"Nie każ mi tutaj umierać"

- Autor: Lapcharoensap Rattawut
- Tytuł: Nie każ mi tutaj umierać
- Tytuł oryginału: Sightseeing
- Język oryginału: angielski
- Liczba stron: 320
- Rok wydania: 2006
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 125 x 195 mm
- ISBN: 978-83-60159-10-1
- Seria: Z trąbką
- Wydawca: Vesper, Wydawnictwo
- Miejsce wydania: Poznań
Muszę przyznać, że rozsmakowałam się w opowiadaniach. Pewnie dlatego, że ostatnio w moje ręce trafiają znakomite antologie. Najpierw Księżyc na wodzie Morta Castle’a, teraz – Nie każ mi tutaj umierać Rattawuta Lapcharoensapa; mistrzowski debiut młodego tajskiego pisarza, składający się z ośmiu opowiadań.
Rattawut Lapcharoensap, laureat Guardian Book Award oraz New York Public Library Young Lions Literary Award, urodził się w 1979 roku w Chicago, jednak szkołę średnią skończył w Bangkoku. Jego biografia została upleciona z dwóch tożsamości, tajskiej i amerykańskiej, a jego niepewność co do swojego „ja” i brak zakorzenienia w otaczającym go świecie stały się tematem jego prozy. Lapcharoensap w swojej twórczości portretuje Tajlandię i żyjące weń społeczności, jednak robi to w sposób co najmniej nietuzinkowy. Efekt? Wyborny.
To, co urzeka w Nie każ mi tutaj umierać to niezwykle dojrzały styl autora. Aż nie chce się wierzyć, że tak wyważone teksty mógł napisać trzydziestolatek. Rattawut Lapcharoensap rezygnuje z tromtadrackich zabiegów stylistycznych, nie dynamizuje niepotrzebnie akcji, a także nie szokuje, zrywając na siłę z krążącymi wokół Tajlandii stereotypami. Zarówno w warstwie warsztatu, jak i fabuły, zachowuje umiar, odnajdując wdzięk w prostocie i naturalności, a nie w afektacji, efekciarstwie i teatralności.
Lapcharoensap przeprowadza nas przez Tajlandię, ale tę nieskażoną wielkomiejską wyniosłością, małomiasteczkową. Odciąga nas od kakofonii Bangkoku – jego uporczywej konstypacji, ogłupiającego upału i rozpadających się betonowych fasad – ukazując piękno błękitu Morza Andamańskiego i mknących po jego falach o świcie małych, wąskich łódek, popychanych przez niebezpieczne, monsunowe prądy. Tajlandia Lapcharoensapa to Tajlandia, jakiej się nie zobaczy podczas turystycznych wojaży – pełna ciepła, pogodna, „swojska”, ale też targana konfliktami kulturowymi, biedna, gorzka; kraj, którego mieszkańcy płacą własnymi uczuciami za nadzieję nagrody, której nigdy nie zdobędą, gdyż miłość to największy hazard. Z najmniejszymi szansami na wygraną.
Pisarz lubi zaskakiwać – wprowadza czytelnika w labirynt fabuły i kiedy wydaje mu się, że już wie wszystko, zaskakuje go niespodziewaną puentą. To dzięki tej przewrotności opowiadania Rattawuta Lapcharoensapa są takie niebanalne. Niebanalni są również jego bohaterowie, którzy wręcz ożywają na kartach jego książki. Rzadko kiedy spotka się w opowiadaniach tak sugestywnie odmalowane postaci – niepapierowe, ekspresywne, prawdziwe. Mamy tu więc młodego Tajlandczyka, właściciela świni o imieniu Clint Eastwood, beznadziejnie zakochanego w turystce-Amerykance (Farangowie), starszego brata ukazującego młodszemu kawałek swojego świata (Café Lovely) czy córkę pragnącą uratować godność przegranego ojca (Koguty). Rodzina i relacje w obrębie tej najmniejszej komórki społecznej są najważniejsze dla Lapcharoensapa. Tylko miłość rodziców do dzieci i dzieci do rodziców nie jest ryzykowna – daje oparcie, stabilność i pewność, gdyż jako jedyna w zakłamanej rzeczywistości jest szczera. O bezgranicznej miłości matki do syna opowiada najbardziej urzekające opowiadanie tego zbioru, Zwiedzanie, którego bohaterka, powoli ślepnąc, zabiera swoje dorosłe już dziecko w ostatnią podróż, dzięki której chce móc nadal pamiętać świat, zanim ogarnie go mrok. Thualai- thuakhu, zwiedzanie, staje się jej największym marzeniem. Nie dlatego, że daje jej szansę spoglądnięcia w głąb krajobrazów malowniczego wybrzeża, ale dlatego, że wreszcie ma czas dotknąć i poznać swojego syna, który, witając się z dorosłością, pożegnał się z matczyną miłością.
Wielkie dramaty i małe radości, wpisane w baśniową panoramę jednego z Tygrysów Azji, urzekają swoją niezwykłą subtelnością. Nie tylko ukazują Tajlandię, ale i skłaniają do zadumy i refleksji nad zastaną rzeczywistością. Pomimo jasno określonego kontekstu poruszają uniwersalne problemy – mądrze i przystępnie – a przy tym są arcydziełami krótkiej formy. Tekstami, które w literaturze są bezcenne.

|
|
|

padma| 2009-3-1 22:26:52
Bardzo mnie zaciekawiłaś tą recenzją - dziękuję!
1Annie| 2009-3-2 20:13:28
Bardzo mi miło :) Gorąco Ci ten zbiorek polecam - myślę, że się nie zawiedziesz :)
2

Dom duchów
- Niemal w każdej rodzinie jest osoba głupia lub szalona, moje dziecko. (…) Czasami są niewidoczne, gdyż się je ukrywa, jakby przynosiły wstyd. Zamyka się je w najodleglejszych pokojach, żeby nie widzieli ich goście...

Bardzo nie lubię jedynie słusznych dróg - wywiad z Ewą Stachniak
Jej „Konieczne kłamstwa” mnie zaintrygowały, „Ogród Afrodyty” urzekł, zaś „Dysonans” zachwycił, upewniając w przekonaniu, że to jedna z moich ulubionych pisarek. O emigracji do Kanady...

Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki Miller
Prywatne życie Pippy Lee to film w reżyserii Rebecki Miller, opierający się na scenariuszu Rebecki Miller, który powstał na podstawie powieści Rebeki Miller. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to prawda. Obraz powstał w rok po tym...

Śladami "Obietnicy anioła"...
- „Czarodziejski zamek wyrosły na morzu…” - zacytował François. – Szary cień, wznoszący się na tle mglistego nieba… O zachodzie słońca niezmierzone połacie piasku były czerwone...

Angel Wagenstein w Polsce!
Wydawnictwo Zysk i S-ka zaprasza 19 i 20 stycznia na dwa spotkania z Angelem Wagensteinem, autorem "Pięcioksięgu Izaaka".
Warszawa, 19 stycznia, wtorek, godz. 18.30
Bułgarski Instytut Kultury, al...





