Ekranizacja "Malowanego welonu" Williama Somerseta Maughama
4 luty 2010 | 23:54
Ekranizacja lepsza od książki? Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak przed paroma godzinami stałam się świadkiem niecodziennego wydarzenia. Obejrzałam Malowany welon w reżyserii Johna Currana. I się zakochałam. Choć to nie pierwsza adaptacja powieści Williama Somerseta Maughama, ta jest zdecydowanie najlepsza.
Malowany welon po raz pierwszy został wydany w Polsce pod tytułem Malowana zasłona w 1935 roku w tłumaczeniu Franciszki Arnsztajnowej. Stało się to w rok po tym, jak polski reżyser, Ryszard Bolesławski, nakręcił na podstawie powieści pierwszą ekranizację tej książki. W roli głównej wystąpiła niezrównana Greta Garbo, jednak film nie spotkał się z wielkim zainteresowaniem. Uznano go za kiepski melodramat, który przed kompletną klapą uratowała tylko świetna gra popularnej aktorki. Ponad siedemdziesiąt lat później z książką postanowił zmierzyć się John Curran.
Lata 20. XX wieku, Chiny. Młode brytyjskie małżeństwo przybywa do Tching-Yenu, angielskiej kolonii w Państwie Środka. Piękna, dwudziestopięcioletnia Kitty jest znudzona towarzystwem Waltera, swojego męża. Ona – żywiołowa, radosna, próżna panienka z wyższych sfer; on zaś – zakochany w niej bez pamięci, lecz niezwykle nieśmiały bakteriolog. Rozczarowana małżeństwem, Kitty wdaje się w romans z Charlesem, przystojnym zastępcą gubernatora kolonii. Nowe uczucie roznieca w niej niechęć do swojego męża i z każdym kolejnym dniem coraz boleśniej uświadamia jej, iż jej małżeństwo w ogóle nie powinno było się zdarzyć. Nieoczekiwanie romans kochanków wychodzi na jaw. Walter stawia Kitty ultimatum – albo otrzyma od żony Charlesa potwierdzenie, że Townsend ożeni się z dziewczyną zaraz po rozwodzie, albo oszczędzi jej on upokarzającego rozwodu i podążą razem do Mei-tan-fu, miasteczka, w którym wybuchła epidemia cholery…
Malowany welon z 2006 roku jako jedyny zdaje się wydobywać całe piękno z prozy angielskiego prozaika. Przede wszystkim dzięki świetnemu doborowi aktorów. W roli Kitty wystąpiła Naomi Watts, zaś w roli Waltera - Edward Norton. Właśnie tak wyobrażałam sobie obie te postaci - zmanierowaną kokietkę i zachowawczego racjonalistę, beznadziejnie zakochanego w swojej młodej, rozkapryszonej żonie. Co ciekawe, Curran w przeciwieństwie do Maughama nie podporządkował fabuły postaci Kitty. Walter jest dla niego równie ważny, jeśli nawet nie ważniejszy. Edward Norton mistrzowsko wcielił się w tę postać, w pełni ukazując dramat zranionego mężczyzny. Dzięki równomiernemu rozłożeniu ciężaru na obie te postaci, Curranowi udało się podkreślić, że nie tylko Kitty przechodzi w tej historii ogromną przemianę.
Ogromne brawa należą się Stuartowi Dryburghowi, którego zdjęcia znakomicie oddają urodę chińskiego krajobrazu. Państwo Środka jawi się tutaj jako prawdziwy raj na ziemi. Nawet trawione przez zarazę, nic nie traci ze swojego piękna. Z egzotycznymi krajobrazami świetnie współgra towarzysząca filmowi muzyka w wykonaniu wybitnego chińskiego pianisty, Langa Langa. Całość - nie do zapomnienia.






niebieska| 2010-2-5 0:49:50
przepiękne zdjęcia !!!
ależ nabrałam apetytu na ten film :) niedawno przeczytałam książkę z miernym entuzjazmem , natomiast Twoj opis sugeruje wyraźnie że film musi mi się spodobać :))1Justyna K.| 2010-2-5 18:27:57
Nie czytałam książki, ale film zrobił na mnie pozytywne wrażenie. Bardzo mi się podobał ;)
2mary| 2010-2-7 13:11:16
przepiękne zdjęcia
książka mnie odrzuciła ale film z chęcią bym obejrzała. choćby dla tych zdjęć..3Mariah| 2010-2-7 19:37:44
Obejrzałam film zaraz po przeczytaniu książki i stwierdziłam, że jest równie dobry. Nie uznałam, że jest lepszy, bo po prostu trochę różni się od wersji książkowej, zawiera parę wątków, których w książce nie ma. Trochę inny ale tak samo dobry.
Zdjęcia są faktycznie piękne, to dzięki nim film ma taki klimat.
Co do obsady - Norton jest moim zdaniem zbyt przystojny jak na Waltera, czytając książkę wyobrażałam sobie tę postać zgoła inaczej.
Moc pozdrowień! :)4Annie| 2010-2-9 23:54:20
Plenery są niesamowite. Ten film aż chce się oglądać dla samych obrazków :) Gorąco polecam tym z was, które go jeszcze nie widziały :) Posłuchajcie Justyny, warto! :)
Mariah, a to dla mnie znów Norton był idealnym kandydatem do tej roli. Bardzo mi się podobało w jaki sposób odegrał rolę Waltera. A czy był zbyt przystojny? Z tego co pamiętam, Maugham nie pisał nic, żeby Walter był szkaradny ;) Zresztą to i lepiej, że był przystojny, Kitty jeszcze mocniej musiała odchorowywać jego stratę ;) Jeśli jednak miałabym mieć jakieś zastrzeżenia, to w sumie do roli Charlesa można było dobrać kogoś przystojniejszego. Lubię Lieva Schreibera, ale gdybym była na miejscu Kitty to raczej bym dla niego Waltera nie zostawiła ;) Anyway, bardzo mi się podobała to ekranizacja. Jutro/pojutrzę mam zamiar obejrzeć "Drogę". Mam nadzieję, że się nie rozczaruję (będzie ciężko, bo McCarthy'ego uwielbiam i mam spore wymagania ;)
Całusy! :)5papierowa latarnia| 2010-2-10 15:31:06
pamiętam, że książke przeczytalam specjalnie żeby potem obejrzec film i przewrotnie napisze, ze poplakalam sie przy ksiazce. Film natomiast oddzialal jeszcze bardziej bo plakalalm od mniej wiecej polowy do konca :) A nie jestem sklonna do wzruszen. Muzyka jest fantastyczna!
6Mariah| 2010-2-10 22:18:40
Książkowy Walter nie był przystojnym mężczyzną - to akurat zapamiętałam. :)
7Annie| 2010-2-11 22:32:07
Papierowa Latarnio, to ja rozkleiłam się przy samym końcu. Nie chcę spojlerować, ale na pewno wiesz, o który moment mi chodzi :) Film jest naprawdę wzruszający.
Mariah, tak mówisz? Ehh, starość nie radość :) Nie sądziłam, że pamięć zacznie mnie tak szybko zawodzić ;))8

Czego boją się anioły
Londyn, 30 stycznia 1811 roku. Na ołtarzu kościoła Świętego Mateusza zostaje odkryte ciało młodej kobiety, znanej aktorki, Rachel York. Zbezczeszczone, okaleczone, zmasakrowane. W fałdach sukni ofiary przybyły na miejsce zbrodni sir Henry Lovejoy...

Bardzo nie lubię jedynie słusznych dróg - wywiad z Ewą Stachniak
Jej „Konieczne kłamstwa” mnie zaintrygowały, „Ogród Afrodyty” urzekł, zaś „Dysonans” zachwycił, upewniając w przekonaniu, że to jedna z moich ulubionych pisarek. O emigracji do Kanady...

Ekranizacja "Drogi" Cormaca McCarthy`ego
Ostatnio zrobiło się trochę filmowo na Dzienniku Literackim i dzisiejszy wpis też wpisze się w ten kinematograficzny trend. Znalazłam bowiem kilka kadrów z ekranizacji Drogi Cormaca McCarthy’ego...

Śladami "Młodych lwów"...
Barka zgrzytnęła o dno przed równą, płaską plażą. Rampa opadła. Noe dał susa. Czuł, że rynsztunek obija mu boki, a zimna woda chlupie w butach. Co tchu pobiegł za niską diunę i przywarował. Koledzy szybko wyskakiwali z barki. Rozpraszali się...

Dziennik Literacki v3.0 (beta ;)
Germini, jeszcze na poprzedniej wersji strony, zapytała, co od tak wielu dni szykuję na Dzienniku Literackim. Dziś wieczorem już wszyscy możecie obejrzeć wstępne efekty naszej ciężkiej pracy...


