Łódź a sprawa poety. Śladami Juliana Tuwima
Data publikacji: 3 maja 2015 A- A A+
Miasto włókniarzy i filmowców. Muza poetów. To do niej i dla niej pisali Władysław Broniewski, Mieczysław Jastrun i Jarosław Iwaszkiewicz. Jednak szczególną miłością obdarzył ją Julian Tuwim. W wierszu, który swój tytuł wziął od jej imienia, współzałożyciel Skamandra tak pisał o swoim ukochanym mieście:

Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym
Pod niebo inni wynoszą,
A ja Łódź wolę! Jej brud i dym
Szczęściem mi są i rozkoszą.

(…)

Nawet mizerne wiersze me
Łódź oceniła najpierwsza,
Bo jakiś Książek drukował mnie
Po dwie kopiejki od wiersza.

Więc kocham twoją „urodę złą”,
Jak matkę niedobrą – dziecię,
Kocham twych ulic szarzyznę mdłą,
Najdroższe miasto na świecie!


Łódź jest wszechobecna w twórczości Juliana Tuwima, tak jak Julian Tuwim jest wszechobecny w Łodzi. Gdziekolwiek nie spojrzeć, wszędzie go widać. W nazwach ulic……nazwach księgarń i antykwariatów……na murach kamienic, a nawet na szafach transformatorowych.Tymczasem on sam od szesnastu lat siedzi sobie na swojej ławeczce przed Pałacem Juliusza Heinzla przy ulicy Piotrkowskiej. Spiżowy pomnik autorstwa Wojciecha Gryniewicza odsłonięto 10 kwietnia 1999 roku.Poeta sprawia wrażenie, jakby słuchał kogoś siedzącego obok niego. Tymczasem to miejsce pozostaje wolne. Choć nie zawsze, bo co chwilę przy Julianie Tuwimie zatrzymują się mieszkańcy Łodzi i turyści, aby dotrzymać mu towarzystwa.Niektórzy, korzystając z chwilowej nieuwagi poety, pocierają jego nos. Legenda miejska mówi bowiem, że potarcie nosa Juliana Tuwima przyniesie pocierającemu szczęście (a uczniom i studentom pomyślność podczas egzaminów).Sam Julian Tuwim nie zawsze miał szczęście. Jego życie naznaczone było trudnymi wyborami i tragicznymi zdarzeniami. Poeta doświadczył wielu porażek, dramatów i rozczarowań. Nikt jednak nawet nie przypuszczał, że właśnie tak potoczą się jego losy, kiedy przychodził na świat. Julian Tuwim urodził się 13 września 1894 roku w skromnym dwupokojowym mieszkaniu przy ul. Widzewskiej 44 (obecnie ul. Kilińskiego 46), w mieszczańskiej rodzinie zasymilowanych Żydów.Jego matka zajmowała się domem, a opiekując się dziećmi, starała się przekazać im miłość do języka polskiego (Adela pochodziła z rodziny drukarza Leona Krukowskiego). Jego ojciec Izydor po odbyciu praktyki bankowej w Paryżu pracował w Łodzi wraz z bratem Adeli, Henrykiem Krukowskim, w Azowsko-Dońskim Banku Handlowym przy ul. Moniuszki 8.W 1896 roku Tuwimowie przeprowadzili się do wygodniejszego trzypokojowego mieszkania na III piętrze prawej oficyny kamienicy Samuela Filona Cohna pod numerem 5 przy alei 1 Maja. Mieszkali w lokalu pod numerem 13. To właśnie tu, 22 sierpnia 1899 roku, urodziła się ukochana siostra poety Irenka. Od 1902 roku Tuwimowie zajmowali szczytowe mieszkanie na III piętrze kamienicy przy ul. Andrzeja Struga 42 (w czasach dzieciństwa Tuwima była to ulica św. Andrzeja 40). Pięciopokojowe, zimne i nieprzytulne mieszkanie młody Julian chętnie opuszczał, aby spędzić czas na „podwyrku” z najserdeczniejszym przyjacielem Maksem. W swej twórczości wspomina podwórko jako „zaczarowane”, stanowiące przestrzeń do zabawy w „chowanki”, „klipy” i „gonitwy”. Z okna swojego pokoju przyszły poeta widział mosiężnego rumaka na szczycie attyki pierwszej w Polsce lecznicy weterynaryjnej przy ulicy Kopernika 22. Założona w 1891 roku przez Hugona Warrikoffa funkcjonowała pod nazwą „Lecznica dla zwierząt domowych i wzorowa kuźnia angielska”. Po latach tego naturalnej wielkości konia Julian Tuwim uwiecznił w swoich „Kwiatach polskich”. Podobnie jak Męskie Gimnazjum Rządowe przy ulicy Sienkiewicza 46, do którego Julian Tuwim uczęszczał w latach 1904-1914. Szkoła powstała z inicjatywy największego łódzkiego fabrykanta Karola Scheiblera, a projekt architektoniczny przygotował Hilary Majewski. Budynek na planie wydłużonego prostokąta z ozdobną częścią frontową zwieńczoną dużymi arkadowymi oknami i attyką nawiązuje do założeń renesansowych. Pisarz lata gimnazjalne wspominał przez pryzmat „nieodwzajemnionej miłości” do matematyki. Ostatecznie, mając w perspektywie egzamin końcowy ze wszystkich przedmiotów, zdecydował się na powtarzanie ostatniej klasy. W późniejszych latach autor często odwiedzał gimnazjum, wspierał literacko uzdolnioną młodzież, troszczył się o jej warunki bytowe i ułatwiał zdobycie pracy.Julian Tuwim chętnie odwiedzał także pierwszą w Łodzi wypożyczalnię książek przy ul. Struga 5. Jej właścicielkami były siostry Felicja i Halina Pieńkowskie, które założyły ją w 1898 roku. Biblioteka kwitła aż do czasów okupacji – wtedy została zamknięta. Działalność wypożyczalni wznowiono w 1945 roku. W chwili powtórnego zagrożenia likwidacją w 1950 roku Tuwim interweniował w Wydziale Kultury i Sztuki z pozytywnym skutkiem. Udało się ją uratować. Łódzka Wypożyczalnia Książek działała do grudnia 2011 roku.Nieopodal wypożyczalni, przy ul. Piotrkowskiej pod numerem 63, w narożnym lokalu neoklasycystycznej kamienicy znajdowała się cukiernia. To właśnie tu Julian Tuwim wydał swoje pierwsze zarobione pieniądze. I to właśnie tu chętnie wracał, aby skosztować kolejnych słodkości.Często można było go spotkać przy ul. Piotrkowskiej także dlatego, że pod numerem 88 mieszkał brat matki Tuwima. Z balkonu jego mieszkania młody Julian przyglądał się wydarzeniom rewolucyjnym w 1905 roku, które później również opisał w „Kwiatach polskich”.Miejscem szczególnie bliskim sercu młodego Tuwima był Park Helenów założony przez rodzinę Anstadtów w 1881 roku. Niegdyś było to modne i chętnie uczęszczane miejsce, które przynosiło zyski właścicielom. Wśród dochodowych atrakcji parku były: cukiernia, wieża widokowa, pawilon teatralny, restauracja, tor kolarski, a nawet zwierzyniec. Julian Tuwim nazywał go „zaczarowanym ogrodem”. Tak go wspominał po latach: Był ta dla nas, dzieci łódzkich, zaczarowany ogród. Wysokie cieniste drzewa, piękne klomby, trawniki, stawy, graty i zwierzęta w klatkach. Odbywały się tam feeryczne zabawy z fajerwerkami, lampjonami, serpentinami, confetti... Rżnęły dwie orkiestry; Niemcy pili piwo. („Schützfest” czy jak to się tam nazywało); wątłe dziewczęta fabryczne piszczały w ciemnych krzakach; udekorowani cykliści udawali generałów; puszczano balon na uwięzi; na loterji fantowej można było wygrać prosię i maszynę da szycia. Potem zawsze był deszcz. Pędziło się do tramwaju, do zielonej czwórki. Łodzianie! czy zielona czwórka ciągle jeszcze idzie z Widzewa do Helenowa i z powrotem? A może nie z Widzewa, lecz z Górnego Rynku? Bardzo mi smutno, że już nie pamiętam...*Latem 1914 roku rodzina Tuwima zamieszkała przy ul. Narutowicza pod numerem 56, w której przebywała przez kolejne trzy lata. Sam poeta opuścił Łódź w 1916 roku. Przeprowadzką do Warszawy i podjęciem studiów prawniczych rozpoczął swoje samodzielne życie.Jednak mimo tych zasadniczych zmian Julian Tuwim swoich kontaktów z miastem nie zerwał. Chętnie powracał do Łodzi. Sporo czasu spędzał między innymi w hotelowym ogrodzie z kabaretową scenką, rozpościerającym się za bankiem jego ojca przy ul. Moniuszki. Dziś w tym miejscu stoi gmach YMCA, przed którym umieszczono pomnik Juliana Tuwima, autorstwa Elwiry i Jerzego Mazurczyków. Pomnik odsłonięto w ósmą rocznicę śmierci poety 27 grudnia 1961 roku.Nieopodal pomnika, przy ul. Traugutta 6, znajduje się Hotel Savoy. Architektura budynku wzniesionego w latach 1909-11 łączy elementy secesyjne i modernistyczne, nawiązując do panującej wówczas mody. W centralnej części fasady uwagę zwraca secesyjne okrągłe okno obramowane wizerunkami pawi wykutych w metalu. Zabytkowy gmach pełniący swoje funkcje nieprzerwanie od początku XX wieku bardzo szybko stał się przystanią dla łódzkiej cyganerii. Od 1914 roku przy hotelu działał kabaret „Bi-Ba-Bo”, w którym występował Julian Tuwim. Drogę do współpracy z kabaretem utorowali Julianowi przyjaciele: Eliasz From, Konrad Tom oraz Artur Szyk. Po 1945 roku w działającym przy hotelu Klubie Literatów „Pickwick” spotykali się ludzie polskiej kultury i sztuki, m.in. Konstanty Ildefons Gałczyński, Józef Węgrzyn, Adolf Dymsza oraz reżyser i dyrektor łódzkich scen teatralnych – Leon Schiller.Juliana Tuwima często można było również spotkać przy ul. Piotrkowskiej 72. Przebudowany w latach 1888-1889 przez architekta miejskiego Hilarego Majewskiego budynek dawnej fabryki włókienniczej E. Haentschla przekształcono w najelegantszy hotel Łodzi. Nadano mu nazwę „Grand”, a pokoje wyposażono w oświetlenie gazowe, nowoczesne urządzenia sanitarne, kawiarnię i restaurację. Poeta był częstym bywalcem hotelowej kawiarni. W ogrodzie działała scena kabaretowa, którą prowadził przyjaciel Tuwima – Konrad Tom. Wynajęty apartament hotelowy na czas uroczystości pogrzebowych matki poety był ostatnim łódzkim adresem Juliana Tuwima.Wcześniej Julian Tuwim mieszkał wraz z żoną Stefanią w zabytkowej neobarokowej kamienicy z 1899 roku przy ul. Traugutta 12. Małżeństwo sprowadziło się do Łodzi 9 sierpnia 1920 roku w obawie przed zajęciem stolicy przez bolszewików. Kiedy zagrożenie minęło, oboje powrócili do Warszawy.Julian i Stefania poznali się w Łodzi w 1912 roku. Młody poeta spacerując ulicą Piotrkowską zobaczył ją, kiedy przejeżdżała dorożką. Dla obojga była to miłość od pierwszego wejrzenia. Para pobrała się 30 kwietnia 1919 roku w nieistniejącej już, bowiem zniszczonej przez Niemców w czasie II wojny światowej, najwspanialszej łódzkiej synagodze – Wielkiej Synagodze Reformowanej przy ul. Spacerowej, dziś al. Kościuszki.Takich miejsc związanych z Julianem Tuwimem a już nieistniejących jest w Łodzi wiele. Podobnie jak tych, które powstały już po śmierci poety i wprowadziły miasto w zupełnie nową epokę, odbierając mu jego dotychczasowy charakter. Jednak to, co się nie zmienia z upływem czasu, to przywiązanie łodzian do miejsca swojego urodzenia. Julian Tuwim był tego najznakomitszym przykładem. Nie bez kozery w wierszu pt. Łódź tak zakrzykiwał:

Gdy w Polsce będzie pomników mych
Więcej, niż grzybów po deszczu,
I w każdym mieście zacznie się krzyk:
„Ja Ciebie wydałem, wieszczu!” –

Niechaj potomni przestaną snuć
Domysły „w sprawie Tuwima”,
Bo sam oświadczam: mój gród – to Łódź,
To moja kolebka rodzima!


I to tyle jeśli chodzi o Łódź śladami Juliana Tuwima.



* Julian Tuwim, Wspomnienia o Łodzi, „Wiadomości Literackie”, nr 33, 1934, str. 19.
Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję