oparciu o dokonania Sinana. Z myślą o odpowiednim tempie narracji, odstąpiła od ścisłego porządku i stworzyła własne ramy czasowe, nakładając prawdziwe zdarzenia historyczne na zupełnie nową linię czasu. Na przykład w rzeczywistości Mihrimah wyszła za mąż w wieku lat siedemnastu, ja jednak chciałam, żeby ślub odbył się później, aby dać jej i Dżahanowi więcej czasu. Jej mąż pasza Rüstem zmarł w roku 1561; lecz dla dobra opowiadanej historii chciałam, żeby pożył nieco dłużej – wyjaśnia w Posłowiu.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem powieści jest Dżahan. To fikcyjna postać. Poznajemy go jako dwunastolatka, kiedy jeszcze mieszka w Hindustanie. Osierocony przez matkę, wychowywany przez bestialskiego ojczyma, snuje marzenia o zemście na przybranym rodzicu. Za jedynego przyjaciela ma białego słonia, z którym wspólnie dorastał. I kiedy zapada decyzja o podarowaniu Czhoty sułtanowi, Dżahan wyrusza razem z nim z Goa do nieznanego mu kraju w poszukiwaniu sprawiedliwości i szczęścia, mając za swoje motto życiowe słowa nieżyjącej matki: żyj tak, żeby nie ranić i samemu też nie daj się zranić. A to bywa trudne, gdyż życie Dżahana nie jest usłane różami.

Punktem przełomowym dla młodego Hindusa jest spotkanie z nadwornym architektem Sulejmana Wspaniałego. Mistrzem Dżahana zostaje Sinan, a właściwie Koca Mi'mâr Sinân Âğâ, zwany współcześnie Mimar Sinan, czyli Sinanem Architektem. Budowniczy urodził się w końcu XV wieku w chrześcijańskiej rodzinie w Anatolii. Jako dwudziestolatek trafił w wyniku branki do Pałacu Topkapı, gdzie przez blisko dwie dekady służył w oddziale inżynierów w korpusie janczarów. Dopiero przed pięćdziesiątym rokiem życia został nadwornym architektem, lecz funkcję tę sprawował przez kolejnych pięćdziesiąt lat. Służył trzem wielkim władcom Imperium Osmańskiego: Sulejmanowi Wspaniałemu, Selimowi II i Muradowi III. Nazywano go Michałem Aniołem Wschodu. Zaprojektował blisko pół tysiąca obiektów, wzniósł ponad trzysta sześćdziesiąt pięć budowli rożnej wielkości. Za jego najwybitniejsze osiągnięcie uważa się meczet Selimiye w mieście Edirne, jednak najbardziej znany jest jako twórca stambulskiego meczetu Süleymaniye. To właśnie Sinan jest mentorem, opiekunem oraz bacznym obserwatorem poczynań Dżahana. Gdyby nie on, nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy młodego kornaka.

Podczas gdy swoje myśli Dżahan zawierzył naukom Sinana, swoje serce oddał Mihrimah, jedynej córce sułtana Sulejmana Wspaniałego i jego żony Roksolany (znanej również jako Hürrem). Miłość niemożliwa zaistniała na kartach powieści Elif Şafak. Pozostała jednak niespełniona. Młoda księżniczka została zaślubiona Damatowi Rüstemie Paszy, wielkiemu wezyrowi na dworze jej ojca. Brak szczęścia w małżeństwie rekompensowała sobie mecenatem sztuki, finansując między innymi budowę dwóch stambulskich meczetów noszących jej imię (jednego usytuowanego przy bramie Edirne, znajdującej się na zachodnim odcinku murów starego miasta, oraz drugiego – w dzielnicy Üsküdar, znanego także jako meczet İskele) – obu zaprojektowanych przez Sinana (a w powieści: także przez Dżahana). Miłość do sztuki Mihrimah odziedziczyła po ojcu. Sulejman Wspaniały był patronem wielu tureckich artystów, literatów, architektów. Dbał o rozwój tureckiej kultury, wspierał życie kulturalne stolicy, jak również fundował budowle, zwłaszcza te zaprojektowane przez swojego nadwornego architekta, Sinana. Miał po temu wielkie możliwości, gdyż w okresie jego panowania Imperium Osmańskie osiągnęło szczyt swojej potęgi. Prywatnie był poetą, tworzącym pod pseudonimem Muhibbi. Pisał przeważnie gazele, charakterystyczne dla literatury perskiej utwory poetyckie, monorytmiczne i monorymiczne, składające się z maksymalnie 15 podwójnych półwersów.

Ostatnim spośród trzech najważniejszych bohaterów powieści, jest Stambuł. To kosmopolityczny tygiel, w którym obok siebie żyją chrześcijanie i muzułmanie; Żydzi, Grecy, Ormianie, Kurdowie i Tatarzy. Pielęgnujący swoje tradycje, świadomi dzielących ich różnic, a równocześnie – spokojnie współegzystujący w wypełnionej gwarem i ruchem stolicy Imperium. Skazani na współistnienie, mimo braku zgody w kwestiach światopoglądowych, szanują i tolerują swoją obecność. I to właśnie dzięki nim w Stambule Wschód może się spotykać z Zachodem, tradycja z nowoczesnością, stare z nowym, a lokalne z uniwersalnym. Konflikty religijne nie funkcjonują w kontaktach między sąsiadami, są czymś ponadnarodowym – pretekstem dla władców do wszczynania wojen.

Uczeń architekta to nie tyle powieść o różnicach, co o tym co wspólne. U Elif Şafak podobieństwo pomiędzy Wschodem i Zachodem najpełniej wyraża się w sztuce, a zwłaszcza w perłach architektury, które bez względu na to, gdzie się znajdują – czy w Stambule, czy w Rzymie – sprawiają wrażenie, jakby wyszły spod rąk samego Stwórcy. Kultura jest równa, gdyż jej wielkość zamknięta jest w pięknie, które jest uniwersalne dla wszystkich ludzi – bez względu na ich wyznanie, wiek oraz przekonania. Porządek świata zasadza się na równowadze, która wynika między innymi właśnie ze wspomnianej równości. Świadomość istoty wszechrzeczy ujawnia się w sytuacjach ostatecznych, jednym przynosząc spokój, a innym – powód do rozmyślań:

– Będę się modlił za naszych żołnierzy, panie.
– Nie – zaoponował Sulejman. – Módl się za nich wszystkich. Teraz już nie ma żadnej różnicy.
Mąż ów, który przez czterdzieści sześć lat swych rządów prowadził jedną wojnę po drugiej; który kazał zamordować swego najwybitniejszego wezyra i może jedynego przyjaciela; który patrzył jak jego najstarszy syn zostaje uduszony, innego syna skazał na śmierć z rozpaczy i zaaranżował śmierć trzeciego w dalekim Iranie; ten, który uczynił siebie najpotężniejszym ze wszystkich osmańskich sułtanów, tenże mąż powiedział właśnie, na polu dmuchawców i śmierci, że ostatecznie nie ma różnicy między żołnierzem po jednej i drugiej stronie murów, między chrześcijanami i muzułmanami, pozostawiając Dżahana z zagadką, nad którą głowił się jeszcze przez wiele lat.


Tylko nieliczni dostępują objawienia, odkrywając tak zwany środek wszechświata, gdzie nie masz dobra ani zła, przeszłości ani przyszłości, gdzie nie masz „ja” ani „ty”, wojen ni powodów do ich wszczynania, jest jedynie bezkresne morze spokoju. Wśród wybrańców, którzy zrozumieli sens istnienia, byli Sulejman Wspaniały i Mistrz Sinan. Czy wędrówka Dżahana przez życie doprowadziła go do tej prawdy? Wydaje się, że tak. W miarę upływu czasu, chłopak nabiera charakteru. Jego życie jest sumą wyborów, których nie dokonał, ale które go ukształtowały. Każda rana na sercu pozwalała rozkwitnąć jego duszy, bo u Şafak dorastanie ściśle wiąże się z bólem, mrokiem i utratą naiwności. Stając się uczniem mistrza Sinana, Dżahan dostąpił zaszczytu danego w jego czasach niewielu, aby z bliska obserwować epokowe wydarzenia. Przeszedł długą drogę – od kornaka i drobnego oszusta do wielkiego budowniczego o szlachetnym sercu. Nie dałby rady tego osiągnąć, gdyby nie Czhota.

Słoń-albinos jest niezwykłym zwierzęciem w menażerii Sulejmana Wspaniałego. Nie tylko z powodu swojego rzadkiego wyglądu, ale i szczególnej roli, którą odgrywa w życiu swojego młodego opiekuna. Dżahana i Czhotę łączy prawdziwa przyjaźń, oparta na trosce, szacunku i bezbrzeżnym zaufaniu. Wspólne przeżycia, nierzadko dramatyczne, cementują tę więź i pozwalają dostrzec wagę tych cnót. W mądrych oczach białego słonia Dżahan odnajduje zrozumienie i wsparcie. W cichym śpiewie kornaka Czhota odnajduje braterską miłość.

Dwór Sulejmana tonie tak w przepychu, jak i w intrygach. Wystarczy jedno słowo władcy, aby jego poplecznicy przelali pod osłoną nocy krew wszystkich tych, którzy stoją na drodze do realizacji jego zamierzeń. Ta bezlitosna walka o władzę rozgrywa się najbrutalniej wśród członków sułtańskiej rodziny. Najstarszy brat bezdusznie morduje młodsze rodzeństwo, żona – męża, ojciec – córkę. Najważniejszą wartością jest lojalność, najsurowiej karaną – zdrada. Napięcie rozładowują namiętności, jednak próżno szukać tu prawdziwej miłości. Jedynie nienawiść bywa głęboka i szczera.

Ulica żyje zgoła inaczej, pochłonięta pragnieniem przetrwania. XVI-wieczny Stambuł to nie tylko pełen przepychu Pałac Topkapı i bajeczne ogrody seraju, ale także dzielnice niewiarygodnych nieszczęść i skrajnej nędzy. Elif Şafak zabiera czytelników tam, gdzie zazwyczaj nie mają oni szansy zaglądnąć: na tyły pałaców, do rozpadających się budynków, w głąb cuchnących kanałów czy zaszczurzonych lochów. Opisy zdobnych komnat sułtana mieszają się z portretami miejskich lupanarów. Najbardziej intrygują jednak ludzie – Balaban i jego cygański tabor, opiekunowie zwierząt w pałacowej menażerii, robotnicy pracujący na budowach Mistrza Sinana. Wszyscy ci, którzy byli zbyt mali na to, żeby historia o nich pamiętała.

W świecie Sinana pamięć zaklęta jest w kamieniach. Monumentalne projekty nadwornego architekta to kamienne kroniki opowiadające o potrzebach epoki i wielkich współczesnego mu świata. Budowane w hołdzie władcom i ich potomkom, budzą respekt nie tylko z uwagi na to, komu są dedykowane, ale także z powodu doskonałości ich formy. Jednak ich perfekcja jest pozorna – Mistrz Sinan w każdej ze swoich budowli pozostawiał bowiem drobną skazę, gdyż – jak uważał – tylko dzieło Allaha może być doskonałe. Şafak zwraca uwagę na bardzo bliski związek architektury z wojną, nieustannie podkreśla także wysiłek tworzenia. Dżahan dzieli się spostrzeżeniem, że budowanie mostu jest o wiele trudniejsze niż jego zburzenie – wymaga bowiem czasu, cierpliwości i uwagi. Turczynka rozszerza tę metaforę także na życie polityczno-społeczne, zwracając uwagę na delikatną sztukę budowanie mostów pomiędzy narodami i kulturami.

Wielu może się wydawać, że pisząc i publikując Ucznia architekta Elif Şafak chciała wpisać się w intratny renesans zainteresowania Imperium Osmańskim – nie tylko w Turcji, ale i na świecie. Jednak Turczynka wykorzystuje tę popularną tematykę w zgoła innym celu. Opowieść o XVI-wiecznym Stambule – kosmopolitycznym, wielowyznaniowym, otwartym szeroko na Zachód – daje jej pretekst do skomentowania współczesnej sytuacji politycznej jej kraju. Şafak nigdy nie pozwalała sobie na apolityczność. Także teraz staje w opozycji do polityki Recepa Tayyipa Erdoğana, którego poglądy są radykalne i konserwatywne, a środki – niedemokratyczne. Sprzeciwia się postępującej islamizacji Turcji, przywróceniu kary śmierci, rasizmowi, ksenofobii i masowym aresztowaniom. Przypominając dawny rozdział z historii Stambułu, pisarka stara się udowodnić, że dla tureckiego społeczeństwa możliwy jest zupełnie inny, już sprawdzony scenariusz, oparty na kosmopolityzmie, koegzystencji i różnorodności. Równocześnie, dzięki zawoalowanym sugestiom, przestrzega, aby współczesna Turcja nie podzieliła losów dawnego Imperium. W XVI-wieku Państwo Osmańskie było nazywane „chorym człowiekiem Europy”. Po wielu dekadach to przykre określenie stało się ponownie aktualne.

Uczeń architekta to wspaniała, wielowarstwowa powieść, urzekająca urodą języka, fascynująca intrygą fabuły i czarująca wiernym portretem epoki. Zaludniona przez pełnokrwistych bohaterów, pełna wielkich namiętności i jeszcze większych intryg. Şafak snuje swoją opowieść, ocierając się o realizm magiczny i sięgając wprost do tradycji literatury arabskiej. Jej najnowsza książka to historia o wspaniałym dziele tworzenia i dramatycznych losach pereł architektury, które zniknęły z powierzchni ziemi z kaprysu jednego człowieka. Uczeń architekta to przejmujący zapis kształtowania się pięknej relacji pomiędzy uczniem a mistrzem. Ale nade wszystko, to dowód siły przyjaźni, która potrafi złączyć na całe życie. Fantastyczna proza, godna polecenia!
Komentarze
  • 1
    Matka Polka Czytająca 22 lipca 2017 | 19:00:25

    Rewelacyjna powieść, piękna historia i świetnie napisana książka. Zresztą Shafak nie pisze złych książek... Pozdrawiam!

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję