O świecie Jane Austen bez Jane Austen
Data publikacji: 3 maja 2010 A- A A+
Myślałam, że to profanacja. Myślałam, że ktoś naruszył moją sferę sacrum i zbezcześcił jedną z najdoskonalszych powieści światowej literatury. Nieufna, wręcz wrogo nastawiona, przystąpiłam do oglądania serialu. Po projekcji byłam pewna, że to najlepsza z możliwych wariacja na temat Dumy i uprzedzenia.

W świecie Jane Austen (tytuł oryginalny: Lost in Austen) to brytyjski mini-serial, który swoją premierę na Wyspach miał we wrześniu 2008 roku. Liczy on cztery odcinki, a każdy z odcinków trwa czterdzieści pięć minut, co sprawia, że cała produkcja trwa trzy godziny. Serial wyreżyserował Dan Zeff, popularny w Wielkiej Brytanii reżyser telewizyjny, na podstawie scenariusza przygotowanego przez Guya Andrewsa. Ten scenarzysta powinien być znany zwłaszcza miłośnikom kryminałów – to on jest jednym ze współautorów scenariusza do serialu telewizyjnego Poirot z 1989 roku, w którym w rolę wielkiego detektywa wcielił się David Suchet.

Bohaterką W świecie Jane Austen jest Amanda Price (grana przez Jemimę Rooper). Dziewczyna mieszka w Londynie, tam też pracuje, a po pracy chętnie oddaje się swojej największej pasji – literaturze. Amanda kocha powieści Jane Austen – wszystkie bez wyjątku. Jest bez pamięci zakochana w Darcym i chciałaby, aby choć czasami jej chłopak był tak szarmancki jak wybranek Elizabeth Bennet. I kiedy pewnego dnia Amanda zatraca się po raz kolejny w lekturze Dumy i uprzedzenia, kiedy myślami przenosi się do XIX-wiecznej Anglii… wtem w jej łazience pojawia się sama Lizzy! Amanda nieopatrznie zamienia się z nią miejscami, trafiając do świata wymyślonego przez Jane Austen w kluczowym dla fabuły momencie. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości nic nie układa się podług książki, a Amanda nie ma zielonego pojęcia jak to wszystko odkręcić…

Miniserial zasadza się więc na pomyśle, który zapewne nie raz, nie dwa, pojawił się w głowie każdej dziewczyny pochłaniającej powieści Jane Austen. A mianowicie: jakby to było, gdybym to ja była jedną z bohaterek którejkolwiek książki?

Pierwotny tytuł Dumy i uprzedzenia, nadany powieści przez samą pisarkę, brzmiał: First Impressions, czyli Pierwsze wrażenia. W świecie serialu pierwsze wrażenia również są istotne – zwłaszcza to, jakie na XIX-wiecznych postaciach robi nowo przybyła Amanda, postać zgoła odmienna od tych z powieści napisanych przez Jane Austen. Jemima Rooper zagrała Amandę brawurowo. Zresztą w ogóle gra aktorska jest świetna; do obsady nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Choć nie da się ukryć, że choć darzę wszystkich sympatią, najbardziej zaciekawiła mnie postać Elizabeth Bennet (granej przez Gemmę Arterton) oraz Wickhama (Tom Riley). Na TAKIEGO Wickhama zamieniłabym pana Darcy’ego, poważnie ;) I to nie chodzi bynajmniej o prezencję wyżej wspomnianego aktora, a o to, że twórcy serialu zabawili się nie tylko fabułą, ale także charakterami występujących w Dumie i uprzedzeniu postaci. Pozostawiając bohaterom ramy narzucone im przez Jane Austen, wypełniają je nową, momentami bardzo zaskakującą treścią. Wickham nie jest więc powieściowym Wickhmem, Darcy Darcym, nawet Lizzy nie jest Lizzy. Choć na pozór bohaterowie zachowują się, tak jakbyśmy tego po nich oczekiwali, to dzięki temu, że znamy ich motywacje popychające ich do takich a nie innych rozstrzygnięć, stają się w naszych oczach zupełnie odmiennymi postaciami.

Słowem, kapitalny pomysł, zabawnie zrealizowany, świetna obsada, a do tego przepiękna scenografia i cudowne kostiumy. Oglądanie W świecie Jane Austen było dla mnie czystą przyjemnością. Oj, ile bym dała, żeby choć na chwilę móc się zamienić z Jemimą Rooper ;)


Komentarze
  • 1
    Ysabell 4 maja 2010 | 10:59:50

    Brzmi kusząco. I choć nie wszystkie opinie w sieci są równie pozytywnie, to tym chętniej sama się przekonam jak mnie się spodoba. Dzięki za recenzję.

  • 2
    Annie 7 maja 2010 | 23:45:15

    Cała przyjemność po mojej stronie :) Również spotkałam się z negatywnymi opiniami, jednak wobec tego serialu moim zdaniem nie należy być zbyt zasadniczym... Sądzę, że Jane Austen sama by się uśmiała, gdyby znała realia naszych czasów i go zobaczyła ;)

  • 3
    Elenoir 9 maja 2010 | 16:13:34

    Sam pomysł na serial był niezły. Niektóre postaci całkiem fajnie przeinterpretowano - Wickham, Caroline, Bingley. Za główną wadę tej produkcji uważam powierzenie roli Amandy Jemimie Rooper. Fatalnie wypadała zwłaszcza w scenach romantycznych - między nią i Darcym nie było widać żadnej szczególnej więzi. Zresztą, co niby mogło mu się w niej podobać? Ani inteligencji, ani odpowiedniej urody, niestety.
    Świetne było nawiązanie do serialu BBC z 1995 r. - mam na myśli scenę, w której Darcy pływa sobie w jakimś stawie.
    Uważam, że trochę zmarnowano ciekawy pomysł.

  • 4
    montgomerry 12 maja 2010 | 13:02:44

    Nie oglądałam , więc jako miłośniczka XIX wieku bardzo jestem ciekawa:)

    Pozdrawiam

  • 5
    Annie 12 maja 2010 | 13:42:44

    To teraz, Montgomerry, nie masz wyjścia - musisz zobaczyć :) Tym bardziej, że i tu, w tych skromnych liczebnie komentarzach, widać, jak różnie można ten serial odbierać ;)

    Mi, Elenoir, typ urody Jemimy Rooper akurat się podoba, więc do tego aspektu jej postaci nie miałam zastrzeżeń. Choć racja, Amanda momentami nie grzeszy inteligencją (inna rzecz, że ta bohaterka dość dobrze ujmuje wszystkie cechy charakteryzujące współczesne kobiety i ładnie podkreśla kontrast pomiędzy tym, jakie kiedyś byłyśmy, a jak teraz część z nas się zachowuje ;)

    A scena w stawie... jest świetna :)

    Moc pozdrowień! :)

  • 6
    rosa 12 lipca 2010 | 10:59:48

    ja też chcę:) bardzo mnie zainteresował ten artykuł. A myślicie, ze dziś ktoś może dorównać książkom i stylowi Austin? tak się zaczęłam zastanawiać po przeczytaniu "Żony godnej zaufania" Roberta Goolricka.

  • 7
    meg 28 sierpnia 2012 | 0:44:01

    Film jest świetny. Jest to jeden z tych, na których śmiejesz się i wzruszasz na przemian. Zabawny musiał być, wiadomo, bo to zderzenie światów, które dzieli prawie 200 lat. Elliot Cowan (grający głównie twarzą) porównywalny z Colinem Firthem, momentami nawet lepszy (pięknie drżą mu usta i podskakuje jabłko Adama ze wzburzenia). Świetne nawiązanie do kultowej mokrej, białej koszuli z DiU z 1995 r.
    To film nie tylko dla wielbicielek Jane Austen i jej Dumy i Uprzedzenia, ale dla każdej dziewczyny marzącej o niedzisiejszym facecie (czyt. nie bekającym i nie dłubiącym w nosie). Dla Angielek będzie to Pan Darcy, dla Kanadyjek- Gilbert Blythe, dla Polek ...hmm, może Tolibowski z Nocy i Dni w umazanym błotem, białym garniturze. Nieważne. Genialny scenarzysta napisał dla Amandy kilka istotnych zdań, pod którymi każda z nas się podpisze.

    Wbrew wielu opiniom sadzę, że zakończenie jest dobre, a przesłanie jedno- warto czekać na swojego Darcy'ego.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Dziennik Literacki używa plików COOKIE. Korzystając z Dziennika Literackiego wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie.
Kliknij, aby dowiedzieć się więcej o plikach COOKIE.
Akceptuję