• Skup się na...

  • Wszystko
  • recenzje
  • artykuły
  • wydarzenia
  • W recenzjach szukaj po...

  • autor
  • tytuł
  • seria
Podróż Literacka

Śladami "Obietnicy anioła"...

10 sierpień 2008 | 16:42 Obrazek upiększający ;)

- „Czarodziejski zamek wyrosły na morzu…” - zacytował François. – Szary cień, wznoszący się na tle mglistego nieba… O zachodzie słońca niezmierzone połacie piasku były czerwone, czerwona była cała ogromna zatoka; tylko gdzieś w głębi, z dala od lądu, sterczała prawie czarna w purpurze zachodzącego słońca wyniosła sylwetka opactwa, przywodząca na myśl fantastyczny zamek, zadziwiająca niczym pałac ze snu, nieprawdopodobnie niezwykła i piękna!” To oczywiście z Maupassanta. W tej wielkiej chwili pływów równonocy przedstawiam Ci „Mons Sancti Michaelis de Periculo Maris” – Górę Świętego Michała od Niebezpieczeństw na Morzu!Zdenerwowana Johanna obserwowała szare fale, rozbijające się o groblę, zalewające parkingi, liżące wieże strażnicze.- Na przykład zatoka – ciągnął François – przypływy i odpływy pokonywały ją z wyjątkową szybkością! Metr na sekundę! Linia wody przesuwała się piętnaście metrów! Mówię „pokonywały”, ponieważ w tysięcznym roku była tu wyspa, nie było grobli ani polderów.Podekscytowany wziął ją za rękę i pociągnął w labirynt stromych wąskich uliczek. Kute żelazne szyldy niezliczonych sklepików z pamiątkami naśladowały mniej lub bardziej udatnie te, które kiedyś tu wisiały. Wspaniale odrestaurowane domy z pruskiego muru miały pobudzające wyobraźnię nazwy, takie jak „Dom Karczochów”, „Siedziba Tiphaine”, „Siedziba Guesclin” lub „Dom Zmykającej Maciory”.W miarę jak wspinali się po kamiennych stopniach, pojawiały się coraz liczniejsze ogródki…...kilkusetletnie drzewa sięgały aż do potężnego majestatycznego szczytu, gdzie przebijała niebo złota iglica opactwa. Turyści oglądali ją, zadzierając do góry głowy i otwierając z podziwu usta.Innymi schodami, zadszani, z bolącymi nogami, dotarli na dziedziniec opactwa. Niezwykła, przyprawiająca o zawrót głowy romantyczna panorama przyciągała tu licznych zwiedzających, zwłaszcza zakochanych.Woda obmywała podnóże Mont-Saint-Michel, połączone ze stałym lądem nieszczęsną groblą. (…) – Dawno temu – zaczął [François – przyp. A.] – w miejscu, gdzie kończyła się piaszczysta pustynia, a zaczynał bezmiar wody, okrywany mgłami i targany burzami, stała wielka granitowa skała, nazywana Grobowcem. Góra ta, wznosząca się ku niebu niczym kamienny posąg, padła ofiarą natury, gdy w ósmym wieku las Scissy, który ją otaczał, ciągnąc się aż do Brocéliande, został całkowicie zalany podczas straszliwej burzy. Od tamtej port dwa razy dziennie, na wezwanie słońca i księżyca, podnoszą się morskie fale, z szybkością galopującego konia oblewają skałę i z gniewnym rykiem tocząc pianę, odcinają ją od świata.- Znajdująca się na granicy nieba i ziemi – podjął – ta dziwna „wyspa zmarłych” stała się siedzibą archanioła, pierwszej po Chrystusie postaci w królestwie Boga, przewodnika przy przejściu na tamten świat. Święty Michał ukazał się we śnie biskupowi Aubertowi z Avranches, nakazując mu, by na górze zwanej Grobowcem zbudował sanktuarium. Trzy razy prałat widział go we śnie, aż za trzecim razem postanowił wypełnić rozkaz wysłannika Boga.- Kiedy to było? – zapytała Johanna, zachwycona opowieścią François.- W tymże samym ósmym wieku! Szesnastego października siedemset dziewiątego roku Aubert poświęcił kaplicę Świętego Michała, zbudowaną z kamieni pozyskanych z tej góry.Doszli do placu, na którym królowało wielkie drewniane koło, zwrócone ku gwiaździstemu niebu.- A więc to jest ta słynna „szkapa”! – wykrzyknęła wesoło Johanna.W rzeczywistości urządzenie nazywało się „źrebak”, było czymś w rodzaju kieratu i służyło mnichom do wciągania na górę koszy z żywnością. Kilku mężczyzn, chodząc w środku koła, wprawiało je w ruch, a doczepiona doń lina nawijała się na bęben i unosiła kosz z jedzeniem.- W ten sam sposób wciągano granitowe bloki potrzebne do budowy opactwa – wyjaśnił François.Zwiedzili La Merveille, arcydzieło sztuki gotyckiej, składające się z kilku sal, wzniesione w XIII wieku w miejscu zabudowań romańskich, zniszczonych w wielkim pożarze w 1204 roku, wznieconym przez Bretończyków, którzy pragnęli odebrać Mont-Saint-Michel swym odwiecznym wrogom Normanom. Kiedy nie udało im się wedrzeć do twierdzy, podpalili wioskę, a ogień przeniósł się na zabudowania klasztoru. (…) Zaprowadził ją do najpiękniejszej części La Merveille – klauzury. Wokół dużego kwadratowego ogrody biegła galeria, oparta na smukłych eleganckich kolumnach, zdobionych motywami roślinnymi.(…) Potem skierowali swe kroki do imponujących sal w La Merville – Sali Rycerskiej, służącej zakonnikom za skryptorium, oraz do Sali Gościnnej. (…)- Warto wyobrazić sobie tę salę z meblami, gobelinami na ścianach, sklepieniami w brązowym i żółtym kolorze, z motywami geometrycznymi, z czerwono-niebieskimi witrażami, czerwono-zieloną posadzką, ozdobioną herbami króla Francji i Blanki Kastylijskiej: kwiatami lilii oraz kastylijskimi zamkami. Oczywiście czas zatarł intensywność tych barw. Czasami żałuję, że ludzie, na podstawie tego, co tu widzą, oceniają średniowiecze jako epokę szarą i smutną, podczas gdy było zupełnie inaczej.Znowu poszli wilgotnymi schodami, słysząc odległą muzykę……Johanna zatrzymała się przed przedziwną kamienną rzeźbą: święty Michał w stroju rzymskiego żołnierza, z zatartymi rysami twarzy, gniewnie mierzył palcem w czoło klęczącego przed nim prałata.- Święty Aubert! – wykrzyknął François. – Biskup Avranches! Michał Archanioł gniewa się, ponieważ biskup nie spełnił jego żądania i nie wybudował mu jeszcze sanktuarium na górze. Dlatego pojawił się po raz trzeci, robiąc znak na czole biskupa, aby ten w końcu pojął jego wolę. Dopiero wtedy Aubert przystąpił do budowy świątyni!- Jeszcze dziś można oglądać oryginalny fragment tej kaplicy. Zawdzięczamy to Yves’owi-Marie Froidevaux, głównemu architektowi Departamentu Zabytków, który w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym roku odsłonił kawałek muru tego sanktuarium podczas restaurowania krypty.Lektura Obietnicy anioła Frédéric Lenoir i Violette Cabesos zainspirowała mnie do poznania Mont-Saint-Michel. Jak widać, było warto. Opactwo tchnie atmosferą tajemniczości i robi piorunujące wrażenie swoją majestatycznością i wyjątkowością. Opuściłam je całkowicie nim zauroczona. Zresztą, nie tylko ja. Oprócz wspomnianego już Maupassanta oraz duetu Lenoir & Cabesos, o Mont-Saint-Michel napisano jeszcze kilka pozycji. I wiem jedno, na pewno po nie prędzej czy później sięgnę, żeby chociaż dzięki książkom wrócić w to bajeczne miejsce ;)

Tym kolosalnym wpisem, witam po wakacyjnej przerwie! ;)

(Wszystkie cytaty pochodzą z: Frédéric Lenoir, Violette Cabesos, Obietnica anioła, Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz, Warszawa 2006.)

Komentarze
  • Lilithin| 2008-8-10 19:03:50

    Piękne zdjęcia! Opactwo rzeczywiście robi wrażenie. Gratuluję udanego odpoczynku :)

    P.S. Może napisz do wydawnictwa z propozycją do opublikowania twoich zdjęć jako ilustracji w następnym wydaniu "Obietnicy anioła" ;)

    1
  • szamanka30| 2008-8-10 20:19:27

    Aniu! ale wejscie powakacyjkne!! :)Piękne zdjęcia i opisy z ksiazki doskonale dobrane.Chyba sobie fotki wydrukuje,bo nie będę przed komputerem siedziec ,a przypomniały mi "Obietnicę anioła", moją powieść nr 1 poprzedniego lata.
    ps. co to za ksiazka w niebieskiej okładce?

    2
  • nutta| 2008-8-10 22:10:36

    Prawda, że zadziwiające miejsce?! Takie wyniesienie na płaskim terenie i te owce na widokówkach i blaszanych pudełkach z ciastkami też są realne. Musieliśmy 20 minut czekać aż przejdą z pastwisk do zagrody:D Wnętrza, architektura porusza tajemnicą, spokojem, zapachem minionych czasów. Chciałabym kiedyś zobaczyć przypływ. A uliczka - komercyjna, ale sympatyczna. Jedliśmy kolację w jednej z restauracji:)Witam jeszcze raz:)

    3
  • Inblanco| 2008-8-11 10:08:27

    Piękne miejsce! Aż trudno uwierzyć, że istnieje ;)

    4
  • chiara76| 2008-8-11 12:00:49

    uwielbiam zamki i zamczyska i z przyjemnością "popodróżowałam" z Tobą;)) wirtualnie...

    5
  • Annie| 2008-8-11 21:13:10

    Bardzo się cieszę, że zdjęcia przypadły Wam do gustu :) Dziękuję! :)

    Szamanko, ta książka to 'Qui a tue le Douanier du Mont-Saint-Michel' Michela Heberta.

    6
  • Foxinaa| 2008-8-19 12:58:01

    W końcu dotarłam:) Aniu śliczne zdjęcia, musze od Ciebie wyciągnąc szczegóły podróży:D

    7
  • Annie| 2008-8-20 13:48:34

    Witaj Foxino po tak długiej przerwie! :) Co zaś się tyczy szczegółów, to służę :) Tak jak obiecałam, powiedz tylko gdzie chcesz się wybrać, a powiem wszystko co wiem :D

    8
  • mary| 2009-11-28 19:45:44

    o jaaaaa Mont St Michel byłam byłam, niesamowite miejsce!!!

    9
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Człowiek bez ojczyzny

Stałem się tak zwanym pisarzem science fiction w momencie, gdy ktoś orzekł, że jestem pisarzem science fiction. Nie chciałem zostać zaklasyfikowany w ten sposób, więc zastanawiałem się, czym tak bardzo kogoś uraziłem...

Urodzinowy wywiad z Małgorzatą Musierowicz!

Przed zdmuchnięciem świeczki na torcie, należy sobie pomyśleć życzenie. I broń Boże nie wypowiadać go na głos, bo mogłoby się nie spełnić. Jednak ja zaryzykowałam i podzieliłam się nim z moją Dobrą Wróżką...

Ekranizacja "Drogi" Cormaca McCarthy`ego

Ostatnio zrobiło się trochę filmowo na Dzienniku Literackim i dzisiejszy wpis też wpisze się w ten kinematograficzny trend. Znalazłam bowiem kilka kadrów z ekranizacji Drogi Cormaca McCarthy’ego...

Śladami „Tajemnicy Gaudiego” Estebana Martína i Andreu Carranzy

Ruta del Modernisme. Jeden z najpiękniejszych szlaków turystycznych Barcelony. María aż mruknęła z zadowolenia na myśl o tym, że spędzi cały dzień wśród pereł katalońskiej architektury. Kobieta była historykiem sztuki. Niewielu jednak wiedziało...

I Love Your Blog (zabawa)

Już dawno nie ogarnęła mnie taka fala ciepła, jak wówczas, kiedy po raz pierwszy przeczytałam wpis Magdaleny, która odznaczyła mnie plakietką I Love Your Blog...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone