Tragedia nad rozlewiskiem
Data publikacji: 12 października 2009 A- A A+
Po obejrzeniu pierwszego odcinka nie wiedziałam, co powiedzieć. Pomyślałam: może to tylko tak na początku, taki odcinek wprowadzający i stąd tak… inaczej. Jednak, kiedy zobaczyłam wczoraj, że w zasadzie nic się nie zmienia, zwątpiłam. „Dom nad rozlewiskiem” okazał się całkowitą klapą.

Mierzi wszystko, począwszy od wstępu – w zamierzeniu nostalgiczny, jest smętny i zupełnie bezbarwny. Nawiązuje do okładki książki: widok na jezioro, tykający zegar w stylu Dalego; rozmyte kontury przedstawianych obrazków. Towarzyszący mu temat muzyczny również jest mdły, bez wyrazu, nijaki. Patyna nijakości pokrywa nie tylko początek, ale i fabułę filmu. I scenariusz, i reżyseria są moim zdaniem zupełnie nieudane. Nudne, pozbawione tak charakterystycznego dla Małgorzaty Kalicińskiej pazura dialogi, zamiast śmiechu, wywołują zdumienie i zażenowanie. Nawet potencjalnie przejmujące sceny, dajmy na to romans między Gosią a Grzesiem, nie mają w sobie żadnego ładunku emocjonalnego. Spotkanie obojga w mieszkaniu kolegi Grzegorza, będące punktem kulminacyjnym tego wątku, nie ma w sobie ani żaru, ani ognia. Bardziej przypomina igraszki na oddziale geriatrycznym.

Myślałam, że po tym, jak TVP nakręciło znakomity serial o ojcu Mateuszu, zmieniły się standardy produkcji. Okazało się, że jednak nie. Bardziej emocjonujące od dramatów serialowej Małgorzaty są przygody bohaterów „Klanu”. Spaprano całkiem ciekawą historię, również przez dobór aktorów. Joanna Brodzik, którą skądinąd bardzo lubię za role w innych produkcjach, zupełnie nie pasuje do roli Małgorzaty. Abstrahuję już od nieadekwatnego wieku (powieściowa Gosia była dziesięć lat starsza), aktorka po prostu zupełnie się nie sprawdza. Autentyczna i przekonywująca jest tylko wtedy, kiedy jako Małgorzata bierze życie za rogi i walczy o własne szczęście. Sceny, w których jest zagubiona, niepewna siebie, przepełniona wątpliwościami wypadają bardzo nieprawdziwie.

Pięćdziesiąt minut serialu dłuży się, jakby trwał on w nieskończoność. Pewnie dlatego, że dla każdej minuty można znaleźć wiele „ale”: aktorka grająca Marysię nie ma temperamentu powieściowej Marii, relacje pomiędzy Gosią a Wiktorem oraz między Gosią i Zofią są wypaczone, zupełnie nie ukazano przyczyn, dla których rozsypuje się małżeństwo Małgorzaty i Konrada (w serialu sprowadzono wszystko do istnienia kochanki). Najbardziej absurdalnie zaś został wprowadzony wątek Basi. Oj, żeby producenci tak zgrabnie zawiązywali akcję, jak wprowadzają do serialu reklamę Suzuki. Byłoby fantastycznie. Ale nie jest i ja po dwóch odcinkach pasuję, nie dam rady. Ponoć TVP już planuje nakręcić drugi i trzeci sezon serialu. Jeśli to prawda, to najwyższy czas przestać płacić abonament.





(Zdjęcia pochodzą z oficjalnej strony serialu: http://www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/dom-nad-rozlewiskiem.)
Komentarze
  • 1
    ksiazkowo 12 października 2009 | 15:17:41

    Jakbym czytała o swoich odczuciach. Podpisuję się wszystkimi kończynami pod tą recenzją ;) W tym wypadku nie mam zamiaru stosować się do powiedzenia "do 3 (odcinków) sztuka".

  • 2
    montgomerry 12 października 2009 | 15:56:34

    dla mnie jest tam za dużo sztuczności, a głowna bohaterka ksiązki nijak pasuje mi do Brodzik.
    Pozdrawiam

  • 3
    kalio 12 października 2009 | 16:29:47

    Ja po pierwszym odcinku dałam sobie spokój z tą ekranizacją. Teraz tylko się boję, że wezmą i zepsują powroty- najlepszą z części trylogii.

  • 4
    nutta 12 października 2009 | 19:19:25

    A TV1 bije pianę o oglądalności. Przecież umieścili serial w najlepszych godzinach, a wtedy największy gniot ma milionową oglądalność. Smętnie, nudno. Szkoda. Z czułością wspominam "Siedlisko" z Anną Dymną i żałuję, że tak mało odcinków nakręcono.

  • 5
    niebieska 12 października 2009 | 20:42:12

    Teraz to już na pewno nie przeczytam żadnej z części Rozlewiska , pierwsze dwadzieścia stron powieści mnie odrzuciły , miałam nadzieję że może serial mnie zapali ale niestety spowodował nudności :(( i jeśli tutaj z nostalgią wspomina się moje nieulubione "Siedlisko " to rzeczywiście serial jest STRASZNY nie mam wątpliwości ...

  • 6
    Annie 13 października 2009 | 0:19:55

    Ciekawi mnie, czy producenci mają świadomość, jak bardzo ten serial nie przypadł telewidzom do gustu ;) Sądzę, że nie popełnię nadużycia, jeśli powiem, że większości się nie podoba ;) Tym bardziej, że słupki nie kłamią: drugi odcinek serialu zgromadził przed telewizorami o milion widzów mniej niż pierwszy, premierowy. Liczby mówią same za siebie ;)

  • 7
    zielona 16 lutego 2011 | 18:16:10

    "tak charakterystycznego dla Małgorzaty Kalicińskiej pazura"? No nie wiem, dla mnie cały ten gniot nad rozlewiskiem był niestrawny i żadnego pazura tam nie widziałam, co najwyżej brudny, aczkolwiek pomalowany jaskrawym lakierem, paznokieć.
    Dlatego też informacja, że serial jest równie niestrawny, wcale mnie nie zdziwiła. Zdziwiłabym się gdyby było inaczej.

Dodaj komentarz
  • Nazwa użytkownika
Przepisz kod z obrazka
Drogi Użytkowniku!
W związku z Twoimi odwiedzinami na stronie internetowej www.dziennik-literacki.pl przetwarzany jest Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane związane z aktywnością lub urządzeniem z którego korzystasz. Jeżeli dane te pozwalają na identyfikację Twojej tożsamości, będą traktowane jako dane osobowe zgodne z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych".
W związku z tym informuję Cię o przetwarzaniu Twoich danych.
Administratora Twoich danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności.
Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach. Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij swoje zastrzeżenia pod adres anna.kutrzuba@dziennik-literacki.pl.
Z serdecznymi pozdrowieniami,

Anna Kutrzuba
redaktor naczelna
Akceptuję