Jest różą, jest różą, jest różą… Gertruda Stein

21 kwiecień 2009 | 14:25 Obrazek upiększający ;)
A- A A+

Co pan sądzi o Gertrudzie Stein, panie Joyce, pyta Arno. O kim? O amerykańskiej pisarce Gertrudzie Stein, zna pan jej książki? Joyce milczał dobrą chwilę, a na koniec mówi: co to w ogóle za imię, Gertruda, u nas, w Irlandii, nazywamy tak tylko krowy.

Ricardo Piglia Sztuczne oddychanie


Ironiczne? Ano ;) Powieściowy Joyce (bo nie mam wiedzy, czy prawdziwy również ;) nie przepadał za Gertrudą Stein. Nie da się jednak ukryć, że Amerykanka, podobnie jak T.S. Eliot, była poetką, która znacznie wyprzedziła swoje czasy, otwierając zupełnie nowy rozdział w poezji amerykańskiej. Właśnie dlatego, choć nie przepadam za jej utworami, chciałabym poświecić jej dzisiejszy wpis do „Kącika poetyckiego”.

Gertruda Stein urodziła się w 1874 roku w Allegheny, w Pensylwanii, nieopodal Pittsburgha jako najmłodsze z pięciorga dzieci imigrantów, niemieckich Żydów. Amerykańska poetka, pisarka, także feministka. Bez wątpienia modernistka. Od najmłodszych lat – kosmopolitka. Wychowywała się w Wiedniu, Paryżu, mieszkała w Kalifornii i Baltimore (także w późniejszych latach podróże odgrywały istotną rolę w jej życiu). To właśnie podczas pobytu w stanie Maryland poznała Claribel Cone i Ettę Cone, które później zainspirowały ją do organizowania paryskich sobotnich wieczorów artystycznych. Stein większość życia spędziła we Francji. To właśnie tam, na Montparnasse, przy 27 rue de Fleurus założyła w 1903 salon, który zrzeszał wyjątkowo utalentowanych literatów i artystów. Należeli do niego między innymi Ernest Hemingway, Thornton Wilder, Ezra Pound, Henri Matisse, Paul Cézanne, Georges Braque, André Derain, Max Jacob, Henri Rousseau czy Pablo Picasso. Pamięć po tych nietypowych spotkaniach zawarła w powieści-biografii swojej wieloletniej partnerki, Alice B. Toklas, Autobiografia Alicji B. Toklas.

Była piekielnie inteligentna i piekielnie ironiczna. Zasłynęła określeniem zrzeszanych w jej salonie artystów mianem straconego pokolenia, stwierdzeniem z 1934 roku, iż Adolf Hitler powinien zostać wyróżniony pokojową Nagrodą Nobla, a także zdaniem, które przeszło do historii literatury: Róża jest różą, jest różą, jest różą. Ten swoisty manifest antysymbolizmu nakazujący odczytywanie rzeczy takimi, jakimi są, jest dziś najczęściej i najchętniej parafrazowanym wersem (między innymi Pearl S. Buck w Ukrytym kwiecie parafrazuje poetkę, nakazując wykrzyczeć jednej z bohaterek powieści słowa: Dziecko jest dzieckiem, jest dzieckiem, jest dzieckiem, nieprawdaż?).

Poezja Stein to poezja eksperymentalna. Poetka była zafascynowana kubizmem i dążyła do przełożenia jego modernistycznej formy na literaturę. Jej wiersze często pozbawione są jakiejkolwiek interpunkcji, kolejne wersy częstokroć stanowią powtórzenia wcześniejszych. Czasem jawią się przez to jako dadaistyczny bełkot. Tym bardziej, że Stein konsekwentnie rezygnuje z symbolizmu – dla niej słowo używane przez poetę w wierszu jest tylko tym słowem, a nie potencjalnym polem do interpretacji. Jej wiersze są przy tym wszystkim jednak niezwykle dźwięczne, melodyjne. Czytane, rozbrzmiewają feerią dźwięków, stając się poetycką muzyką. I jeśli miałabym powiedzieć, co mi się w nich podoba, to chyba ta umelodyczniona niesztampowość. Na dowód, trzy szeleszczące dźwiękami wiersze. Pierwszy w przekładzie Artura Międzyrzeckiego, drugi i trzeci – niezrównanej Julii Hartwig.


Jestem Róża

Jestem Róża mam niebieskie oczy
Jestem Róża nie znam Cię z imienia
Jestem Róża i kiedy zaśpiewam
Jestem Róża nie do podrobienia



Z „Czterech Świętych w trzech aktach”

Gołębie w trawie prawie
Gołębie w trawie prawie
Krótka dłuższa trawa krótka dłuższa dłuższa krótsza żółta trawa
Gołębie duże gołębie w krótszej dłuższej żółtej trawie prawie gołębie w trawie.
Gdyby nie były gołębiami czym by były. Zobaczył że jest Trzeci zapytał co to
leci a to była sroka sroka w obłokach. Jeżeli sroka w obłokach wysoka jeżeli gołąb
w trawie prawie to może w trawie iść prawie gołąb w trawie i sroka w obłokach
w obłokach i skokach w skokach prawie w trawie gołąb prawie w trawie gołąb
w trawie prawie. Może dlaczego nie dlaczego nie może dlaczego nie może dlaczego
nie dlaczego nie dlaczego nie.

Niech Lutka Lila Lila Lutka Lutka niech Lutka Lila Lila Lila Lila niech Lila
Lutka Lutka niech Lila. Niech Lutka Lila.



Nim zwiędły kwiaty przyjaźni, zwiędła przyjaźń

XVIII

Kiedy śpię śpię i nic mi się nie śni ponieważ jestem właśnie
tym czym się wydaję kiedy jestem w łóżku i śpię.

XXII

Lubi być z nią więc mówi że lubi być z nią tak mówi.

XXIX

Kocham moją miłość całym m
Bo jest właśnie taka
Kocham siebie całym a i b
Bo jestem przy tym
Królem
Kocham moją miłość całym a
Bo jestem królową
Kocham moją miłość i kocham a bo a jest czymś najlepszym
Pomyśl i zostań królem
Pomyśl dobrze i jeszcze pomyśl
Kocham moją miłość suknią i kapeluszem
Kocham moją miłość nie dla tego albo tamtego
Kocham moją miłość bo jest moją ukochaną
Kocham ją całym m bo jest moją miłością przy mnie
Dziękuję że jesteś obok
Nikomu nic do tego
Dziękuję że jesteś tu
Bo nie jesteś tam
I ze mną i beze mnie jakakolwiek jestem a bez niej ona może się spóźnić
I wtedy jak i wszystko dokoła myślimy i widzimy że pora nam płakać
Jej i mnie.



Komentarze
  • 1
    Lilithin 2009-4-22 19:50:02

    Eeeh, przed chwilą napisałam trochę dłuższy komentarz i go zjadło :| Czytałam "Autobiografię..." i ten przewrotny tytuł niewiele ma wspólnego z Alicją, jest to raczej autobiografia samej Stein, w której zresztą nie grzeszy ona skromnością i wiele razy pisze o sobie jako o wielkiej pisarce, co jest nieco irytujące. Ogólnie wolę paryskie wspomnienia Hemingwaya niż Stein.

  • 2
    Annie 2009-4-23 17:57:46

    Z jednej strony ta jej mania wielkości jest zrozumiała, bo faktycznie, doprowadziła do powstania czegoś nowego. Z drugiej... to właśnie ona, w połączeniu ze specyficzną formą jej wierszy, po ludzku budzi antypatię ;) Nie lubię jej twórczości (i nie sądzę, żeby się to zmieniło, a przynajmniej nie w najbliższym czasie ;)

  • Login
Przepisz kod z obrazka

Biały Tygrys

Biały Tygrys- Jakie jest najrzadsze zwierzę w dżungli, stworzenie, co się pojawia raz na pokolenie? - Biały tygrys – odpowiedziałem po namyśle. - To właśnie ty tutaj...

Chciałbym być Landenem… - wywiad z Jasperem Ffordem

Chciałbym być Landenem… - wywiad z Jasperem Ffordem Są tacy pisarze, których nie muszę przedstawiać. Tak często o nich piszę i tak często mówię, że chcąc nie chcąc, większość czytelników Dziennika Literackiego z ich nazwiskiem musiała się spotkać. Dlatego, nie przedłużając... Scenarzysta, prozaik...

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja

„Kod Leonarda da Vinci”. ReaktywacjaPo obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Śladami "Obietnicy anioła"...

Śladami Obietnicy anioła... - „Czarodziejski zamek wyrosły na morzu…” - zacytował François. – Szary cień, wznoszący się na tle mglistego nieba… O zachodzie słońca niezmierzone połacie piasku były czerwone...

Szczęśliwej drogi już czas...

Kochani, znikam. Znikam na nieco ponad dwa tygodnie. Czas urlopów to w końcu czas wojaży :) Przede mną długa droga, a, jeśli wszystko się powiedzie, przed Wami mnóstwo podróży literackich...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone