"Hańba"

- Autor: Coetzee John Maxwell
- Tytuł: Hańba
- Tytuł oryginału: Disgrace
- Język oryginału: angielski
- Przekład: Michał Kłobukowski
- Liczba stron: 256
- Rok wydania: 2004
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 145 x 205 mm
- ISBN: 83-240-0053-4
- Seria: Znak Proza
- Wydawca: Znak, Społeczny Instytut Wydawniczy Sp. z o.o.
- Miejsce wydania: Kraków
Rzadko kiedy zdarza mi się odbyć literacką podróż do Afryki. Właściwie na palcach jednej ręki mogłabym wymienić tytuły książek, za pośrednictwem których dane mi było zakosztować atmosfery Czarnego Lądu. Jednak ani wspomnienia Corinne Hoffman, ani powieść Karen Blixen, nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, jak Hańba Johna Maxwella Coetzee. Doskonała powieść. Na miarę Noblisty.
John Maxwell Coetzee urodził się 9 lutego 1940 roku w Kapsztadzie. Pisarz, krytyk literacki. Márquez Afryki. Zadebiutował w 1974 roku powieścią Dusklands. Jest jednym z dwóch autorów (obok australijskiego pisarza Petera Carey), którzy zostali dwukrotnie uhonorowani prestiżową Nagrodą Bookera: za Życie i czasy Michaela K. w 1983 oraz za Hańbę w 1999 roku. Laureat literackiej Nagrody Nobla w 2003 roku. Z uzasadnienia komisji noblowskiej, otrzymał ją za prozę cechującą się analityczną błyskotliwością i wymownymi dialogami. Na wieść o tym, iż nagrodę wręczono Coetzee’mu, Ryszard Kapuściński powiedział: Jest to znakomita postać – człowiek wielkiej skromności i rzetelności, przywiązujący wielką wagę do słowa, mający poczucie wielkiej odpowiedzialności za to, co pisze i co wyraża, o wielkiej wrażliwości literackiej i ludzkiej. Te cechy da się dostrzec w jego powieści – jego proza jest niezwykle elegancka. Spełnia wszystkie cechy doskonałej literatury.
Bohaterem Hańby jest pięćdziesięciodwuletni profesor Politechniki Kapsztadzkiej, David Lurie. Dwukrotnie rozwiedziony koneser kobiecych wdzięków wiedzie samotne, uporządkowane życie, które co czwartek wypełnia mu towarzystwo egzotycznej Sorayi. Jednak znudzony swoją egzystencją, a nade wszystko nie mogąc pogodzić się z dotykającą go starością, Lurie nawiązuje romans z młodziutką studentką, Melanie Isaacs, którą poznaje na prowadzonym przez siebie kursie z poezji romantycznej. Choć zdaje sobie sprawę, jakie grożą mu konsekwencje, podejmuje ryzyko i spotyka się z dziewczyną. Romans przerywa oskarżenie go przez studentkę o molestowanie seksualne. Lurie traci dziewczynę, traci pracę, traci szacunek otoczenia. Wyjeżdża z wizytą do córki, na farmę, mając nadzieję w spokoju przemyśleć swoje sprawy. Jednak, ku jego przerażeniu, i tam okrywa się hańbą…
Tytułowa hańba ma w powieści niezwykle wiele odcieni. W wyniku romansu zhańbieni zostają i Melanie, i Lurie, każde na swój sposób. Lucy, córka profesora, zostaje okryta hańbą, kiedy w wyniku napadu zostaje zgwałcona przez trzech sprawców. Relacje pomiędzy społecznością białych a czarnych mieszkańców Południowej Afryki również okryte są hańbą. Haniebne są stosunki pomiędzy Davidem a Lucy. Haniebny jest stosunek ludzi do umierających w klinice Bev Shaw zwierząt. Hańba, hańba, hańba, po trzykroć hańba. Hańba hańbionym i hańbiącym…
Każdy z bohaterów inaczej radzi sobie z hańbą. Każdy z nich szuka własnego sposóbu na radzenie sobie z życiem z piętnem pohańbienia. Co ciekawe, właściwie żaden z bohaterów nie stara się walczyć z okrywającą go hańbą. Sprawiają wrażenie, jakby dostosowywali się do wszystkich przeciwności losu – przyzwyczajają się do skutków, jakie niesie z sobą pohańbienie. Na pozór bezdyskusyjnie poddają się okolicznościom. Jednak Lurie w pewnym momencie powieści tak mówi: Popadłem w stan pohańbienia, z którego niełatwo mi będzie się podźwignąć. Nie próbowałem uniknąć tej kary. Nie śmiem przeciwko niej się burzyć. Na odwrót, dzień w dzień odbywam ją całym sobą, usiłując zaakceptować hańbę jako swoją kondycję.
Coetzee przydaje zupełnie nowe znaczenie hańbie: hańba jako kondycja człowieka. To niewątpliwie najważniejsze przesłanie powieści. Jednak, posiłkując się słowami Kingi Dunin, muszę stwierdzić, iż najtrudniejszym, a może wręcz niemożliwym do przełknięcia przesłaniem tej książki, próba zrozumienia w jaki sposób Lucy przekuwa swą hańbę w godność.
Postawa Lucy rodzi we mnie bunt. Zgwałcona przez trzech napastników, chroni ich, nie zgłaszając napaści na policję. Nie czuje się bezpiecznie, zamyka się w sobie, zarzuca wszystko to, co do tej pory było dla niej najważniejsze, a mimo to nie chce przedsięwziąć żadnych kroków, które mogłyby przywrócić sprawiedliwość i porządek. Kiedy jeden z gwałcicieli pojawia się na farmie, nie zgadza się go zadenuncjować. Chce urodzić dziecko pochodzące z gwałtu, a żeby zapewnić sobie bezpieczeństwo, zgadza się zostać trzecią żoną czarnoskórego zarządcy swojej farmy (a zarazem kuzyna jednego ze sprawców). Uważa, że gwałt jest ceną, jaką musi zapłacić, aby móc mieszkać na tej ziemi. Oddaje siebie w ofierze, będąc przekonaną, iż jest to słuszne i właściwe. Że tylko tak będzie miała prawo zapuścić tu korzenie.
Co ciekawe, tego, że sprawcy gwałtu są czarnoskórzy, możemy się właściwie tylko domyślać. Coetzee przemilcza cechy rasowe swoich bohaterów, tworząc z wielokolorowej społeczności południowoafrykańskiej jednego, uniwersalnego człowieka. To wyjątkowe uczucie czytać o RPA, nie natykając się co rusz na słowa: czarnoskóry, Murzyn. Hańba staje się dzięki temu opowieścią uniwersalną, dla każdego z nas.
Tym niemniej, Coetzee nie stroni od opisywania życia w Południowej Afryce. Wątki polityczne i społeczne odgrywają niezwykle istotną rolę w jego powieści. Pisarz opowiada o historii RPA, o wciąż żywych pamiątkach po Apartheidzie i o dramatach, jakie nadal rodzi pamięć historyczna i nienawiść rasowa. Coetzee staje się kronikarzem frustracji, które nadal tlą się w Afryce.
Ryzykuje każdy, kto cokolwiek posiada: samochód, buty, paczkę papierosów. Wszystkiego jest za mało, żeby starczyło dla wszystkich – za mało samochodów, butów, papierosów. Za dużo ludzi, za mało rzeczy. To, co jest, musi wejść w obieg, żeby każdy mógł się nacieszyć chociaż przez jeden dzień. Tak przynajmniej głosi teoria; trzymaj się teorii i tej pociechy, która ona z sobą niesie. Nie ludzkie zło, tylko ogromny układ krążenia, w którego funkcjonowaniu litość i trwoga nie odgrywają żadnej roli. Tak trzeba patrzeć na życie w tym kraju: schematycznie. Inaczej można zwariować.
Hańba to wnikliwa, budząca niepokój proza psychologiczna. Niezwykle poruszająca, choć napisana oszczędnym, powściągliwym językiem. Wspaniała i przejmująca. Obowiązkowa pozycja dla każdego czytelnika.

|
|
|

Jarek Czechowicz| 2009-5-10 18:18:07
To bardzo ważna książka. Porusza wiele uniwersalnych problemów. Bardzo jestem ciekaw, jak je przedstawią twórcy ekranizacji. I czy Malkovich uniesie rolę Luriego. Pozdrawiam
1Annie| 2009-5-10 23:44:22
Właśnie z myślą o tej ekranizacji powróciłam do książki. Tu trudna powieść i mam nadzieję, że twórcom filmu uda się uchwycić jej niezwykłe przesłanie. Z niecierpliwością czekam, kiedy "Hańba" wejdzie do kin. Nie wiem tylko, czy jest we mnie tyle siły, aby ponownie ją udźwignąć...
Moc pozdrowień!2

Zugzwang
Sankt Petersburg, 1914 rok. Wydawca liberalnej gazety, O.W. Gułka, zostaje brutalnie zamordowany przez dwóch napastników, których ubiór wskazuje na ich przynależność do którejś z bojówek Partii Socjalistów-Rewolucjonistów...

Moja córka nosi imię po bohaterce mojej książki! - wywiad z Selmą Lønning Aarø
Na potrzeby recenzji nazwałam ją szwedzką Johanną Nilsson. Niepotrzebnie. Jej nazwisko samo w sobie jest wyznacznikiem znakomitej prozy. Lewą ręką przez prawe ramię to niezwykle dojrzała, poruszająca powieść psychologiczna...

Mateusz. Ojciec Mateusz (filmoteka)
Co robi w niedzielne popołudnie blisko 50% Polaków? Je rodzinnie obiad? Źle. Spaceruje? Jeszcze gorzej. 48,8% Polaków w niedzielne popołudnie siedzi przed telewizorem. I ogląda. Ojca Mateusza...

Śladami "Wypadku na ulicy Starowiślnej"
- Słucham panią? - wyblakły, zmęczony mężczyzna (…) podniósł wzrok znad papierów i spojrzał na mnie z lekkim zniecierpliwieniem. (…)- Zbieram materiały dotyczące mojego pradziadka...

Czerwcowy stosik
Czerwiec zbliża się ku końcowi, zatem czas na zakupowe podsumowania. Tak naprawdę ten miesiąc, dość nieoczekiwanie, upłynął mi pod znakiem kryminału. Na moich półkach zagościli Colin Dexter, Valerie Wilson Wesley i Manuel Vázquez Montalbán...





