España Campeones!
Data publikacji: 4 lipca 2008 A- A A+
Przepis na dobry kryminał? Świetnie skonstruowana intryga, niesłabnące napięcie, mnożące się zagadki i wyraziste postaci. Jeśli dodać do tego bogate tło obyczajowe i fenomenalne opisy Barcelony, otrzymamy kryminały Alicii Gimènez-Bartlett. Brzmi interesująco? I tak jest w istocie! Zapraszam na wycieczkę po Hiszpanii, jakiej jeszcze nie znacie.

Alicia Gimènez-Bartlett urodziła się w 1951 roku w Almansa. Pierwszą powieść napisała w wieku dziewiętnastu lat, lecz niezadowolona z wyniku swojej pracy, zniszczyła ją. Ponownie zaczęła pisać dopiero na początku lat osiemdziesiątych. Jako że od 1975 roku mieszka w Barcelonie, miasto stało się w naturalny sposób miejscem akcji jej powieści. Międzynarodową sławę przyniosła jej seria kryminałów, jednakże nagrodę, Kobiecą Nagrodę Lumen (Premio Femenino Lumen), otrzymała w 1997 roku za zgoła inną powieść – Una habitación ajena, poświęconą Virginii Woolf.

W 1996 roku pisarka powołała do życia niezwykłą parę detektywów. Ona, 40-letnia dwukrotna rozwódka, inteligentna, bezwzględna, zasadnicza, o ciętym języku. On, niższy stopniem, całe swoje policyjne życie spędził w terenie, nie za biurkiem. Różni ich praktycznie wszystko, łączy – ironiczne poczucie humoru i niesłabnąca nić sympatii. Petra Delicado i Fermín Garzón spotkali się po raz pierwszy na kartach Śmiertelnych rytuałów, powieści otwierającej cykl kryminałów z barcelońską parą detektywów w roli głównej.

Petra, absolwentka Akademii Policyjnej, a zarazem prawnik z wykształcenia, pracuje w dziale dokumentacji, gdzie zajmuje się archiwami i zbiorami bibliotecznymi. Dość nieoczekiwanie zostaje przeniesiona do działu zabójstw. Zakopana dotychczas w papierach, nie ma zielonego pojęcia o terenowej pracy policyjnej. Nie umie prowadzić przesłuchań, zbierać informacji. Słowem, służba czynna jest jej zupełnie obca. Co więcej, tytuł inspektora zawdzięcza jedynie wyższemu wykształceniu i nigdy, odkąd zaczęła pracować, nie miała podwładnego. Nowa sytuacja nieco ją przeraża, ale przede wszystkim zdumiewa. Petra nie utożsamia jej z żadnym awansem zawodowym. Jest przekonana, że jej nowy partner będzie młokosem świeżo po szkole policyjnej, nieokrzesanym żółtodziobem, który będzie jedynie uczył się przy niej policyjnej ogłady. Okazuje się jednak, zupełnie inaczej. Jej podwładnym zostaje doświadczony policjant, podinspektor Fermín Garzón: „Od razu pomyślałam, że bardziej niż ‘energiczny’ pasowałoby do niego słowo ‘geriatryczny’… Miał prawie sześćdziesiątkę, minimum pięćdziesiąt siedem. […] Był tuż przed emeryturą, szpakowaty, lekko łysiejący, brzuchaty. Niemrawo podał mi rękę, jakbyśmy się w dzieciństwie pokłócili i teraz ktoś nas zmuszał do pogodzenia się” (Śmiertelne rytuały , s. 13).

Fermín jest mężczyzną starej daty, grzeczny i kurtuazyjny, swoim staroświeckim zachowaniem doprowadza do szału Petrę, nieodrodną córę feministek, kobietę wyzwoloną. Ich relacje to stereotypowa wojna płci wzbogacona mniejszymi bataliami na innych polach: zawodowym, światopoglądowym, charakterologicznym. Zderzając te dwie różne postawy, bawiąc się sztampowymi uprzedzeniami, Gimènez-Bartlett uzyskuje komiczny efekt. Jej powieści kipią humorem, choć często jest to humor mocno ironiczny i nieco przaśny. Pisarka nie ubarwia świata jej bohaterów. Pełen problemów, brudny, wulgarny, ale też wesoły, a nawet rubaszny. Jej Barcelona nie jest kosmopolityczną metropolią, a zwykłym miejscem zamieszkiwanym przez jeszcze zwyklejszych Katalończyków.

Gimènez-Bartlett drobiazgowo kreśli tło obyczajowe swoich powieści. W Śmiertelnych rytuałach przygląda się egzystencji najuboższych mieszkańców stolicy Katalonii, zaś w Śmiertelnym talk-show wprowadza swoich bohaterów w świat madryckich celebrytów. Pisarka opowiada o Hiszpanii, jednak nie czyni tego bez dozy krytycyzmu. Obala mity religijne, obyczajowe, społeczne, gdyż tym, co ją interesuje najbardziej, jest prawda o współczesnej Hiszpanii, nie zaś jej wizerunkowa kreacja. Dlatego też w jej powieściach sylwetki bohaterów drugoplanowych są niezwykle wyraziste. Zarówno jeśli mowa o jednostkach (np. postaci dwóch mężów Petry), jak i o bohaterze zbiorowym (mieszkańcy katalońskiej prowincji). Te postaci to swoiste nośniki pewnych prawd o społeczeństwie hiszpańskim, jego wszystkich wadach, ale i zaletach.

Wbrew tym obszernym obyczajowym opisom i psychologizacji postaci, powieści Gimènez-Bartlett to dobre, sprawnie napisane kryminały. Ciekawe, interesujące i frapujące. W Śmiertelnych rytuałach detektywi tropią gwałciciela pozostawiającego na ciałach swoich ofiar ranę w kształcie kwiatu. W Pieskim dniu próbują rozszyfrować tożsamość śmiertelnie pobitego mężczyzny, a ich przewodnikiem po świecie tajemniczego włóczęgi jest szpetny kundel, pies Brzydal. Najsłabszym tomem cyklu, acz równocześnie przekornie najciekawszym ze względu na kształt śledztwa, są Wysłańcy ciemności. Petra i Fermín badają sprawę potajemnych kastracji młodych ludzi, a rytm ich poszukiwaniom nadają kolejne paczki z pływającymi w formalinie penisami. Powieść nafaszerowana jest raczej niesmacznymi wierszykami opowiadającymi o męskich przyrodzeniach i, właściwie, jest dość przerażająca. Tę grozę rodzi informacja zawarta w posłowiu, a mówiąca o tym, iż wątki tej powieści zaczerpnięte są z rzeczywistości. Choć życie faktycznie nierzadko przerasta fikcję, to nie staje się tym samym ciekawsze czy bardziej interesujące. Gimènez-Bartlett świetnie sprawdza się w swoich własnych, fikcyjnych scenariuszach, co udowadnia choćby wyśmienitym Śmiertelnym talk-show, pełnym charakterystycznego dla niej autoironicznego, pełnego dystansu humoru. Jej sarkastyczne podejście do świata, a także niezwykła sprawność w prowadzeniu intrygi sprawiają, że książki czyta się jednym tchem. Mistrzowsko napisane udowadniają, że Hiszpanie znakomicie nie tylko kopią piłkę…
Komentarze
  • 1
    foxinaa 4 lipca 2008 | 13:18:28

    Jak ty pięknie piszesz o książkach Aniu....:o

  • 2
    nutta 4 lipca 2008 | 19:09:56

    Czytałam Śmiertelny talk-show, czyli pierwszą powieść wydaną po polsku.

  • 3
    Annie 5 lipca 2008 | 15:32:46

    Foxino, ślicznie Ci dziękuję (i siedzę teraz z rumieńcami na twarzy ;)

    Nutto, i jak wrażenia? :)

  • 4
    nutta 5 lipca 2008 | 20:17:11

    Wciągnęła mnie intryga, temat "plotkologii stosowanej" i język bohaterów.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję