„Kod Leonarda da Vinci”. Reaktywacja
16 październik 2009 | 22:26
Po obejrzeniu Kodu Leonarda da Vinci w reżyserii Rona Howarda powiedziałam sobie: nigdy więcej. Fatalna ekranizacja tej dobrej skądinąd książki skutecznie zniechęciła mnie do dalszego poznawania innych adaptacji. A jednak się złamałam i po pół roku od kinowej premiery Aniołów i demonów, obejrzałam film. I mam mieszane uczucia. I to bardzo.
To, co przemawia na korzyść Aniołów i demonów to fakt, że ekranizacja jest dużo bardziej interesująca od Kodu…. Fabuła jest pełna zaskakujących, nieoczekiwanych zdarzeń, trzyma w napięciu, ale równocześnie nie jest tak nieprawdopodobna, że aż fantastyczna. To świetny thriller – dynamiczny, ciekawy, choć, niestety, momentami zbyt przegadany. Wykłady Roberta Langdona nużą. Owszem, niezbędne są do nakreślenia fabuły, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że i tak jest tego dużo za dużo. Profesor opowiada o iluminatach, o symbolach, o zabytkach barokowego Rzymu. Oprowadza również widzów po miejscach, do których większość z nich zazwyczaj nie ma wstępu, na przykład po Archiwach Watykańskich. Co z tego, że to imitacja. I tak ciekawie było je zobaczyć.
Największym atutem ekranizacji jest jej scenografia. Filmowy Watykan, niemal w całości przygotowany przez scenografów i specjalistów od efektów specjalnych, naprawdę robi wrażenie. Zresztą zdjęcia i montaż są również bardzo udane. Obraz został naprawdę świetnie zrealizowany. Reżyser się zrehabilitował. Brawa dla Rona Howarda.
Trochę zastrzeżeń mam do obsady aktorskiej. Tom Hanks świetnie sprawdził się w roli Roberta Langdona, lecz inni towarzyszący mu aktorzy wypadli raczej blado. W Kodzie… było kilka ciekawych, wyrazistych postaci – Jean Reno, Paul Bettany, Ian McKellen. Tu mi tego zabrakło. Nawet jeden z moich ulubionych aktorów, Ewan McGregor, wypadł słabo, o Ayelet Zurer nawet nie wspominając. Dan Brown stworzył w Aniołach i demonach nie mniej ciekawych bohaterów niż w Kodzie… i szkoda, że tego nie wykorzystano.
Ciekawostki? Wątek dziennikarza TVNu relacjonującego w języku polskim przebieg konklawe. Muszę przyznać, że był to miły akcent (choć na swój sposób konieczny, gdyż za pontyfikatu Jana Pawła II TVN miał stałe miejsce przy Via della Conciliazione). Miły, acz niewystarczający. Generalnie, można obejrzeć, ale kapcie z nóg nie pospadają. Thriller jak thriller, bez rewelacji. Ciekawe czy Zaginiony symbol również zostanie zekranizowany. Na 27 stycznia 2010 wydawnictwo Sonia Draga zapowiedziało premierę polskiego przekładu. Zobaczymy, czy w ogóle będzie co filmować.




(Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony filmu: http://www.angelsanddemons.com.)

Lilithin| 2009-10-17 10:55:55
Mnie ten film strasznie wynudził, mniej mi się podobał niż "Kod.."
1Annie| 2009-10-17 23:42:22
To mi trochę bardziej się podobał. Nie zmienia to faktu, że jakoś książki Dana Browna nie mają szczęścia do ekranizacji ;) A szkoda ;)
2Darek| 2009-10-23 13:07:07
Pisałem o "Aniołach" - tutaj - http://www.blog.rekosz.pl/?p=544
I nadal jestem tego samego zdania.3

Czyste cięcie
St. Paul, Minnesota. Na nadrzecznej polanie w opustoszałej części miasta zostaje odnalezione ciało dwudziestotrzyletniej prostytutki. Kobieta została brutalnie pobita, zgwałcona, a następnie zamordowana przez sprawcę, który przed porzuceniem zwłok...

Lubię eksperymentować - wywiad z Andrew Taylorem
Autor ponad dwudziestu książek. Laureat prestiżowych nagród literackich, dwukrotnie uhonorowany Ellis Peters Historical Dagger Award oraz Cartier Diamond Dagger 2009. Prekursor kryminałów historycznych angażujących w fabułę prawdziwe postaci...

Ekranizacja „Prywatnego życia Pippy Lee” Rebecki Miller
Prywatne życie Pippy Lee to film w reżyserii Rebecki Miller, opierający się na scenariuszu Rebecki Miller, który powstał na podstawie powieści Rebeki Miller. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak to prawda. Obraz powstał w rok po tym...

Henry, Daisy i Rzym
Daisy Miller Henry’ego Jamesa to nowela, która ma trzech bohaterów. Pierwszym jest tytułowa Amerykanka, drugim – Frederick Winterbourne, zaś trzecim – miasto, w którym autor powieści spędził sporą część swojego życia...

Kolorowe czytanie - wyzwanie czas zacząć (II)
Po Literaturze na peryferiach, czas zacząć drugie wyzwanie. Wybór lektur jednak znowu okazał się trudny...

