"O miłości i śmierci"

- Autor: Süskind Patrick
- Tytuł: O miłości i śmierci
- Tytuł oryginału: Über Liebe und Tod
- Język oryginału: niemiecki
- Przekład: Ryszard Wojnakowski
- Liczba stron: 72
- Rok wydania: 2009
- Oprawa: twarda
- ISBN: 978-83-247-0941-0
- Wydawca: Świat Książki, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Warszawa
Od początku dziejów kultury człowiek jako artysta, a od czasów Orfeusza człowiek jako poeta niewieloma tematami zajmował się tak wytrwale, jak miłością. Zagadkowa, tajemnicza, mistyczna, od dziesiątek lat analizowana jest z nieskończoną szczegółowością. Nikt nie wie o niej niczego dokładnie i nie da się jej wyjaśnić w stopniu dostatecznym, a pomimo to każdy człowiek pojmuje ją jako sprawę najściślej osobistą i najważniejszą dla jego egzystencji.
Miłość jako jedyna z dostępnych ludziom doświadczeń przybliża do nieśmiertelności i do Absolutu, twierdzi Süskind. To między innymi dlatego opisuje się ją najczęściej terminologią religijną. Taki sposób postrzegania erosu wyzwala w nas naturalny sprzeciw wobec fizjologicznego, a przez to redukcjonistycznego, opisywania jego obecności w świecie. Eryksimachos już na zawsze pozostanie jedynym, który w oddziaływaniu Erosa będzie widział stałą fizyczną; jeden z przejawów działalności enzymów, hormonów i aminokwasów.
Za miłość zawsze płaci się utratą rozsądku, rezygnacją z własnego „ja” i wynikającym z tego ubezwłasnowolnieniem. Najczęściej rezultatem jest narażenie się na śmieszność, w najgorszym razie katastrofa o wymiarze światowym. Süskind nie ogranicza się w swoich rozważaniach wyłącznie do miłości dwojga kochanków. Interesuje go miłość sama w sobie, także ta rodziców do dzieci czy poddanych do własnego przywódcy. Zastanawia się nad tym, czy każdy afekt można nazwać miłością. Czy jest nią już sam akt seksualny? Albo czy miłość jest miłością bez jej konsumpcji? To, co szczególnie zwraca uwagę niemieckiego prozaika to pewna prawidłowość, dająca się zaobserwować w rozpatrywanych przez niego przypadkach; fakt, że każdemu z zakochanych miłość przynosi prócz uczucia niebiańskiej lekkości, pozornie przerażającą nonszalancję wobec śmierci.
Jednak rozmyślania na temat śmierci nie zastępują rozważań nad naturą miłości. Są one wobec nich komplementarne. Oba te stany są bowiem tak naprawdę jednością, którą najpełniej obrazuje postać Orfeusza. Mityczny śpiewak staje się na kartach O miłości i śmierci (2005) symbolem kompletności; ucieleśnieniem połączenia dwóch pozornie nieprzystających do siebie pierwiastków.
Ta kohabitacja nie jest jedyną sprzecznością, na jaką Süskind pragnie nam zwrócić uwagę. W ostatnich zdaniach eseju pisze o miłości i religii – o tym, jak chłodny, beznamiętny, wykalkulowany jest afekt, jakim Jezus darzy ludzi. Pisarz łączy w utworze rozważania nad miłością i śmiercią z przykładami z życia, literatury, sztuki i religii. O tej ostatniej pisze bez nabożnej czci, choćby przewrotnie zamieszczając ironiczną analizę wykorzystywanej przez Jezusa socjotechniki przy wskrzeszaniu Łazarza (nota bene, znakomity fragment!). Odnosi się do Uczty Platona, Fajdrosa Sokratesa, Stendhala, Novalisa, Baudelaire’a czy Manna. Ta intertekstualność tekstu przemienia O miłości i śmierci ze zwykłego utworu w błyskotliwy, niezwykle erudycyjny, lecz nieprzyzwoicie krótki esej, po którego lekturze odczuwam piekielny niedosyt. Choć Süskindowi jeszcze daleko do prozatorskiej swady Eco (którego eseje wprost uwielbiam!), przyjemnie było zanurzyć się w zebranych przez niego słowach.

|
|
|

kolmanka| 2009-8-6 21:16:18
Widziałam dziś na półce w Śk tę pozycję. Tego autora czytałam tylko "Pachnidło" i nie byłam przekonana co do tej książki. Jednak po Twojej recenzji z chęcią sięgnę po Suskinda... z ciekawości.
1Annie| 2009-8-6 21:41:01
Kolmanko, powiem Ci szczerze, że ze wszystkich utworów Süskinda najmniej lubię "Pachnidło", dlatego jeśli niczego więcej jego autorstwa nie czytałaś, zachęcam Cię do sięgnięcia po inne teksty (są lepsze ;) "O miłości i śmierci" to króciutki traktat, którym możesz się nie nasycić ;) Dlatego też polecam "Kontrabasistę i inne opowiadania" - przepiękne!
2kolmanka| 2009-8-7 7:24:01
o to dzięki za poradę. Sięgnę po "Kontrabasistę..." i to niebawem;)
3Annie| 2009-8-7 22:02:56
Cała przyjemność po mojej stronie :) Miłej lektury!
4

Barocco
Wreszcie doczekałam się dobrego kryminału z naszego polskiego podwórka. Powieść króciutka (nieco ponad 180 stron), niepozorna, ale całkiem wciągająca. Muszę przyznać, że bardzo miło mi się ją czytało...

Przeszłość Sebastiana kryje jeszcze wiele tajemnic! – wywiad z C.S. Harris
O swoim bohaterze C.S. Harris mówi, że stanowi wypadkową Austenowskiego pana Darcy’ego i Jamesa Bonda. Przystojny, odważny, elokwentny; prawdziwy ideał. Czego boją się anioły to pierwsza część cyklu C.S...

„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja
Po obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji...

Śladami Henri Toulouse-Lautreca. Kronika zapomnianego dzieciństwa
Różowe dzieciątko w różowym mieście. Henri albo Henry (tę formę wolała jego matka) de Toulouse-Lautrec urodził się przed świtem, w mroczny listopadowy poranek 1864 roku...

Pokój bez książek... (stosik)
... jest jak ciało bez duszy. Tak twierdził Cyceron i trudno jest mi nie przyznać mu racji ;) Moja biblioteczka wzbogaciła się w mijającym tygodniu o kolejne książkowe skarby, a ja dochodzę do wniosku, że prawdą jest...





