Włoskie podróże literatów-turystów
5 październik 2009 | 19:37
| A- | A | A+ |
Rzym jest jednym z najbardziej intrygujących miast świata. Z tego powodu od wieków stanowi cel podróży wielu turystów. Wśród nich niezwykle barwną grupę stanowią literaci-turyści – dramatopisarze, poeci, prozaicy. Przybywali oni do Wiecznego Miasta, aby szukać natchnienia i inspiracji; słowem, legendarnej weny. Wielu z nich ją odnajdywało – Henry James po jednym ze swoich pobytów w Rzymie napisał Daisy Miller, Nathaniel Hawthorne – Marmurowego fauna, zaś Mark Twain – zbiór satyrycznych impresji, The Innocents Abroad. Pamiątki po wizytach kilkorga z nich, pomimo upływu czasu, nadal można odnaleźć na ulicach miasta. Dlatego też postanowiłam wyruszyć śladem literatów-turystów i znaleźć się w tych miejscach, które w tych krótkich chwilach, kiedy byli w Rzymie, były dla nich naprawdę ważne.
Jednym z pierwszych najznakomitszych literatów-turystów, którzy odwiedzili Wieczne Miasto, był Johann Wolfgang von Goethe. W latach 1786-1788 mieszkał w Rzymie, wynajmując mieszkanie, leżące przy najbardziej prestiżowej ulicy stolicy Włoch, Via del Corso, pod numerem 18. Dziś w apartamencie znajduje się muzuem poświęcone pamięci tego wybitnego niemieckiego poety. Można w nim zobaczyć meble z epoki oraz rękopisy, jakie pozostawił po sobie pisarz. Te ostatnie są ważne, gdyż nierzadko ukazują, jak powstawało dzieło podróżnicze Goethego, jego Podróż włoska.




Nieopodal Goethego, w Palazzo Verospi, pod numerem 375, lata 1818-1822 spędzili Mary i Percy Shelleyowie. To właśnie w Rzymie, pod tym adresem, przeżywali jedną z największych tragedii ich życia – śmierć syna Williama.



Mniej więcej w tym samym czasie co Shelleyowie, w Wiecznym Mieście przebywał inny znakomity poeta romantyczny, John Keats. Przybył on do Rzymu w 1820 roku, aby posmakować włoskiego stylu życia oraz w celu podreperowania swojego wątłego zdrowia. Niestety, 23 lutego 1821 roku, w wieku 25 lat, poeta zmarł na gruźlicę w wynajmowanym przez siebie apartamencie przy Schodach Hiszpańskich. Dziś w budynku tym mieści się tzw. Dom Keatsa i Shelleya – muzeum, w którym eksponowane są rękopisy i pamiątki po Keatsie oraz innych literatach z początku XIX wieku silnie związanych z Rzymem: Mary i Percym Shelleyach, George’u Byronie, Johnie Miltonie czy, znanej czytelnikom Flusha Virginii Woolf, Elizabeth Barrett Browning.


Nieopodal Piazza di Spagna znajdują się dwa miejsca szczególnie ważne dla polskich twórców okresu romantyzmu. Pierwszym z nich jest Caffé Greco, kawiarnia, w której na początku XX wieku swoją siedzibę miało Koło Polskie i Biblioteka Polska. W jednej z sal kawiarni zbierali się przedstawiciele Wielkiej Emigracji: Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, Cyprian Kamil Norwid czy Aleksander i Maksymilian Gierymscy. Przy wejściu do pomieszczenia znajduje się portret najważniejszego spośród polskich literatów żyjących na obczyźnie, Adama Mickiewicza.

Drugim ważnym miejscem spotkań artystów-turystów i artystów-emigrantów była herbaciarnia Babington’s Tea Rooms, leżąca równolegle do Domu Keatsa i Shelleya, zaraz po drugiej stronie Schodów Hiszpańskich. Otwarta została w 1893 roku przez dwie angielskie damy, Annę Marię Babington i Isabel Cargill.


Niemal wszyscy wspomniani powyżej poeci i pisarze silnie związani byli nie tylko z Rzymem, ale również z przepięknym, niezwykle malowniczym zakątkiem w Ligurii, a mianowicie z Golfo dei Poeti. Mianem Zatoki Poetów Sam Benelli, włoski dramaturg, określił w 1919 roku rozciągającą się w pobliżu granicy z Toskanią Golfo di La Spezia; zatokę pełną wysepek i górzystych przylądków, w której zakochali się m.in. D.H. Lawrence, Percy Shelley, George Byron czy Franciszek Petrarka.






Najbardziej zachwycającym punktem zatoki jest malutkie miasteczko Portovénere, leżące na południowo-zachodnim czubku małego półwyspu zamykającego zatokę.







Na skraju lądu znajduje się XIII-wieczny kościół San Pietro, wybudowany na ruinach rzymskiej świątyni Wenus…








…a nieopodal niego – XVI-wieczny zamek.





Jedna ze skalistych zatoczek u podnóża kościoła to Grotto Arpaia, zwana Grotą Byrona (Baia di Byron), gdyż to właśnie ją upodobał sobie poeta. Z zatoczką wiąże się nawet pewna anegdota – stąd bowiem Byron wyruszył kiedyś wpław na drugą stronę zatoki, by odwiedzić przebywającego wówczas w San Terenzo, swojego przyjaciela, Percy’ego Shelleya.




Muszę przyznać, że sama zakochałam się w Golfo dei Poeti – stare mury skąpane w promieniach zachodzącego słońca wyglądają wspaniale. Naprawdę miło jest odkrywać tak urokliwe miejsca na mapie świata. I miło wiedzieć, że to właśnie dzięki nim rozwijał się czyjś talent…










-
1
nutta 2009-10-5 21:46:42 Te zdjęcia z drugiego rzędu od dołu są szczególnie interesujące.
Kiedyś oglądałam niemiecką komedię o rodzinie z byłej NRD, którzy wyruszyli w pierwszą podróż na Zachód swoim trabantem i książką Goethego jako przewodnikiem. -
2
Annie 2009-10-6 9:43:11 O, a nie pamiętasz, Nutto, jej tytułu? Niestety, nie udało mi się upolować "Podróży włoskiej" Goethego przed wyjazdem (jedynie w wydaniu niemieckim). A bardzo chciałam, bo byłaby jak znalazł :(
Tym niemniej, zachód słońca w Portovénere wynagrodził mi wszystko :) Było naprawdę pięknie!
Moc pozdrowień!

I odpuść nam nasze winy
Debiutancka powieść Romaina Sardou jest tak makabryczna, jak zdobiąca jej okładkę reprodukcja obrazu Hieronima Boscha. A przy tym gęsta, zawiła i nieco dziwaczna. Choć wpisuje się w nurt thrillerów historycznych zapoczątkowany przez Dana Browna...

Bardzo nie lubię jedynie słusznych dróg - wywiad z Ewą Stachniak
Jej „Konieczne kłamstwa” mnie zaintrygowały, „Ogród Afrodyty” urzekł, zaś „Dysonans” zachwycił, upewniając w przekonaniu, że to jedna z moich ulubionych pisarek. O emigracji do Kanady...

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja
Po obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Śladami Trylogii Awiniońskiej
Posiwiały, lekko zgarbiony mężczyzna niespiesznie zamknął wrota bramy otwierającej się na Rue Jacob. Bertrand de Comminges przystanął i otarł czoło grzbietem dłoni. Nie wiedział dokąd pójść. Nie wiedział, skąd zacząć swoją wyprawę do przeszłości...

Relacja z 13. Targów Książki w Krakowie
Święto książki dobiegło końca. Po czterech dniach trwania, zakończyły się 13. Targi Książki w Krakowie. Według wstępnych danych odwiedziło je blisko 25 tysięcy zwiedzających. Ludzi było w bród. Aby dostać się do środka...
