• Skup się na...

  • Wszystko
  • recenzje
  • artykuły
  • wydarzenia
  • W recenzjach szukaj po...

  • autor
  • tytuł
  • seria
Wywiad

Lubię eksperymentować - wywiad z Andrew Taylorem

10 luty 2009 | 21:11 Obrazek upiększający ;)

Autor ponad dwudziestu książek. Laureat prestiżowych nagród literackich, dwukrotnie uhonorowany Ellis Peters Historical Dagger Award oraz Cartier Diamond Dagger 2009. Prekursor kryminałów historycznych angażujących w fabułę prawdziwe postaci. Człowiek-legenda, uznawany za jednego z najważniejszych brytyjskich autorów powieści kryminalnych. O Edgarze Allanie Poe, sposobach na pisanie powieści i radach Owidiusza, specjalnie dla Dziennika Literackiego, opowiada Andrew Taylor.

  • Anna Kutrzuba: Jesteś uznawany za jednego z najznakomitszych brytyjskich twórców kryminałów. Polscy czytelnicy znają Cię jednak przede wszystkim jako autora powieści grozy pt. Amerykański chłopiec. Dlatego też nie mogę nie rozpocząć tego wywiadu od pytania związanego z tą powieścią. Pierwszego, a zarazem zasadniczego. Dlaczego Edgar Allan Poe?
  • Andrew Taylor: Każdy, kto pisze powieści kryminalne, musiał kiedyś czytać opowiadania Poe’go, które tak silnie wpłynęły na rozwój gatunku. Jednak tym, co zainspirowało mnie do napisania książki, było odkrycie, którego dokonałem w latach 90., kiedy dowiedziałem się, że Poe spędził pięć lat swojego dzieciństwa w Anglii i że była to Anglia czasów Jane Austen, a nie królowej Wiktorii. Dodając do tego odkrycia fakt, iż był on w połowie Brytyjczykiem, nagle zacząłem postrzegać Poe’go w zupełnie odmienny sposób. Dotychczas widziałem w nim jedynie Amerykanina i protoplastę współczesnych pisarzy gatunku.
  • A.K. Amerykański chłopiec to fantastyczne połączenie prawdy i fikcji składające się na wielowymiarową, wielopłaszczyznową powieść. Co skłoniło Cię do połączenia historycznej powieści kryminalnej z podróżą przez biografię Edgara Allana Poe?
  • A.T. Poe dał mi szansę na eksplorowanie całości kultury – od Anglii sprzed 200 lat, aż po pogrążone w osamotnieniu mocarstwo światowe.
  • A.K. Biografia Edgara Allana Poe jest pełna niejasności, niedopowiedzeń, tajemnic. Czy próba odnalezienia prawdy o nim w tym szumie informacyjnym nie jest syzyfową pracą? Gdzie Ty szukałeś prawdy o Poem?
  • A.T. Uważam, że urok Poe’go tkwi częściowo właśnie w tym, że jego życiorys zawiera w sobie niemal tyle samo pytań i niepewności, co faktów. Dotyczy to zwłaszcza czasów jego dzieciństwa. Im bardziej mu się przyglądasz, tym mniej widzisz! Zniknięcie jego ojca, kiedy Poe miał zaledwie parę miesięcy, było dla mnie prawdziwym prezentem. Dało mi ono bowiem, jako pisarzowi, niesamowite pole manewru. Ponadto chciałem stworzyć przestrzeń zdarzeń, które mogły wpłynąć na Poe’go lata później, już jako na dorosłą osobę, i na jego twórczość, zarówno na poezję, jak i prozę.
  • A.K. Jak wiele czasu zajęły Ci przygotowania do napisania powieści?
  • A.T. Początkowo planowałem napisać sztukę, która traktowałaby o dzieciństwie Poe’go. Dziewięć czy dziesięć lat później ukazał się Amerykański chłopiec. Prace nad powieścią objęły wiele badań dotyczących Poe’go i kontekstu historycznego. Oczywiście w międzyczasie pisałem inne powieści. Myślę, że pisanie Amerykańskiego chłopca zajęło mi dwa lata solidnej pracy.
  • A.K. T.S. Eliot stwierdził, że Poe jest bardziej europejski, aniżeli amerykański; że jest europejskim wysiedleńcem. Czy zgodziłbyś się z jego zdaniem?
  • A.T. Myślę, że tak, Poe był bowiem bardzo świadomy tego, że wywodzi się z kultury europejskiej i postrzegał samego siebie jako ‘gentlemana’ rodem z europejskich tradycji. Ale podejrzewam, że cieszył się także z tego, że był Amerykaninem. Chciał obu tych rzeczy.
  • A.K. A myślisz, że Poe jest adekwatny do dzisiejszych czasów?
  • A.T. Oczywiście! Poe wyśmienicie pisze o tym, jak pracuje rozum, a zwłaszcza o tym, czym jest obsesja i strach. Jest jednym z najważniejszych trendsetterów XIX-wiecznej światowej literatury. I stał się – dzięki filmom, sztuce, muzyce itp. – swoistą ikoną uniwersalnej kultury. Co ważne, na swoich własnych warunkach. Niewielu autorów dostąpiło takiego zaszczytu.
  • A.K. Czy kiedykolwiek spodziewałeś się, że Amerykański chłopiec spotka się z takim zainteresowaniem?
  • A.T. Nie! Ale cieszę się, że tak się stało. Pewnie dlatego, że Poe tak wiele dla mnie znaczy! Co więcej, wydaje się, że moja powieść stała się prekursorem nowego mini-podgatunku powieści; tych, opowiadających właśnie o losach Poe.
  • A.K. W Polsce znany jesteś również jako autor serii powieści kryminalnych opowiadających o śledztwach dwójki bohaterów: inspektora Thornhilla i Jill Francis. Skąd pomysł na tę serię?
  • A.T. Chciałem napisać serię powieści, które eksplorowałyby granicę Anglii i Walii (gdzie mieszkam) i których akcja toczyłaby się w latach 50. XX wieku. To okres, który Brytyjczycy zwykli bardzo uromantyczniać. Chciałem użyć powieści kryminalnych do ukazania, jakie społeczeństwo lat 50. naprawdę było. Mamy tendencję do zapominania o tym, iż był to czas ogromnych przemian politycznych, społecznych i ekonomicznych w tym kraju. Ludzie wynieśli z niego zupełnie różne od dzisiejszych bagaże psychologicznych doświadczeń.
  • A.K. Stworzyłeś dotychczas trzy serie literackie: Lydmouth, Dougal i trylogię z Roth. Co sprawia Ci największą przyjemność w pisaniu kontynuacji historii stworzonych niegdyś bohaterów? A czego w pisaniu serii nie lubisz?
  • A.T. Do wad należy, w sferze fabuły, prawo malejących przychodów – istnieje niebezpieczeństwo powtarzania się, a co za tym idzie, bycia nudnym (i dla siebie, i dla swoich czytelników). To właśnie dlatego tak lubię eksperymentować. Także liczba morderców może być z powieści na powieść coraz mniej wiarygodna. Zaletą jest na pewno szansa na rozwój postaci nie tylko w obrębie jednej powieści, ale przez całą serię – tak, jak to próbowałem uczynić z Lydmouth. Poza tym, łatwiej pisać książkę z jakiejś serii niż autonomiczną powieść, gdyż już wiesz, jakie będzie tło obyczajowe itp.
  • A.K. Akcja wielu z Twoich powieści osadzona jest w przeszłości. Fabuła Amerykańskiego chłopca rozgrywa się nawet w XIX wieku. Dlaczego? Czyżby współczesność była dla Ciebie niewygodna? A może przeszłość jest dla pisarzy dużo bardziej malownicza?
  • A.T. Uważam, że obserwowanie relacji pomiędzy przeszłością a teraźniejszością jest fascynujące. Powieść osadzona w przeszłości musi być odczytana na dwa sposoby – w sposób dosłowny i jako komentarz dotyczący współczesności.
  • A.K. Czy istnieją jakieś podobieństwa pomiędzy Tobą a Twoimi bohaterami? Czy ukryłeś, w którejś ze swoich powieści swoje alter ego?
  • A.T. Och, oczywiście! Myślę, że wszystkie moje powieści zawierają pewne elementy autobiograficzne. Niemniej jednak czasami te powiązania są trudne do wychwycenia. Rosington, miasto katedralne z moich powieści, stanowi najlepszy przykład na zobrazowanie tej tezy – wspominam o nim w wielu moich książkach, a jego wizję oparłem na wspomnieniach miasta, w którym wyrosłem.
  • A.K. Jak pracujesz? Czy masz swoją codzienną rutynę?
  • A.T. Nie możesz siedzieć i czekać na wenę! Staram się pracować od 9 do 18, pięć/sześć dni w tygodniu, ale rzadko mi się to udaje. Kiedy tworzę pierwszy szkic, liczę słowa i sumuję je w jedną całość. To naprawdę ważne dla pisarza, aby on/ona znalazł/znalazła swój sposób na mierzenie swojej własnej pracy.
  • A.K. Co stanowi inspirację dla Ciebie przy pisaniu kolejnych powieści? Co wpływa, bądź może wpłynąć na kształt Twojej pracy?
  • A.T. Nie jest łatwo odpowiedzieć na to pytanie – wiele powieści ma swoje początki w bardziej lub mniej filozoficznych czy etycznych ideach (bądź problemach), które kołaczą się w mojej głowie. Pisanie powieści to na swój sposób myślenie na głos, jednak bez znajdowania odpowiedzi na zadane pytanie. Miejsca również często bywają inspirujące, podobnie potencjalne tytuły. Zawsze gdzieś, kiedyś następuje taki moment, kiedy wiem, że mam pomysł na powieść.
  • A.K. A kiedy już masz w myślach zarys powieści, kiedy zaczynasz ją pisać, jak wygląda Twoja praca? Wiesz od początku do końca, jak będzie wyglądać powieść, czy po napisaniu podstawy, uzupełniasz ją o różne wskazówki, bądź wątki?
  • A.T. Bardzo chciałbym mieć w myślach strukturę moich powieści, zanim zacznę je pisać. Czasem zdarza się to w przypadku tytułów z serii, ale zazwyczaj jak tylko zaczynam pisać, odchodzę od każdego planu, który wcześniej sobie założyłem. Pisanie powieści jest dla mnie procesem eksploracji. Nigdy nie wiem, co znajdę, dopóki tam nie dotrę. Zatem błądzę przez pierwszy szkic, a następnie rewiduję go, porządkuję fabułę, tworząc drugi – nowy. Wszelkie wskazówki są czymś, co możesz umieścić w powieści już po jej napisaniu.
  • A.K. Co jest według Ciebie najtrudniejsze, a co najprzyjemniejsze, w pisaniu powieści?
  • A.T. Pisanie. I pisanie.
  • A.K. A kiedy Ty zacząłeś pisać?
  • A.T. Zdecydowałem się to robić kiedy miałem 10 czy 12 lat. Ze sporą łatwością pisałem opowiadania, kochałem czytać książki, a co więcej – naprawdę, ale to naprawdę podobało mi się to, że nie musiałbym nosić krawata do pracy. Och, myślałem, że wszyscy pisarze zarabiają wiele pieniędzy i posiadają po kilka domów w różnych zakątkach świata. Jak łatwo można się pomylić!
  • A.K. A gdybym zapytała Cię teraz jako pisarza z doświadczeniem, regularnie udzielającego się w warsztatach pisarskich organizowanych dla młodych twórców kryminałów, jakie byłyby złote rady, jakie udzieliłbyś swoim początkującym studentom, co byś powiedział?
  • A.T. Jest tylko jedna reguła warta czegokolwiek: pisarze piszą. Nie przeprowadzają badań, nie planują, nie czekają na inspirację... siadają i piszą. Owidiusz doradzał aspirującym do tworzenia rzymskim poetom, aby pisali co najmniej jeden wers dziennie, i to jest naprawdę dobra rada. Staraj się popychać swoje pisanie do przodu, a wtedy, na pewno wszystko inne przyjdzie w swoim czasie i, koniec końców, się uda.
  • A.K. Skoro już wiem, że kochasz pisać, chciałabym zapytać o Twoją miłość do książek. Czyżby była ona genetyczna?
  • A.T. Tak. Dorastałem w rodzinie, w której każdy czytał książki niemal przez cały czas!
  • A.K. A kogo Ty czytywałeś? Jacy autorzy, bądź jakie powieści, wpłynęły na Ciebie i Twoją twórczość?
  • A.T. Kiedy dorastałem, chętnie sięgałem po wszystkich najznakomitszych brytyjskich i amerykańskich twórców kryminałów. Jednak zanim napisałem swoją pierwszą powieść kryminalną, Caroline Minuscule, odkryłem kryminały Patricii Highsmith z Ripleyem w roli głównej. One były dla mnie inspiracją – nagle poznałem bohatera, który równocześnie był mordercą. A co najważniejsze, te kryminały wychodziły poza granice, jakie wyznacza formuła gatunku.
  • A.K. Co stanowi o tym, że jakaś książka jest dla Ciebie szczególna? Czy są w ogóle takie, a jeśli tak, to czy mógłbyś zdradzić tytuł tej najbardziej ukochanej?
  • A.T. Jest tak wiele książek, które są wyjątkowe. W mojej bibliotece na bezludnej wyspie chciałbym mieć Prousta, Lampedusa, Dickensa, Trollope’a... i oczywiście Poe’go. Wśród wielu, wielu innych.
  • A.K. A kiedy my do naszych biblioteczek będziemy mogli dołożyć kolejną Twoją powieść? Czy mógłbyś zdradzić nad czym teraz pracujesz?
  • A.T. Jestem w trakcie pisania książki pt. The Anatomy of Ghosts (pol. Anatomia duchów), której akcja osadzona jest w XVIII wieku, a sceną zdarzeń jest głównie Uniwersytet w Cambridge. Ta powieść to na poły kryminał, na poły powieść grozy, może nawet po części historia miłości... Jeszcze tego do końca wiem! Ale mam nadzieję dowiedzieć się wkrótce.
  • A.K. My zaś mamy nadzieję, że będzie nam dane przeczytać niebawem kolejne przekłady Twoich powieści. Serdecznie dziękuję za wywiad!
Recenzje książek Andrew Taylora na Dzienniku Literackim Oficjalna strona Andrew Taylora Andrew Taylor na YouTube

Komentarze
  • Login
Przepisz kod z obrazka

Kot, który patrzył w gwiazdy

Fishport, Moose County. W skromnej rybackiej wiosce w pobliżu Moose County w tajemniczych okolicznościach ginie niedawno przybyły do okręgu turysta...

Alan Bradley o Flawii de Luce!

Zadebiutował w wieku 70 lat, pisząc powieść o 11-letniej dziewczynce. Jego książka, o bardzo słodkim tytule, szybko wspięła się na szczyty list bestsellerów. Również w Polsce „Zatrute ciasteczko” zjednało sobie bardzo wielu fanów...

Tragedia nad rozlewiskiem

Po obejrzeniu pierwszego odcinka nie wiedziałam, co powiedzieć. Pomyślałam: może to tylko tak na początku, taki odcinek wprowadzający i stąd tak… inaczej. Jednak, kiedy zobaczyłam wczoraj, że w zasadzie nic się nie zmienia, zwątpiłam...

Śladami "Młodych lwów"...

Barka zgrzytnęła o dno przed równą, płaską plażą. Rampa opadła. Noe dał susa. Czuł, że rynsztunek obija mu boki, a zimna woda chlupie w butach. Co tchu pobiegł za niską diunę i przywarował. Koledzy szybko wyskakiwali z barki. Rozpraszali się...

Happy Birthday, Mrs. Christie!

To właśnie 15 września, sto osiemnaście lat temu, urodziła się Agatha Christie. Z okazji urodzin Królowej Kryminału, portal Zbrodnia w Bibliotece przygotował nie lada gratkę...

statystyka

copyright 2008-2010 dziennik-literacki.pl | Wszelkie prawa zastrzeżone