"Opowiastki"

- Autor: Söderberg Hjalmar
- Tytuł: Opowiastki
- Tytuł oryginału: Historietter
- Język oryginału: szwedzki
- Przekład: Paweł Pollak
- Liczba stron: 108
- Rok wydania: 2003
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 115 x 165 mm
- ISBN: 83-918915-1-8
- Wydawca: szwedzka.pl, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Wrocław
Uznaje się je za jedno z najwybitniejszych osiągnięć Hjalmara Söderberga, a jego samego za mistrza małych form prozatorskich. Na opublikowane po raz pierwszy w 1898 roku Opowiastki składa się dwadzieścia mikro-opowiadań, których akcja dzieje się w Sztokholmie na przełomie XIX i XX wieku. Ubrane w drobne, proste formy, posiadają wspólnego narratora-bohatera – szwedzkiego dekadenta. Flanöra – szlifbruka – człowieka chylącego się ku upadkowi, który jest pozbawiony i wiary w życie, i woli życia; który hołduje indywidualizmowi. Słowem, fin de siècle, dekadentyzm i symbolizm. I opowiastki – przejmujące i zachwycające w swej prostocie. Po Niebłahych igraszkach czas na drugie spotkanie ze szwedzkim klasykiem. Intensywne i bardzo mocne.
Opowiastki to kolejna po debiutanckich Zbłąkaniach książka, która usadawia się w obrębie zapoczątkowanego przez Hjalmara Söderberga tzw. nurtu flanerskiego, szwedzkiej odmiany dekadentyzmu. Jej głównym tematem jest odwieczna potrzeba poszukiwania sensu życia; tak immanentna ludziom.
Pisarz opowiada o świecie, w którym ludzie szukają sensu istnienia w miłości, lecz którzy nie zawsze zostają nią obdarowani. Nie dostrzegają oni, że ich poszukiwania są pozbawione sensu, jałowe, z góry skazane na porażkę. Niczym jeden z bohaterów jednego z opowiadań, Snu o wieczności, Söderberg opowiada o tym nie pełen rozpaczy, lecz dumny i szczęśliwy, że wie więcej od pozostałych: świata nie da się zrozumieć. Wymyka się on ludzkiemu pojmowaniu. Jest nieodgadniony, niewytłumaczalny, zagadkowy. Człowieku, pogódź się z tym i biernie poddaj jego prawom.
Już pierwsze opowiadanie zbioru, Rysunek tuszem, nie pozostawia złudzeń. Jest tak króciutkie, że przytoczenie go w całości nie nastręczy nikomu żadnego problemu:
Któregoś kwietniowego dnia przed wieloma laty, w czasach, gdy wciąż zastanawiałem się nad sensem życia, wszedłem do małej trafiki w bocznej uliczce, żeby kupić cygaro. Wybrałem ciemne, kanciaste El Zelo, schowałem je do cygarnicy, zapłaciłem i zebrałem się do wyjścia. Wtem przyszło mi do głowy, żeby młodej dziewczynie pracującej w sklepiku, u której często kupowałem cygara, pokazać niewielki rysunek w tuszu, znajdujący się przypadkiem w moim portfelu. Dostałem go od pewnego młodego artysty i uważałem, że jest bardzo ładny.
- Proszę zobaczyć - powiedziałem i wręczyłem jej rysunek. - Co pani o nim sądzi?
Wzięła go do ręki z wyraźnym zaciekawieniem i przyglądała mu się bardzo długo i z bardzo bliska. Obróciła nim na wszystkie strony, a jej twarzyczka nabrała wyrazu wytężonej pracy umysłowej.
- No, co to oznacza? - zapytała na koniec ze spojrzeniem żądnym wiedzy.
Lekko się zdumiałem.
- To nie ma jakiegoś szczególnego znaczenia - odrzekłem. - To tylko krajobraz. Tu jest pole, na górze niebo, a tam droga... Zwykła droga...
- Tyle chyba widzę - fuknęła dość nieuprzejmie - ale chcę się dowiedzieć, co to o z n a c z a.
Byłem zakłopotany i bezradny - nigdy nie przyszłoby mi na myśl, że rysunek ma coś oznaczać. Lecz jej przekonaniem nie dało się zachwiać - wmówiła sobie, że obrazek jest czymś w rodzaju zagadki „gdzie jest kotek”? W przeciwnym razie po co bym go pokazywał? Na koniec przyłożyła go do szyby, żeby stał się przeźroczysty. Zapewne kiedyś pokazano jej takie osobliwe karty do gry, na których normalnie widać dziewiątkę karo lub waleta pik, ale które trzymane pod światło przedstawiają coś nieprzyzwoitego.
Badanie nie przyniosło jednak rezultatu. Oddała mi rysunek, a ja zebrałem się do wyjścia. Wtedy ta biedna dziewczyna nagle mocno poczerwieniała i wybuchnęła bliska płaczu:
- A fe! to naprawdę brzydko z pana strony tak się ze mnie naśmiewać. Wiem bardzo dobrze, że jestem ubogą dziewczyną, której nie było stać na zdobycie lepszego wykształcenia, ale nie jest to chyba powód, żeby się ze mnie naśmiewać. Czy nie może mi pan powiedzieć, co ten obrazek oznacza?
Co miałem odrzec? Dałbym wiele, żeby móc jej powiedzieć, co oznacza, ale nie mogłem, albowiem nic nie oznaczał!
* * *
Tak, od tamtej chwili minęło wiele lat. Palę teraz inne cygara i kupuję je w innej trafice. Nie zastanawiam się też więcej nad sensem życia; i bynajmniej nie dlatego, że wydaje mi się, iż ów sens znalazłem.
Ta jedna opowiastka to kwintesencja stylu Hjalmara Söderberga. To żartobliwy, to melancholijny, zwodzi czytelnika. Zaskakuje, obiecuje puentę, po czym pozwala wyruszyć swojemu pióru w podróż po papierze w zupełnie innym kierunku od przewidywanego. Jest nieco cyniczny, bo sprowadza ludzkie życie do kilku epizodów, które pozbawia patosu i jakiejkolwiek wagi. Jego spostrzeżenia są tym dotkliwsze, że wypowiadane beznamiętnie. Relacjonuje je niczym sprawozdanie z obserwacji. Söderberg sprawia bowiem wrażenie, jakby był naukowcem i brał pod swój mikroskop człowieka – podgląda go, bada, analizuje. Po czym opisuje przy użyciu pięknego, eleganckiego, a przy tym niezwykle chłodnego języka, który znakomicie koresponduje z przygnębiającym przesłaniem zbioru.
Zachwyca więc wszechobecna melancholia, przenikliwość sądów i wyjątkowy styl Söderberga. A także szwedzki dekadentyzm, niby podobny, a jednak inny od polskiego. Odmienny od Kasprowicza czy Przerwy-Tetmajera. Przypominający Berenta. Inspirujący, piękny, erudycyjny.

|
|
|

mary| 2009-12-6 11:10:31
podoba mi się recenzja i fragment. czytałam jedną książeczkę coś z Martinem w tytule.
1litera| 2009-12-6 22:54:31
Oh, "Opowiastki" kuszą mnie już od dłuższego czasu, grubo ponad rok, i zawsze ostatecznie zapomnę je zamówić;)
2Annie| 2009-12-6 23:47:15
"Młodość Martina Bircka" :) Wspomnianej przez Ciebie, Mary, powieści jeszcze nie czytałam, ale liczę, że w niedalekiej przyszłości się to zmieni :)
3

Bliźnięta Fahrenheit
Prozę Fabera kocham miłością bezdenną. I całkowicie bezkrytyczną. Ale chyba słusznie. To bez wątpienia jeden z najważniejszych autorów współczesnych...

Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna...

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja
Po obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Cabourg Prousta
Bardzo rozsądna wydaje mi się wiara celtycka, że dusze tych, których straciliśmy, uwięzione są w jakiejś niższej istocie, w zwierzęciu, roślinie, rzeczy nieożywionej...

Jest różą, jest różą, jest różą… Gertruda Stein
Co pan sądzi o Gertrudzie Stein, panie Joyce, pyta Arno. O kim? O amerykańskiej pisarce Gertrudzie Stein, zna pan jej książki? Joyce milczał dobrą chwilę, a na koniec mówi: co to w ogóle za imię, Gertruda, u nas, w Irlandii, nazywamy tak tylko krowy...





