"Przeproś. Przewodnik gracza"

- Autor: Kościów Aleksander
- Tytuł: Przeproś. Przewodnik gracza
- Język oryginału: polski
- Liczba stron: 544
- Rok wydania: 2008
- Oprawa: miękka
- Wymiary: 145 x 205 mm
- ISBN: 978-83-7495-546-1
- Wydawca: Muza S.A., Warszawskie Wydawnictwo Literackie
- Miejsce wydania: Warszawa
Po Grze w klasy i Grze Anioła czas na Przewodnik gracza. Przeproś, najnowsza powieść Aleksandra Kościowa, choć gatunkowo odmienna od utworów popularnych prozaików hispanojęzycznych, jest tak jak one pozycją obowiązkową dla każdego miłośnika bardzo dobrej literatury. Tym bardziej dla polskich czytelników, którzy rzadko kiedy mają do czynienia z tak rewelacyjnymi utworami rodzimych prozaików. Dlatego końcówka 2008 roku należy w moim prywatnym rankingu do Kościowa. Pisarza, który poruszając się pod warstwą rozumu, tworzy odurzające historie opowiadające o życiu jako o kręconym w czasie rzeczywistym filmie, siłą rzeczy nie najlepszym i mało wiarygodnym. Niemniej jednak, szalenie wciągającym. Zwłaszcza, jeśli opowiadanym przez Aleksandra Kościowa.
Aleksander Kościów urodził się 5 maja 1974 roku w Opolu. Absolwent kompozycji i gry na altówce na Akademii Muzycznej w Warszawie, laureat wielu konkursów kompozytorskich, stypendysta Fundacji Fulbrighta, współpracownik amerykańskiego choreografa, Joe Altera, dla którego zespołu Joe Alter Dance Group stworzył kilka utworów: His... est Caritas, Liber Absens – IV kwartet smyczkowy, 23:59:59 i Sanctuary; wykładowca kontrapunktu i czytania partytur na Akademii Muzycznej w Warszawie, członek Stowarzyszenia Laboratorium Muzyki Współczesnej oraz Akademii Fonograficznej. Słowem – opolanin z urodzenia; kompozytor, altowiolista i pedagog z wykształcenia. A jakby tego było mało, świetny pisarz – z pasji.
Kościów zadebiutował w 2006 roku powieścią Świat nura, którą krytycy literaccy uznali za najlepszy debiut prozatorski 2006 roku. Jesienią 2008 roku ukazała się jego druga powieść, Przeproś. Przewodnik gracza, równie ciepło przyjęta przez krytykę i szybko uhonorowana nominacją do Paszportu „Polityki” 2008 (obok nominacji dla Jacka Dukaja za Lód i Sylwii Chutnik za Kieszonkowy atlas kobiet). I powiem jedno – bardzo chciałabym, aby to Aleksander Kościów wspomniany Paszport „Polityki” otrzymał, gdyż jakkolwiek Jacka Dukaja bardzo lubię, opolski, rozmuzykowany pisarz bez wątpienia sobie na tę nagrodę najbardziej zasłużył.
Bohaterem Przeproś jest blisko czterdziestoletni Błażej, niedoszły naukowiec i himalaista, który porzucił karierę uniwersytecką dla kobiety, po czym utraciwszy tę ostatnią na skutek smutnych okoliczności, skończył jako sprzedawca w sklepie dla alpinistów. Pogrążony w rozpamiętywaniu przeszłości, zamknięty w sobie, przeżywa rok za rokiem, żyjąc według określonego przez upływ czasu harmonogramu. Jego rutynę przerywa jednak pewne nieoczekiwane wydarzenie. Pod koła jego samochodu wpada trzynastoletnia dziewczyna, Zuzanna. Świadkiem tego wydarzenia jest goniąca uciekającą z jej komórką nastolatkę kobieta, Marta – krakuska, właścicielka sieci poradni psychologicznych, która błąka się po stolicy w poszukiwaniu swojego zaginionego dziecka. Przeznaczenie sprawia, że i Błażej, i Zuzanna zaczynają się angażować w poszukiwania niespełna dziesięcioletniego Szymona. Zaś Warszawa z okolicznym Piasecznem czy Konstancinem-Jeziorną przemienia się w magiczną przestrzeń, w ramach której zaczynają się rozgrywać fantastyczne wydarzenia.
Zuzanna, przeświadczona, iż jest Fix, bohaterką przeniesionej w rzeczywistość gry komputerowej, ku rozpaczy Marty i niedowierzaniu Błażeja, zaczyna krok po kroku skutecznie naprowadzać zrozpaczoną matkę na trop zaginionego dziecka. Poszukiwanie Szymona przemienia się w swoistą walkę z uniwersalnym złem, ucieleśnionym w sferze fantastycznych wizji dziewczynki, a kolejne jej etapy obfitują w coraz bardziej absurdalne wydarzenia i coraz bardziej niezwykłe postaci. Włóczęga Tadeusz Butt, nakazujący kupować sobie wkładki do butów; brach Abelard i grający na dudach Barnaba, ekscentryczny Zwarty, pies Gazik… Wesoła, nadzwyczajna menażeria wypełnia poszczególne fazy niepojętej gry, której zakończenie nie jest jednoznacznym game over, a jedynie kolejnym etapem, otwierającym czytelnika na zupełnie nowe pomysły i rozważania, niezapisane, ale potencjalne; istniejące w międzywierszowej przestrzeni.
Wyobraził sobie Wielką Czwórkę – astrofizyka w stanie spoczynku, piękną matkę-Polkę, sympatycznego grubasa o duszy dziecka i szurniętą nastolatkę – schylających się zgodnie, niczym na plantacji ryżu, i przeczesujących piasek godzina za godziną w poszukiwaniu zaginionego dziesięcioletniego chłopczyka. Surrealistyczny scenariusz, nastolatka w funkcji kapitana niemal komiksowej drużyny i emocje – prawdziwe, intensywne, przejmujące.
Przeproś to powieść drogi, jednak drogi od siebie – ucieczki od życia w samotności w dalszą bezkresną samotność, alienację i całkowite odosobnienie. Eskapizm bohaterów Kościowa stanowi ich najbardziej rzucającą się w oczy cechę. Zamknięcie się na życie i samego siebie zwraca uwagę niemal tak samo, jak uroda Marty czy malujące się na twarzy Zuzanny przerażenie zagubionej w wirtualnej rzeczywistości nastolatki. Dręczona upałami Warszawa staje się przestrzenią, która dusi i tak duszące się już w sobie samych postaci, zaś dotykające ją zmiany pogody, prowadzące do końcowej eksplozji – niesłychanej burzy – obrazują ich walkę z własnymi ograniczeniami i zmagania z kształtem losu narzucanym przez opatrzność. A może raczej – zerojedynkowego demiurga, kreatora zwirtualizowanej rzeczywistości.
Paweł Dunin-Wąsowicz napisał, iż Aleksander Kościów tak zręcznie żongluje relacjami między wyobraźnią a rzeczywistością, iż czyni to z niego całkowicie osobne zjawisko we współczesnej polskiej literaturze. Faktycznie, bardzo trudno byłoby mi wskazać innego pisarza, którego proza zbliżona byłaby w formie do twórczości Kościowa. Jego historie, pozornie uchwycone w sztywne ramy słów, wykraczają daleko poza słowo pisane, rozgrywając się na pograniczu realizmu i fantastyki. Przeproś to powieść niejednoznaczna, wymykająca się jakiejkolwiek kategoryzacji. To i powieść kryminalna, i psychologiczna, i romans, i fantasy. Thriller, horror, scenariusz do gry RPG. To mozaika wielogatunkowych elementów ujęta w niezwykle elegancką stylistycznie całość. Bo to trzeba powiedzieć wprost – Kościów pisze po prostu pięknie. Jego język jest urzekający – gęsty, nasycony, niebanalny. Pisarz gra na słowach, przemieniając je w cudownie brzmiące dźwięki. Głoski niczym nuty składają się na bezbłędnie rozpisaną, pełną ukrytych znaczeń literacką partyturę, która odurza i rozbrzmiewa w myślach na długo po ustaniu ostatnich tonów…

|
|
|

szamanka30| 2008-12-31 20:06:37
Przeczytałam 2/3 ksiązki Kościowa. To piekna proza.Pewnie za kilka dni sama napisze coś o niej.
1Annie| 2008-12-31 23:49:22
Prawda, że niesamowita? W ogóle to po jej lekturze nabrałam niesamowitej ochoty na przeczytanie Świata nura. Mam nadzieję, że mi się to w nadchodzącym roku uda :)
A ponieważ za 11 minut północ...
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!! :D2mary| 2009-1-2 17:20:47
mialam dzis w rekach... wydawalo mi sie ciekawe a trafilam teraz u Ciebie na recenzje. No prosze. Musze poszukac w bibliotece.
3Annie| 2009-1-2 23:48:47
Koniecznie, Mary. Jeszcze nie spotkałam się ze złą opinią na temat tej powieści, więc mogę zaryzykować stwierdzenie, że na pewno Ci się będzie podobała :)
4

Pokój umarłych
Taksydermiczny zbiór spreparowanych zwierząt. Splastyfikowane zwłoki unieśmiertelniające ludzkie ciała. Fragonard, Velasco, Von Hagens. I cała rzesza stworzeń w niczym nieprzypominających bohaterów baśni Charlesa Perraulta...

Poważnie pisać nie umiem... taka ułomność... - wywiad z Małgorzatą Żurakowską
Nieczęsto zdarza mi się porozmawiać z pisarzem przed premierą jego książki. Niemniej jednak tym razem ta sztuka mi się udała. O tremie, muchach i innych dramatach opowiada dziś Dziennikowi Literackiemu debiutująca na polskim rynku książki...

Balladyna wears Prada
Wielka gwiazda kina – Faye Dunaway – zagra we współczesnej wersji dramatu Juliusza Słowackiego „Balladyna”...

Śladami "Aniołów i demonów"...
Z powietrza Rzym wyglądał jak ogromny labirynt starożytnych ulic wijących się wokół budynków, fontann i rozsypujących się ruin. Robert Langdon z ciekawością przyglądał się miastu. Jego wzrok natknął się na ruiny rzymskiego Kolose

Czerwcowa aktualizacja (stosiki)
Koniec. To jedno niepozorne słowo wieńczy osiemnaście lat mojego życia, spędzonych za szkolnymi ławami. Osiemnaście lat pracy, nauki, smutków i radości. Setek różnych twarzy. Dyplom magistra w kieszeni. Teraz czas zacząć zastanawiać się, co dalej...





