W krainie lasków i piasków. Dziecięce lata Henryka Sienkiewicza
Data publikacji: 16 lipca 2020 A- A A+
„Podlasie jest sobie Podlasie: piasek, piasek, woda, błoto, lasek! Stwórz sobie z tego krajobraz”* – tak pisał Henryk Sienkiewicz w liście z 18 sierpnia 1880 roku do Mścisława Godlewskiego, swojego wieloletniego przyjaciela. Kpiarski ton autora Trylogii więcej mówi o jego wesołym usposobieniu, aniżeli o jego przywiązaniu do podlaskiego krajobrazu. Tymczasem Ziemia Łukowska, gdzie się urodził i spędził dzieciństwo, miała ogromny wpływ na twórczość polskiego noblisty. To tu przyszedł na świat i to tu narodził się jako pisarz.

Matka – Stefania z domu Cieciszowska – wywodzi się z ziemi podlaskiej, z rodu herbowego i zamożnego o rozległych w Polsce koligacjach; jednym z jej antenatów był w XVII wieku kapelan króla Jana Kazimierza, innym – możny biskup; wśród krewnych był pamiętny dziejopisarz Lelewel, hrabia i literat Kiciński, a wśród współczesnych Stefanii upozowała się na wieszczkę narodową panna Łuszczewska pod pseudonimem Deotymy. W czerwcu 1843 roku, lat dwadzieścia pięć mając, we wsi Okrzeja na Podlasiu Stefania poślubiła Józefa Sienkiewicza, przystojnego i niebogatego potomka spolszczonego rodu tatarsko-białoruskiego, chyba dopiero od lat osiemdziesięciu uszlachconego za zasługi żołnierskie. Stefania urodzi sześcioro dzieci, ułoży trochę wierszy, w warszawskim tygodniku ogłosi dwie swoje powiastki. Ojciec – Józef Sienkiewicz, herbu Oszyk-Łabędź, tytułowany dziedzicem wsi Grotki – urodził się w roku 1813, syn Józefa Sienkiewicza, oficera napoleońskiego, później nadleśniczego w Puszczy Kozienickiej, właściciela wsi Grotki pod Kozienicami; tego oficera rodzicem był Michał, wojskowy polski z rodu tatarsko-białoruskiego osadzonego na Litwie może w końcu XVI wieku i „sługującego wojskowo”; Michał, Tatar, piętnastoletni przyjął chrzest katolicki, przeniósł się na ziemię radomską, tam w 1770 roku doczekał nobilitacji (lub nowego jej potwierdzenia), zmarł w 1795, w roku trzeciego rozbioru Polski. Ojciec Henryka przez długie życie będzie jednym z tysięcy szlachciców „wysadzonych z sioła”; niezaradny w administrowanych lub za posag żony nabywanych mająteczkach, bezradny w Warszawie, dokąd przeniesie się z rodziną, wróci na wieś jako dzierżawca, po śmierci żony osiądzie przy zamężnej córce w Lublinie.**

Henryk – urodzi się 5 maja 1846 we wsi Wola Okrzejska na Podlasiu, ponad sto kilometrów na południowy wschód od Warszawy, w dworku wuja Adama Cieciszowskiego, dziedzica tej wsi (…) Urodzony w Polsce podbitej, w państwie rozerwanym przez pół wiekiem na Polskę pruską, Polskę austriacką i Polskę rosyjską, zarejestrowany został jako poddany rosyjski narodowości polskiej i takim przetrwa do zgonu. Dzieciństwo przeżyje w krainie obłudnie mianowanej Królestwem Polskim, w jego wschodniej guberni graniczącej z „właściwymi ziemiami” Cesarstwa Rosyjskiego, w powiecie lichych piasków i lasków.***Chrzest święty maleńki Henryk przyjął 7 maja 1846 roku w kościele w Okrzei, fundacji jego prababki Teresy Cieciszowskiej. Wydarzenie to upamiętnia adnotacja w parafialnej księdze metrykalnej: Działo się we wsi Okrzei, dnia siódmego maja tysiąc osiemset czterdziestego szóstego roku, o godzinie siódmej wieczór. Stawił się Wielmożny Józef Sienkiewicz lat trzydzieści dwa mający (…) w obecności Wielmożnego Adama Cieciszowskiego, dziedzica Woli Okrzejskiej, lat dwadzieścia trzy mającego, zamieszkałego w Woli Okrzejskiej, okazał nam dziecię płci męskiej urodzone w Woli Okrzejskiej dnia piątego bieżącego miesiąca i roku o godzinie szóstej wieczór z Jego Małżonki Wielmożnej Stefanii z Cieciszowskich, lat dwadzieścia ósm mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym odbytym w dniu dzisiejszym przez księdza Antoniego Gutmana, proboszcza miejscowego, nadane zostały imiona Henryk – Adam – Aleksander – Pius.

Pradziadkowie Henryka Sienkiewicza – Adam Józef z Teresą Cieciszowscy – postanowili ufundować kościół parafialny, ponieważ chcieli w ten sposób podziękować Bogu za otrzymane w życiu łaski. Jednak pradziadek pisarza zmarł w 1783 roku, przedwcześnie, zanim udało się ich wspólny zamiar urzeczywistnić. Teresa Cieciszowska rozpoczęła budowę kościoła dopiero 7 lipca 1790 roku, przy znaczącym wsparciu rodziny. Kamień węgielny położył brat Adama, Kazimierz Kacper Cieciszowski, biskup kijowski. Historię powstania świątyni udokumentował kilkunastoletni Jan Chryzostom Cieciszowski, syn fundatorów. Jego zapiski odnaleziono po latach, ukryte w kopule na wieży kościoła. Młodszy Cieciszowski tak wówczas pisał: Kościół ten stawiany jest podług Józefa Kalinowskiego architekta (…). Drugi rok budowy był rokiem pamiętnym w dziejach narodu. Epoka Konstytucji Polski 3 maja 1791 z radością przez naród przyjęta, a rok później podczas konfederacji targowickiej, wyprowadzone zostały całkowicie mury kościoła i dach położony. Rok 1792 wkroczenie obcego wojska, rozmaite klęski, nieszczęścia stały na przeszkodzie dalszej budowy. A jednak, dzięki determinacji Teresy, udało się ją ukończyć w 1793 roku. Uroczysta konsekracja kościoła pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła, której dokonał biskup Kazimierz Kacper Cieciszowski, odbyła się 1 sierpnia 1806 roku.Maleńki Henryk dorastał w gwarnym domu. Jakim był dzieckiem? Po osiemdziesięciu czterech (!) latach od jego przyjścia na świat, informacje o jego wczesnym dzieciństwie przekazała miejscowemu proboszczowi ks. Antoniemu Kresie, Aniela Gołębiewska, piastunka pisarza: Miałam koło 15 lat, bo już chodziłam do roboty, gdy Pani Cieciszowska, żona Pana Sienkiewicza, wzięła mnie za piastunkę swojego syna, który już miał dwa miesiące. Było lato, później zima, jeszcze lato; kołysałam dziecko, woziłam po ogrodzie, zaczynał chodzić. Dziecko było zdrowe i matka sama go karmiła. Mieszkali w Woli Okrzejskiej, w oficynie koło drogi mieszkała Pani z siostrami, a mąż przyjeżdżał. Kołyska dziecka stała tam, gdzie było łóżko Pani – w części domu od Okrzei w środkowym pokoju. Pani była dla mnie dobra, sprawiała mi ubranie, dawała trochę pieniędzy. Dziecko czasem płakało, jak mu się chciało jeść, ale było dobre.Od najmłodszych lat było także charakterne. Mały Henryk miał słabość szczególnie do jednej zabawy. Piastunka wspominała: na żądanie panicza stawiałam go na stole, a pięcioletni Henryś miewał do ludzi kazania, wzywając lud do poprawy kończąc zapowiedzią, że ci co go słuchać nie będą dostaną się do piekła. Aniela Gołębiewska opowiedziała to wszystko księdzu Kresie, kiedy nieoczekiwanie dla wszystkich pojawiła się na uroczystości odsłonięcia kopca usypanego dla uhonorowania pamięci po wielkim pisarzu. Staruszka przyszła do Okrzei boso. Pochylona kobieta zaskoczyła wszystkich nie tylko doskonałą pamięcią, ale i swoim wiekiem – w owym czasie musiała sobie liczyć ok. 106 lat.

Mieszkańcy dworu w Woli Okrzejskiej pielęgnowali pamięć po utraconej ojczyźnie, budując tożsamość narodową u najmłodszych przedstawicieli swego rodu poprzez przekazywanie tradycji, kultury i historii niegdysiejszej wielkiej Rzeczypospolitej. Rodzice i wujowie każą mu wierzyć – kiedy jeszcze nie umie czytać – iż Polska była kiedyś potężnym krajem, co sięgał daleko od ich domu na zachód i na wschód, za jakąś wielką rzekę zwaną Dnieprem i ku Morzu Czarnemu. Matka wbija mu w pamięć wiersze barwniejsze niż pacierz wieczorny, „Śpiewy historyczne” (Niemcewicza – przypis red.) o rycerskiej przeszłości ojczyzny, on musi je deklamować przed gośćmi.****Dopiero pięćdziesięcioczteroletni wyzna, jak dzieckiem będąc, „prawie uczył się czytać” na pisarzach polskich XVI i XVII wieku, gdy dorwał się na strychu do kufra z książkami. Samotność, strych, stare sztychy, tajemnicze słowa sylabizowane ze starych książek zauroczą go mocniej niż późniejsze pochłanianie przygód Robinsona Crusoe czy awantur wojennych Napoleona.***** Kilkuletni Henryk czytywał Reja, Kochanowskiego, Górnickiego, Skargę, Birkowskiego, Orzechowskiego i innych. Jak wspominał, to byli jego pierwsi nauczyciele polskiego języka.

Może nie wiodło mu się w zabawach chłopięcych, gdzie hersztem był starszy brat, dość że przedwcześnie polubił dźwięk staropolszczyzny i wcześnie – wzorem matki, domowej literatki – coś tam zaczął pisywać. ******

Ślady obecności Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej widać po dziś dzień w tutejszym muzeum. Placówka powstała w 1965 roku – niemal w przeddzień 120. rocznicy urodzin pisarza i 50 rocznicy jego śmierci. Dawna oficyna dworska – z której zostały jedynie fundamenty, kominy i wewnętrzne ściany – została odbudowana i wyremontowana, a następnie zapełniona początkowo nielicznymi pamiątkami po wielkim pisarzu. Uroczyste otwarcie obiektu odbyło się 2 października 1966 roku. Wśród zaproszonych gości znaleźli się: synowa pisarza Zuzanna Sienkiewicz, wnuczki Maria Sienkiewicz i Maria Korniłowicz, Julian Krzyżanowski oraz liczni literaci, przedstawiciele świata kultury i nauki.Z biegiem czasu skromna kolekcja wspomnień po Henryku Sienkiewiczu powiększyła się o nowe eksponaty, nierzadko przekazywane muzeum przez entuzjastów wielkiego prozaika. Także sama placówka nieprzerwanie pozyskuje pamiątki po nobliście, częstokroć wykupując je ze zbiorów prywatnych. To dlatego można tu dziś obejrzeć bogaty księgozbiór wydań dzieł Henryka Sienkiewicza, w tym wiele pierwszych wydań oraz tłumaczeń na różne języki świata. Jednym z ciekawszych wydań Quo vadis jest wydanie z 1902 roku, wydane w Warszawie przez Gebethnera i Wolffa, z dwudziestoma heliograwiurami według obrazów Piotra Stachiewicza. Wydrukowano oddzielnie jedynie 115 egzemplarzy numerowanych, z czego pierwsze piętnaście na papierze japońskim. W Muzeum można obejrzeć numer 9 niniejszego wydania. Innym ciekawym, jeśli nie najpiękniejszym wydaniem Quo vadis, jest wydanie francuskie (t. 1-3, Paryż 1901-1904), łączące w sobie wielkość pisarską Henryka Sienkiewicza z kunsztem artystycznym wybitnego malarza, Jana Styki. Cykl ilustracji do tej edycji powstał w związku z ogromnym rozgłosem, jaki przyniósł Styce pokazany na Wystawie Światowej w Paryżu obraz „Męczeństwo Chrześcijan w cyrku Nerona”. Wtedy to znany paryski wydawca Ernest Flammarion zamówił u artysty sto kilkadziesiąt rysunków do Quo vadis i w ciągu kilku lat powstało monumentalne, luksusowe dzieło, które przyniosło chlubę edytorowi i ilustratorowi. Cały nakład mimo wysokiej ceny egzemplarza – 250 franków – został w bardzo krótkim czasie rozprzedany.Wśród eksponatów na szczególną uwagę zasługują rękopisy pisarza – są tu karty zarówno Potopu, jak i Listów z Afryki.W muzeum znajdują się także książki z osobistej biblioteczki Henryka Sienkiewicza.Na biurku, vis-à-vis figury pisarza, stoi maszyna do pisania, którą Henrykowi Sienkiewiczowi podarowały jego dzieci. Pisarz ponoć zawsze zabierał ją ze sobą w podróż, lecz prawie nigdy z niej nie korzystał. Wyjątek zrobił tylko raz, kiedy napisał na znienawidzonym urządzeniu list do ukochanej córki.Wiele tu osobistych pamiątek po pisarzu, w tym te, pochodzące z Grand Hotelu du Lac w Vevey, gdzie Henryk Sienkiewicz spędził ostatnie dwa lata życia. To między innymi melonik oraz cylinder, zestaw podróżny do likieru (którego noblista nigdy nie zapominał!), walizka toaletowa oraz podróżna, a także portfel i frak. Wieść gminna niesie, że w tym ostatnim, uszytym u krawca w Berlinie, Henryk Sienkiewicz mógł odbierać literacką Nagrodę Nobla. W jednej z gablot można obejrzeć jego prywatny zestaw do palenia, na który składają się humidor, srebrna papierośnica, obcinarka do cygar i cygaretek, popielniczka czy lufka z piany morskiej. Na ekspozycji można zobaczyć również szachy podróżne pisarza, sprezentowaną mu przez wiernego czytelnika trzyczęściową laseczkę (z piórem i ołówkiem), jak również zestaw skauta ofiarowany Henrykowi Sienkiewiczowi przez Andrzeja Małkowskiego, ojca polskiego skautingu.Nie brak tu rodzinnych fotografii, a także pamiątek po najbliższych pisarza, w tym po Marii Babskiej – ostatniej żonie Sienkiewicza. Są to: parasol, laska, zestaw do pisania, kałamarz, portmonetka czy kapelusz wraz futerałem. Na szczególną uwagę zasługuje fortepian marki Erard, wykonany w Paryżu w 1840 roku, a należący do Stefanii Cieciszowskiej, matki pisarza. Jego dźwięk nadal rozbrzmiewa w rodzinnym majątku podczas letnich koncertów fortepianowych, które organizuje, muzeum.Wokół oficyny roztacza się piękny ogród, z klombem kwiatowym pośrodku, oraz park, na który składają się klony, jesiony, kasztany, lipy, wiąz i sosna kanadyjska – okazy pamiętające jeszcze przodków noblisty z rodu Cieciszowskich.

Henryk Sienkiewicz prawdopodobnie przebywał z matką i rodzeństwem w Woli Okrzejskiej co najmniej do śmierci babki Felicjanny, tj. do 3 czerwca 1854 roku. Kiedy majątek przeszedł w ręce ojca chrzestnego pisarza, Adama Cieciszowskiego, jego więź z tym miejscem osłabła. Nastoletni Henryk spędzał często wakacje w Burcu oddalonym o 10 kilometrów od miejsca jego urodzenia. I to on stał się jego drugim domem. Gospodynią tego majątku była Aleksandra Dmochowska, siostra matki pisarza, która szczególnie pielęgnowała więzy rodzinne, organizując rozliczne spotkania, uroczystości, zjazdy. Dzięki jej pieczołowitości, rodzina bardzo często spotykała się na Podlasiu.Dorosły już Sienkiewicz, przebywając w Burcu, lubił organizować wypady konne do pobliskich dworów, w których mieszkali jego krewni. Zachwycał się chatami chłopskimi, pejzażem. W jednym z listów tak pisał: „Jest lato, chłopaki z wołmi i końmi co noc wychodzą na pastwiska. Wyszedłszy nocą za młyny, ze wszystkich kątów, z ogrodów, zarośli i potrawów można słyszeć głosy śpiewające. Chłopak siedzący na źrebaku zamyka nagle oczy, przewraca w tył głowę i wrzeszczy z całej siły: «Oj ta dana! oj dana!» jakby się co w nim rwało, jakby chciał zadość uczynić jakiejś nieprzepartej potrzebie pieśni. W ciszy, przy księżycu, wobec tajemniczych oddaleń przysłoniętych ciemnością, sprawia to dziwne wrażenie. Zdaje mi się, że jestem u żywego źródła poezji. Do wtóru chłopakom psy szczekają w oddaleniu, a czasem na bagnach bąk wkłada dziób w wodę i puszcza ogromny głos po rosie. Przy ogniskach grają także często na ligawkach, co jest zresztą zakazane, ale pastuchy wolą zdrowie narażać, niż nie grać. (…) Takie porywy (…) podlaskiemu Matysiakowi każą krzyczeć do księżyca.*******

Burzec zauroczył Henryka Sienkiewicza tak bardzo, że pisarz aż uwiecznił go w Potopie. To właśnie tu noblista osadził rodzinę Skrzetuskich; to właśnie tutejszą lipę, pod którą zwykł odpoczywać, opisał na kartach powieści. W sadzie, między dworem a stawem, posadowił starego Zagłobę. I to on w Panu Wołodyjowskim zapłacze rzewnie nad nieszczęściem małego rycerza nad tutejszym stawem, powodując wezbranie wody i konieczność otwarcia stawidła. Jadwiga Waydel-Dmochowska wspominała, że pisarz zwierzył się kiedyś swojemu ciotecznemu bratu Leonowi Dmochowskiemu, że opisując przejście Skrzetuskiego przez staw pod Zbarażem, miał w oczach staw burzecki, gęściej za jego pamięci zarosły sitowiem. W ustronnym zakątku ogrodu pokazywano mi jeszcze szczątki chmielowej altany, uwiecznionej w „Hani” – opowiadała.Dwór ciotki Dmochowskiej inspirował Henryka Sienkiewicza także do pisania – to w Burcu układał Kronikę szlachecką, później przemianowaną na Niewolę tatarską, opowiadającą o losach polskiego rycerza w XVII wieku i spisaną jako urywki z jego pamiętnika. Tę nowelę pisywał wieczorami, zaś rankami W krainie złota, jedną z nowel amerykańskich, wzruszającą opowieść znad Sacramento. Co ciekawe, to najprawdopodobniej właśnie w Burcu, na wiele lat przed debiutem pisarskim Sienkiewicza, po raz pierwszy dostrzeżono talent literacki w młodym Henryku. Na prośbę księdza kanonika Alberta Marczewskiego, wówczas jeszcze guwernera dzieci Dmochowskich, kilkuletni przyszły noblista napisał wypracowanie. Chociaż Sienkiewicz był tylko przygodnym uczniem ks. Marczewskiego (…) po wakacjach złożył zdumionemu księdzu kilkuarkuszowy zeszyt, obejmujący obszerną powieść. Wyobraźnię młodego chłopca zajęły ruiny zamku w okolicy Burca; według ks. Marczyńskiego „dosyć dla niej było trochę gruzów porozrzucanych wśród starych okopów, porosłych bluszczem i dzikimi różami, aby na tym miejscu odbudować stare zamczysko, osiedlić w nim jednego z tych dumnych magnatów, o jakich niezawodnie coś już słyszał lub czytał, i we wszystko to tchnąć niezwykły ruch i życie“. Zamek wspomniany stał się punktem środkowym całej akcji. Oto jak opowiada ks. Marczewski treść tej powieści: „Mieszka w tym zamku magnat, któremu wpadła w oko śliczna córka szlachcica z sąsiedniego dworku. Cnotliwa dziewczyna gardzi umizgami magnata, tym bardziej, że miłuje młodzieńca, który pełen młodości i krasy wyruszył właśnie na potrzebę z królem, chcąc tam dobić się sławy i majątku, bo pod tym tylko warunkiem stary szlachcic ze dworu obiecał mu swoją Jadwigę. Tymczasem sąsiad magnat nie zasypia gruszek w popiele i gdy nie pomagają obietnice i dary, zaczyna grozić i wreszcie nękać biednego sąsiada. Rzeczy dochodzą do tego, że magnat siłą najeżdża dwór, rani ojca, broniącego czci własnej i córki swej, i oboje uwozi do zamku, pewny, że upór przełamie. Lecz na próżno! Szlachetny więzień rzuca w oczy swemu ciemięzcy wobec całego dworu słowo „podły“, a córka oświadcza magnatowi, że jemu i sobie śmierć zada, jeżeli ją z ojcem rozłączyć zechce. Nie wiedząc, co dalej począć, rozgniewany magnat każe oboje wtrącić do podziemnych lochów. Tymczasem dają znać, że palą się gumna, że Tatarzy przed bramą. Powstaje straszny zamęt, walka, w której zaskoczeni żołnierze kasztelana prawie wszyscy giną, on sam ciężko ranny idzie w jasyr. Rozpoczyna się orgia Tatarów w zdobytym zamku, który wreszcie pijani barbarzyńcy podpalają. W tej chwili nadciąga oddział szlachty, na czele której ów narzeczony Jadwigi, właśnie powracający z wyprawy. Walka przekształca się w rzeź Tatarów, ale tymczasem zamek wali się w gruzy. Zrozpaczony wódz odsieczy na próżno szuka wszędzie żywej lub zabitej Jadwigi swojej, aż wreszcie z podziemnego otworu dochodzi go przytłumiony odgłos pieśni pobożnej. Młodzieniec poznaje głos Jadwigi, rozbija zamykające ją drzwi i wyzwala. No i oczywiście ojciec im błogosławi, a kasztelan, umierający z ran, błaga o przebaczenie, na zadośćuczynienie zaś za krzywdy, oddaje im wszystkie skarby odebrane od Tatarów, wraz z siedzibą swoją“. Rękopis tego pierwszego utworu powieściowego Sienkiewicza nie dochował się, przepadł bowiem wraz z innymi papierami ks. Marczewskiego w r. 1863. Według zapewnień jego w utworze tym zajmowała nie tyle fabuła, ile żywe, pełne bujnej wyobraźni przedstawienie. Na podstawie tej pierwszej próby przepowiadał ks. Marczewski świetną przyszłość swemu przygodnemu uczniowi, mając głębokie przekonanie, że stanie się prawdziwą ozdobą polskiej literatury.********Malownicze pejzaże, opisy zwyczajów dworskich zawarte w Rodzinie Połanieckich, Hani, Janku Muzykancie, Starym słudze, Szkicach węglem, Bez dogmatu, Humoreskach z teki Worszyłły czy wreszcie Trylogii, to w istocie podlaskie wsie i dworki, które pisarz znał. A zatem i majątek w Woli Okrzejskiej, i majątek w Burcu. W miejscu tego ostatniego dziś znajduje się szkoła podstawowa. Nadal prowadzi do niej przepiękny starodrzew. W oddali skrzą się zaś tafle spokojnych burzeckich stawów.W 1929 roku probostwo w kościele parafialnym w Okrzei objął ksiądz Antoni Kresa, który szybko dał się poznać jako doskonały administrator i społecznik. I to on przyczynił się – na prośbę Henryka Przeździeckiego, biskupa podlaskiego – do zawiązania się w 1932 roku Komitetu Budowy Kopca ku czci Henryka Sienkiewicza. Kopiec miał zostać zbudowany na wzór kopca Adama Mickiewicza w Nowogródku. Entuzjazm na rzecz tej niecodziennej inicjatywy był ogromny, a jego ślad najdobitniej widać w preambule statutu tej zacnej instytucji, gdzie tak pisano: Gdy przez ziemie polskie w czasie wojny światowej znów przechodził i ogień i miecz zmarł w Szwajcarii Ten, który kazał nam wierzyć, że w najcięższych terminach Ojczyzny, przy boskich auxiljach, unitis viribus Ojczyzna wolność i chwałę odzyska. On rozbudził i podnosił ducha narodowego w wielu pokoleniach, nauczył nas zrywać się do boju i szabli chwytać i na koń siadać do rowów strzeleckich iść. W 1924 r. gdyśmy zwłoki Henryka Sienkiewicza składali do stolicy wolnej Ojczyzny, J. E. Ks. Biskup Henryk Przeździecki wezwał młodzież z całej Polski do usypania kopca w miejscu urodzenia Wielkiego Pisarza. W celu pokierowania tą pracą młodzieży utworzony został Komitet Budowy Kopca-Pomnika Henryka Sienkiewicza w Okrzei. W sypaniu Kopca winna wziąć udział i starsze społeczeństwo, – unitis viribus on stanie. A gdyby ktoś powiedział, że obecne lata kryzysu nie pozwolą nam zrealizować zamiaru, odpowiemy mu za małym rycerzem: „Nic to”.*********Rozpoczęcie prac nastąpiło siłami miejscowych oraz sąsiednich szkół i organizacji. Komitet Budowy Kopca apelował: Niniejszym zawiadamiamy, że przystąpiliśmy do sypania kopca – pomnika Henrykowi Sienkiewiczowi. (…) Zapraszamy uprzejmie do czynnej współpracy. Jednocześnie prosimy, żeby każdy, kto będzie szedł sypać, proszony jest o przyniesienie garści ziemi ze swoich pól. Apel spotkał się z nie lada odzewem. Zaczęto nadsyłać ziemię nie tylko z różnych stron kraju, ale i z zagranicy; nawet z Ameryki, którą w swoich młodych latach odwiedził prozaik! W całej Polsce powstawały Koła Przyjaciół Kopca Henryka Sienkiewicza, a do Okrzei organizowane były liczne wycieczki młodzieży i dorosłych. Ziemię sypano za pomocą łopat i skrzynek o pojemności 20, 50 oraz 100 litrów, noszonych po dwie osoby. Kopiec udało się ukończyć 21 września 1937 roku.Niezwykły pomnik został przekazany narodowi 2 października 1938 roku. Protektorat nad uroczystościami odsłonięcia kopca, którym nadano rangę ogólnopolską, zgodzili się objąć Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki, Marszałek Polski Edward Rydz-Śmigły, a także Prymas Polski Ksiądz Kardynał August Hlond. W ceremonii przekazania kopca wzięło udział 20 tysięcy osób, w tym najbliższa rodzina pisarza – córka Jadwiga Korniłowiczowa z mężem i córką Marią, syn Henryk Józef Sienkiewicz z żoną Zuzanną i córkami – Jadwigą i Zuzanną. Józef Stemler, dyrektor Polskiej Macierzy Szkolnej i redaktor naczelny pisma „Polska Macierz Szkolna”, porwał zaproszonych okolicznościowym przemówieniem. Mówił: Oto u stóp tego kopca, który usypaliśmy dla uczczenia Wielkiego Rodaka, stoi mały kopczyk z niedużych skrzynek, ułożony przez Polską Macierz Szkolną. Co to jest? To jest 50 skrzyń z dynamitem! Dynamit ten nie służy do rozsadzania murów albo ziemskich skał. To tylko dynamit do rozsadzania dusz polskich. To 50 bibliotek z dziełami Henryka Sienkiewicza.Kopiec mierzył 15 metrów wysokości, zaś średnica jego podstawy wynosiła 45 metrów. Usypano go z 8 tysięcy metrów sześciennych ziemi. Na szczycie kopca odsłonięto kamień pamiątkowy z napisem Henrykowi Sienkiewiczowi – 1938 (dziś znajduje się on u jego stóp). Komitet planował postawienie na szczycie popiersia najznakomitszego syna ziemi łukowskiej, jednak wybuch II wojny światowej zniweczył te plany. Ksiądz Antoni Kresa zginął w 1941 roku w niemieckim nazistowskim obozie koncentracyjnym i zagłady Auschwitz-Birkenau. Dopiero cztery dekady później udało się zrealizować marzenie członków Komitetu Budowy Kopca – 21 września 1980 roku, z inicjatywy Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, na szczycie kopca ustawiono blisko trzymetrowe popiersie noblisty projektu Mariana Gardzińskiego, wykonane z białego marmuru. Odsłoniła ja Zuzanna Sienkiewiczowa, synowa pisarza.Ród Cieciszowskich na rodowe mauzoleum obrał sobie podziemia świątyni okrzejskiej. Tylko matka Henryka Sienkiewicza – Stefania z Cieciszowskich Sienkiewiczowa – została pochowana na miejscowym cmentarzu. Od 2012 roku oprócz skromnej, zabytkowej płyty nagrobnej znajduje się tam okazały pomnik z piaskowca. Ma on 5,5 metra wysokości i przedstawia postać matki i syna, wspólnie trzymających książkę, symbolizującą miłość do literatury obojga.Kilka kilometrów na wschód od Okrzei znajduje się grób ostatniej żony Henryka Sienkiewicza. 13 sierpnia 1925 roku o godzinie dwunastej w kościele parafialnym w Wojcieszkowie odbyło się uroczyste nabożeństwo żałobne za duszę Marii Babskiej, z udziałem dzieci noblisty. To ostatnie małżeństwo pisarza trwało dwanaście lat, aż do śmierci pisarza w 1916 roku. Maria z Babskich Sienkiewiczowa prosiła, aby pochować ją w grobowcu rodzinnym Dmochowskich, obok ukochanej ciotki Henryka Sienkiewicza – Aleksandry i licznej rodziny z Burca i Rudy.Innym miejscem związanym z postacią pisarza jest Adamów. Jak podają miejscowe przekazy gimnazjalista Henryk Sienkiewicz przyjeżdżał tu konno do apteki po leki dla matki, a stojący w Adamowie Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego opisał po latach w noweli pod tytułem Jamioł. Budowę pseudobarokowej świątyni rozpoczął w 1796 roku ks. Jan Jezierski, łącznie z biskupem kamienieckim Adamem Krasińskim, a dokończył Ludwik Krasiński w 1858 roku. Kościół konsekrowany był dwa lata później, w roku 1860. W swojej noweli Henryk Sienkiewicz przeniósł go do miasteczka Łupiskóry. Ziemia Łukowska ponownie zagościła na kartach jego rękopisów.Henryk Sienkiewicz sam w późnych latach streści siebie: „Największy wpływ wywarło na mnie to, że całe dzieciństwo spędziłem na wsi”. (5 grudnia 1900) Streści siebie, lecz nie opisze krajobrazu i scenek dzieciństwa, zlekceważy zwyczaje ludzi pióra, zwykle późno komponujących własne dzieciństwo i w nim rodowód talentu; dopiero ze szczytu żywota – z nawyku omijając cesarską cenzurę – poda domyślnym czytelnikom odpowiedź ważniejszą na pytanie, skąd wywodzi się jego wyobraźnia pisarska: z małej wsi w zniewolonym kraju, z dużego kufra z książkami wielkich Polaków pisanymi, gdy Polska była największa.**********


* Szczublewski Józef, Sienkiewicz. Żywot pisarza, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2006, s. 94.
** Tamże, s. 9.
*** Tamże, s. 11.
**** Tamże.
***** Tamże.
****** Tamże.
******* Tamże, s. 95.
******** Hahn Wiktor, Najpierwsza powieść Henryka Sienkiewicza, „Pamiętnik Literacki”, Tom 34, Numer 1/4 (1937), s. 107-108.
********* Statut Komitetu Budowy Kopca-Pomnika Henryka Sienkiewicza w Okrzei, 1932, s. 3-4.
********** Szczublewski Józef, Sienkiewicz. Żywot pisarza, dz. cyt., s. 11-12.




Zdjęcia: Marcin Stanisławski. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Dziękujemy Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej za pomoc w realizacji projektu.


Zrealizowano w ramach programu stypendialnego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Kultura w sieci.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję