Cabourg Prousta
Data publikacji: 11 sierpnia 2008 A- A A+
Bardzo rozsądna wydaje mi się wiara celtycka, że dusze tych, których straciliśmy, uwięzione są w jakiejś niższej istocie, w zwierzęciu, roślinie, rzeczy nieożywionej, stracone w istocie dla nas aż do dnia – dla wielu nie przychodzi on nigdy – gdy nam się zdarzy przejść koło drzewa, wejść w posiadanie przedmiotu będącego ich więzieniem. Wówczas drżą, wołają nas i skorośmy je tylko poznali, czar pryska. Oswobodzone przez nas, zwyciężyły śmierć i wracają, aby żyć z nami. Tak jest z naszą przyszłością.Przeszłość Marcela Prousta stała się moją teraźniejszością, kiedy tylko przestąpiłam rogatki Cabourga. Niewielki kurort od samego początku mojego z nim kontaktu tchnął duchem wielkiego prozaika. Nie dlatego, że jego dusza została uwięziona w lazurowych falach podmywających brzeg plaży czy kremowych ścianach górującego nad otoczeniem hotelu. Proust byłby zawiedziony myślą, że o jego obecności w tym miasteczku świadczy, bynajmniej nie mistyczny, porozrzucany weń las białych tabliczek. Jednak te znaki pamięci pozwalają turystom poznać miejsca, które były dla Prousta ważne. Bo, że były ważne, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Począwszy od 1907 roku, leczący się na astmę Marcel Prost każdego lata przybywał do Cabourga (uwiecznionego w jego prozie jako Balbec), miasteczka leżącego na północny wschód od Caen, stolicy departamentu Calvados i zarazem jednego z najważniejszych miast Normandii. Od miejsca gdzie rzeka Orne uchodzi do kanału La Manche, aż do ujścia Sekwany, ciągnie się wybrzeże zwane Côte Fleurie. Okolice te słyną z szerokich piaszczystych plaż i ekskluzywnych kurortów.Cabourg powstał za panowania Napoleona III (1852-1870) według jednolitego planu – koncentrycznie schodzące się ulice spotykają się na centralnym placu pod kasynem przy nadmorskiej promenadzie i luksusowym Grand Hôtel. Tak o nim pisał w swoim dziele Proust: Pośród pokojów, których obraz najczęściej wywoływałem w bezsenne noce, żaden nie był bardziej różny od pokojów w Combray, przyprószonych atmosferą ziarnistą, pyłkowatą, jadalną i nabożną, niż pokój w „Grand-Hôtel de la Plage” w Balbec, którego mury, powleczone olejną farbą niby gładkie ściany basenu pełnego błękitnej wody, zawierały czyste, lazurowe i słone powietrze.Z hotelowego tarasu biegnie wzdłuż brzegu malownicza promenada. Dawniej – miejsce spotkań przyjezdnej elity. Dziś – obowiązkowa trasa spacerowa turystów.Kręte, urokliwe uliczki prowadzą do centralnego punktu miasteczka……tonącego w soczyście kolorowych kwiatach placu przed Grand Hôtel.Dookoła placu stoją przecudnej urody domy. Domy szachulcowe, tak charakterystyczne dla Normandii, całkowicie mnie zauroczyły. Zresztą, czy jest ktoś kto nie poddałby się ich urokowi? Zimne kamienie i drewniane szkielety w powodzi kwiatów…Centralna ulica Cabourga, Avenue De La Mer, tonie w różnobarwnych szyldach, czerwonych markizach i zalewie bezustannie doń napływających turystów...U jej końca leży jedna z najciekawszych budowli miasta, przepiękny kościoł.- Czy znam Balbec? Spodziewam się, że znam! Kościół w Balbec, zabytek XII i XIII wieku, jeszcze na wpół romański, to może najciekawszy wzór normandzkiego gotyku. To jest coś osobliwego; można by rzec: sztuka perska!Byłbym chciał zaraz nazajutrz wsiąść do pięknego i szlachetnego pociągu pierwsza dwadzieścia dwie. Tej godziny odjazdu nie mogłem nigdy bez wzruszenia ujrzeć w reklamach kolejowych ani w anonsach wycieczek okrężnych; miałem uczucie, że się ona wcina smakowicie w określony punkt popołudnia, że jest niby tajemniczy znak, od którego począwszy zwichnięte godziny wiodą jeszcze wprawdzie do wieczora, do jutrzejszego rana, ale zamiast w Paryżu oglądałoby się je kolejno w owych miastach, przez które pociąg przejeżdża i między którymi pozwalał nam wybierać; zatrzymywał się bowiem w Bayeux, w Coutances, w Vitré, w Questambert, w Pontorson, w Balbec, w Lannion, w Lamballe, w Benodet, w Pont-Aven, w Quimperlé i posuwał się wspaniale obciążonymi imionami, które mi ofiarowywał i między którymi nie umiałbym wybrać, niezdolny poświęcić któregokolwiek z nich.Ale nawet nie czekając tego pociągu, byłbym mógł, ubrawszy się pospiesznie, jechać jeszcze tego wieczora, gdyby rodzice mi pozwolili. Przybyłbym do Balbec wówczas, gdy dzień świta nad wściekłym morzem, przed którego rozpętaną pianą schroniłbym się do kościoła w perskim stylu…

(Wszystkie cytaty pochodzą z: Marcel Proust, W stronę Swanna, Kolekcja Gazety Wyborczej, Kraków 2005. Wszystkie reprodukcje kartek pocztowych ukazujących Cabourg na początku XX wieku pochodzą z: http://www.cabourg.net)
Komentarze
  • 1
    nutta 11 sierpnia 2008 | 8:15:38

    Podoba mi się to połaczenie współczesności ze starymi widokówkami. Co ciekawe - znaczki na pierwszej stronie! Rzeczywiście, mówiąc słowami poety "powódź kwiatów" jest wszechobecna:)

  • 2
    Annie 11 sierpnia 2008 | 21:09:23

    Właśnie te znaczki mnie najbardziej zafrapowały. Żałuję, że w Cabourgu nie można było nigdzie obejrzeć tych pocztówek 'na żywo'. Pozostaje cieszyć oczy malutkimi obrazkami. Tak jak Ty, uwielbiam takie historyczne skarby ;)

  • 3
    gość 24 stycznia 2014 | 8:43:14

    Czy są jeszcze osoby czytające Prousta?
    "W poszukiwaniu straconego czasu" to najpiękniejsza książka na świecie, aczkolwiek dla mnie najpiękniejszym obrazem na świecie jest "Aleja w Middelharnis". Miłych życzę wrażeń! mk

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję