„Muchy w zupie i inne dramaty”
Data publikacji: 13 marca 2009
„Muchy w zupie i inne dramaty” - Co było w przedszkolu?
- Wąże.
- Prawdziwe?
- No, taka jedna pani przyniosła i pozwalała głaskać.
- Fuj, głaskałaś?
- Tak.
- A jakie były te węże?
- Fajne, jednego założyłam sobie na szyję, ale pani go zabrała. A sama nam mówiła, że to dusiciel, no to go troszkę poddusiłam, ale tylko troszkę, naprawdę.
- A co jadłaś?
- Zupę z muchami.
- Z jakimi muchami?
- Normalnymi.
- Zaraz, a skąd się te muchy w zupie wzięły?
- A pani nawrzucała...

Muchy w zupie i inne dramaty...
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję