Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Kronika zapomnianego dzieciństwa
23 sierpień 2010 | 15:54
| A- | A | A+ |
Różowe dzieciątko w różowym mieście. Henri albo Henry (tę formę wolała jego matka) de Toulouse-Lautrec urodził się przed świtem, w mroczny listopadowy poranek 1864 roku, podczas gwałtownej jesiennej burzy szalejącej na położonym pięćdziesiąt mil na północny wschód od Tuluzy miastem z różowej cegły, Albi. Tę widowiskową burzę mieszkająca w Hôtel du Bosc rodzina Toulouse-Lautrec mogła oglądać bez przeszkód, bo rezydencja została ongiś wbudowana w fortyfikacje średniowiecznego miasta.
Dziś o tym, że w domu przy ulicy noszącej obecnie nazwisko wielkiego malarza urodził się Henri Toulouse-Lautrec, przypomina niewielka tablica.



Ulica Henri Toulouse-Lautreca, restauracja Henri Toulouse-Lautreca… Monogram HTL jest w Albi niemal wszechobecny.



Miejscem pielgrzymek miłośników wielkiego-małego malarza jest jednak muzeum jego imienia, ufundowane przez matkę Lautreca. Adèle aż do śmierci w 1930 roku niestrudzenie zabiegała wraz z Joyantem o zabezpieczenie spuścizny artystycznej po Henrym i ugruntowanie jego sławy.



Muzeum Toulouse-Lautreca mieści się w XIII-wiecznej warownej rezydencji biskupiej, Palais de la Berbie. Położona jest ona na tarasach rozłożonych malowniczo nad płynącym nisko w dole Tarnem.






Siedziba biskupia sąsiaduje z ogromną Cathérale Ste-Cécile. To właśnie do tej chyba najbardziej niezwykłej katedry gotyckiej we Francji Adèle zabierała małego Henri’ego na msze. Budowę katedry rozpoczęto w 1282 roku i trwała ona ponad dwieście lat. Monumentalna budowla miała symbolizować zwycięstwo katolicyzmu nad herezją. W XII i XIII wieku bowiem Albi było jednym z największych ośrodków herezji katarów. Stąd też inna ich nazwa – albigensi.





Niemal cała starówka niewielkiego Albi zbudowana jest z czerwono-różowej cegły. Jej wąskie uliczki to wymarzone miejsce na długie spacery.






Co bardziej spostrzegawczy turyści dostrzegą, że oprócz Henri’ego Toulouse-Lautreca, miejscowym bohaterem jest Jean-François de La Pérouse. Ten XVIII-wieczny podróżnik i odkrywca, badacz Oceanii, często zwany francuskim kapitanem Cookiem, także urodził się w różowej perle Langwedocji.


Co ciekawe, obaj mężczyźni mieszkali niemal ściana w ścianę. Podczas gdy Henri Toulouse-Lautrec pod numerem 14, Jean-François de La Pérouse pod numerem 12.


To nie jedyne, co ich łączy. La Pérouse’a zjedli ludożercy. Lautreca – niespełniona miłość i choroba alkoholowa. Choć kres życia obojga był tragiczny, pamięć po nich jest wiecznie żywa. Właśnie tu, pod słońcem Albi.



Wszystkie cytaty pochodzą z: Frey Julia, Toulouse-Lautrec. Biografia, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2004.
Literackie odniesienia:
* Crispino Enrica, Klasycy sztuki. Toulouse-Lautrec, Rzeczpospolita/HPS, Warszawa 2006.
* La Mure Pierre, Moulin Rouge, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2006.
Poznaj także paryskie losy wielkiego malarza! Kliknij: Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Montmartre bez tajemnic

-
1
nutta 2010-8-23 18:35:44 Ja też byłam zachwycona Albi, gdy parę lat temu podróżowałam po południu Francji. Podobały mi się zbiory muzeum wielkiego malarza, także ogrody pałacu biskupiego i widok na rzekę. Doceniam, że tak pięknie uchwyciłaś katedrę, bo nie jest łatwo ją fotografować. Iście monumentalna i warowna budowla,która zaskakuje architektonicznymi koronkami. Pozdrawiam serdecznie:)
-
2
Lilithin 2010-8-23 21:19:49 Marzę o odwiedzeniu Albi odkąd przeczytałam biografię Frey. Dzięki Tobie na moment się tam przeniosłam :)
-
3
Lirael 2010-8-24 7:57:59 Ten post sprawił mi gigantyczną radość!
Biografia Frey to u mnie 6/6. Napisałam recenzję w Biblionetce w epoce przedblogowej :) Dzięki Tobie czuję się tak, jakbym tam była osobiście.
Bardzo dziękuję. -
4
Annie 2010-8-24 22:00:43 To ja dziękuję! Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że udało mi się sprawić Wam tę drobną przyjemność :) Moc pozdrowień!

Flush. Biografia
Pisarka, feministka, antysemitka. Intelektualistka, dla której życie było męką. Pokonana przez chorobę psychiczną, popełniła samobójstwo. Jak więc spod pióra tej rozczarowanej życiem kobiety mogła wyjść powieść tak zabawna, pogodna i radosna?
...

Urodzinowy wywiad z Małgorzatą Musierowicz!
Przed zdmuchnięciem świeczki na torcie, należy sobie pomyśleć życzenie. I broń Boże nie wypowiadać go na głos, bo mogłoby się nie spełnić. Jednak ja zaryzykowałam i podzieliłam się nim z moją Dobrą Wróżką...

O świecie Jane Austen bez Jane Austen
Myślałam, że to profanacja. Myślałam, że ktoś naruszył moją sferę sacrum i zbezcześcił jedną z najdoskonalszych powieści światowej literatury. Nieufna, wręcz wrogo nastawiona, przystąpiłam do oglądania serialu. Po projekcji byłam pewna...

Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Montmartre bez tajemnic
Takim był Montmartre wiosną 1888 roku, oaza naiwnego hedonizmu, gdzie uprawiano kult uciech cielesnych na marginesie świata hołdującego wiktoriańskiej pruderii. Wesołe siedlisko cyganerii i beztroskich, romantycznych przygód...

Noworocznie (stosik)
Ledwie minął piąty dzień nowego roku, a ja już jestem bogatsza o dziesięć książek. I szalenie się z tego powodu cieszę ;) Książek miało być jedenaście, bo planowałam jeszcze zakup Czarnej dziewczyny, białej dziewczyny Joyce Carol Oates...
