Śladami "Aniołów i demonów"...
Data publikacji: 11 maja 2009 A- A A+
Z powietrza Rzym wyglądał jak ogromny labirynt starożytnych ulic wijących się wokół budynków, fontann i rozsypujących się ruin. Robert Langdon z ciekawością przyglądał się miastu. Jego wzrok natknął się na ruiny rzymskiego Koloseum. Nieraz myślał sobie, że to doskonały przykład ironii dziejów. Obecnie traktowane jest jako symbol rozwoju ludzkiej kultury i cywilizacji, a przecież zbudowano je jako stadion, na których rozgrywały się setki barbarzyńskich rozrywek. Głodne lwy rozrywały na strzępy jeńców, zastępy niewolników walczyły ze sobą aż do śmierci, dokonywano zbiorowych gwałtów na kobietach przywożonych z odległych egzotycznych krajów, a także publicznych egzekucji i kastracji. Zabawne, że właśnie Koloseum posłużyło jako wzorzec harwardzkiego Soldier Field – boiska do gry w futbol. A może właśnie był to idealny wybór, gdyż na tym boisku każdej jesieni odżywają starożytne barbarzyńskie tradycje – tłumy kibiców domagają się rozlewu krwi, gdy Harvard pokonuje Yale. Kiedy helikopter skręcił na północ, Langdon przyjrzał się Forum Romanum – sercu przedchrześcijańskiego Rzymu. Niszczejące kolumny wyglądały jak poprzewracane nagrobki na cmentarzu, którego jakimś cudem nie wchłonęła otaczająca metropolia. Na zachodzie płynął Tyber opasujący miasto ogromnym łukiem. Nawet z tej wysokości widać było, że rzeka jest bardzo głęboka. Rwący nurt miał brązowy kolor i niósł ze sobą pianę i szlam po ostatnich ulewnych deszczach. Z mgły wynurzała się ogromna kopuła Bazyliki Świętego Piotra.- Trzeba przyznać, że to się Michałowi Aniołowi udało – zauważył Langdon.Nigdy wcześniej nie widział bazyliki z lotu ptaka. Marmurowa fasada płonęła ogniem w popołudniowym słońcu. Ozdobiona stu czterdziestoma posągami świętych, męczenników i aniołów, budowla zajmowała obszar szerokości dwóch boisk futbolowych i długości aż sześciu. Ogromne wnętrze świątyni mogło pomieścić jednocześnie sześćdziesiąt tysięcy wiernych, czyli ponad sto razy więcej, niż liczyła ludność Watykanu, najmniejszego państwa na świecie. A jednak, co niesamowite, nawet budynek tej wielkości nie przytłaczał rozciągającego się przed nim placu. Wyłożony granitem plac Świętego Piotra zadziwiał ilością otwartej przestrzeni w tak ciasno zabudowanym mieście jak Rzym. Ogromny owalny plac ograniczały dwieście osiemdziesiąt cztery kolumny ustawione w formie czterech koncentrycznych łuków, odchodzących od głównego wejścia do bazyliki… architektoniczna „trompe l’oiel”, zastosowana by zwiększyć wrażenie wspaniałości placu. Podobne wrażenie na Langdonie robiła tylko jeszcze jedna budowla. Panteon ze swoją ogromną kopułą i znajdującym się w niej otworem. (…) Najstarszy kościół katolicki w Rzymie. (…) Jego nazwa pochodzi od pierwotnej religii, którą tu praktykowano: panteizmu, czyli kultu wszystkich bogów, a szczególnie pogańskiej bogini Matki Ziemi. Jako student architektury Langdon był zachwycony, gdy dowiedział się, że wymiary głównej rotundy były hołdem złożonym Gai – bogini Ziemi. Została ona wykonana tak pieczołowicie, że w środku można by umieścić gigantyczną kulę, która dokładnie by pasowała. Oczyma wyobraźni przywołał obraz oculusu. Przypomniał sobie słynną szesnastowieczną krytykę Panteonu. (…) Venerable Bede napisał kiedyś, że dziura w sklepieniu Panteonu została zrobiona przez demony usiłujące uciec z budynku, gdy został on poświęcony przez papieża Bonifacego IV. Tymczasem słońce zaszło. Robert ruszył w głąb krętych uliczek łączących barokowe place. Zatrzymał się dopiero przy Piazza Navona i Fontannie Czterech Rzek Berniniego. W fontannie przyciągała uwagę jej wysokość. Centralna część ma około sześciu metrów – poszarpana góra trawertynu z niewielkimi grotami i tunelami, przez które przepływa woda, a na odłamkach skał postacie pogańskich bogów. Ze środka wystrzela wznoszący się na dwanaście metrów w górę obelisk. Langdon powędrował wzrokiem aż do jego końca i ujrzał tam cień na tle nieba. Najwyraźniej samotny gołąb przysiadł spokojnie na czubku.Ruszył dalej. Stopy same powiodły go do Piazza del Popolo. Kościół Santa Maria del Popolo stał jak wyrzucony na brzeg okręt wojenny, ukośnie w stosunku do podstawy wzgórza na południowo-wschodnim końcu placu. Jedenastowieczne kamienne orle gniazdo wyglądało niezgrabnie z powodu rusztowań pokrywających fasadę.Jednak to nie katedra była budowlą, którą pragnął zobaczyć. Po kilkudziesięciu minutach spaceru dostrzegł cel swojej podróży, wznoszący się jak góra po prawej stronie rzeki. „Castel Sant’ Angelo”. Zamek Świętego Anioła. Skręt na most Aniołów pojawił się zupełnie niespodziewanie. W miarę jak się zbliżał, miał wrażenie, że zamek rośnie do niesamowitych rozmiarów. Czuł się tu znacznie mniejszy niż na placu Świętego Piotra. Dobiegając resztką sił do bastionu, przyjrzał się kolistej strukturze wznoszącej się w niebo aż do monumentalnego anioła z mieczem w ręce. Zamek wyglądał na opustoszały. Langdon wiedział, że na przestrzeni wieków Watykan wykorzystywał go jako fortecę, grobowiec, kryjówkę papieską, więzienie dla wrogów Kościoła oraz muzeum. (…) Minąwszy drugą basztę dotarł niemal bez tchu do małego parkingu przy Lungotere Angelo. Tutaj odkrył drugie wejście do zamku – most zwodzony, teraz podniesiony i zamykający otwór w murze. Ponownie spojrzał w górę. Właśnie tu kończy się moja wędrówka – pomyślał. – Wędrówka śladami czterech wersetów… Od ziemskiego grobu Santiego z otworem demonaMistycznych czterech pierwiastków zaczęła się odsłonaW Rzymie ścieżkę światła wskazano, to święta próbaAnioły krzyżem niech cię prowadzą, a wzniosła wędrówka się uda.

Wszystkie cytaty pochodzą z: Brown Dan, Anioły i demony, Wydawnictwo Albatros/Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2005.
Komentarze
  • 1
    nutta 11 maja 2009 | 16:36:50

    Czy to zdjęcia z Twojej wizyty w Rzymie?

  • 2
    Annie 11 maja 2009 | 17:31:29

    Tak :) Będąc w Rzymie, zrobiłam tam sobie mały tour de Dan Brown ;)

  • 3
    Darek 11 maja 2009 | 18:07:14

    Świetny artykuł! Piękne zdjęcia! Lepsze niż książka :)

  • 4
    Annie 12 maja 2009 | 10:23:11

    Dzięki, Darku :) Cieszę się, że się podobają (choć to wyłącznie zasługa obiektów fotografowanych - Rzym wiosną to coś wspaniałego :)

  • 5
    Cajpa 15 maja 2012 | 22:58:29

    Świetnie ogląda się takie zdjęcia, byłam w tych miejscach 2 lata temu. Osobiście jestem fanką Browna, a artykuł przydał się do pracy maturalnej :)

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję