Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki Miller
6 kwiecień 2010 | 22:23
| A- | A | A+ |
Prywatne życie Pippy Lee to film w reżyserii Rebecki Miller, opierający się na scenariuszu Rebecki Miller, który powstał na podstawie powieści Rebeki Miller. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to prawda. Obraz powstał w rok po tym, jak córka Arthura Millera zadebiutowała w świecie literackim. I muszę przyznać jedno – na papierze była odważniejsza.
Filmowa Pippa różni się od swojej książkowej odpowiedniczki. Jest mniej paranoiczna, perwersyjna, emotywna. Jej życie nadal jest pełne problemów, ale w jakiś sposób nie wydają się one tak dramatyczne, jak te o których pisarka opowiada w powieści.
W rolę Pippy Lee wcieliła się Robin Wright Penn. Wypadła znakomicie. Podobnie zresztą jak Maria Bello w roli Suky. Świetna! Ten film w ogóle należy do kobiet – inne moje faworytki to Julianne Moore i Monica Bellucci (obie pojawiły się tu epizodycznie). Nieco wątpliwości wzbudził we mnie odtwórca roli męża Pippy, Herba, Alan Arkin. Pozbyłam się ich jednak, kiedy tylko zobaczyłam na ekranie Keanu Reevesa. W mojej ocenie zupełnie położył on postać Chrisa. A szkoda, bo nić porozumienia, jaka wytworzyła się pomiędzy nim a Pippą jest fascynująca. Fascynuje jednak przede wszystkim historia życia Pippy. Obserwujemy ją od dnia narodzin dziewczynki – owłosione niczym małpka dziecię dorasta, przemieniając się w przepiękną kobietę. Na każdym z tych etapów Pippa ma inną twarz – to młodziuteńkiej Madeline McNulty czy też nastoletniej Blake Lively (swoją drogą, to kolejna doskonała rola).
Zazwyczaj mam wiele „ale” do ekranizacji, jednak tym razem muszę powiedzieć wprost – film bardzo mi się podobał. Może to jest recepta na udaną adaptację, żeby sam pisarz sobie ją wyreżyserował? ;)







Człowiek bez ojczyzny
Stałem się tak zwanym pisarzem science fiction w momencie, gdy ktoś orzekł, że jestem pisarzem science fiction. Nie chciałem zostać zaklasyfikowany w ten sposób, więc zastanawiałem się, czym tak bardzo kogoś uraziłem...

Alicia Giménez-Bartlett o "Statku pełnym ryżu"!
Specjalnie dla czytelników Dziennika Literackiego, znakomita hiszpańska prozaiczka, Alicia Giménez-Bartlett, opowiada o swojej najnowszej powieści pt. Statek pełen ryżu!

Ekranizacja „Bez mojej zgody” Jodi Picoult
Zawsze z recenzowaniem ekranizacji mam kłopot. Trudno jest mi bowiem zdystansować się od książki i rzetelnie zaopiniować obejrzany obraz jako autonomiczne dzieło kultury. Podobnie rzecz się ma z filmowym Bez mojej zgody. Co z tego, że dobre...

Cabourg Prousta
Bardzo rozsądna wydaje mi się wiara celtycka, że dusze tych, których straciliśmy, uwięzione są w jakiejś niższej istocie, w zwierzęciu, roślinie, rzeczy nieożywionej...

Czytając o czytaniu czytających (zabawa)
Choć tak naprawdę Dziennik Literacki miał być poświęcony wyłącznie książkom, zrobię dziś wyjątek i poświęcę wpis, na zaproszenie Dorotie i Rr-odkowej, mojej skromnej osobie. Popularność czytelniczej mini-ankiety zatacza coraz szersze kręgi, a zatem...
